Pogrążą go zwolennicy?
czwartek, 28 sie 2008. Autor: Barman
Wszystkie ważne telewizje zjechały do Olsztyna. Spod ratusza relacjonowały przebieg obrad rady miejskiej. Rajcy uchwalili: będzie referendum. Będzie więc się coś działo i wiele się może jeszcze wydarzyć. Dziś już mało kto pamięta wyniki referendum unijnego z 2003r. Paradoksalnie, do Unii Europejskiej wstąpiliśmy dzięki eurosceptykom. To oni poprzez swoją obecność przy urnach dali wymaganą frekwencję i spowodowali, że dwudniowe referendum było ważne. W województwie warmińsko – mazurskim frekwencja minimalnie przekroczyła 50 proc. (dokładnie 55 proc.). Odnotowano 82 proc. głosów za i 18 proc. przeciw. W skali kraju wyniki były zbliżone. Frekwencja wyniosła 59 proc. Za głosowało 77 proc. i 23 proc. przeciw. Z tych statystyk wyraźnie wynika, że gdyby przeciwnicy referendum nie poszli do urn, frekwencja nie przekroczyłaby 50 proc. uprawnionych do głosowania – byłoby ono nieważne.
Przypominamy to referendum, bo czujemy przez skórę, że podobnie będzie podczas naszego lokalnego referendum w sprawie Małkowskiego. O losie aresztanta w pierwszej kolejności zdecyduje frekwencja, a potem – paradoksalnie - jego mniejszościowi zwolennicy. Na naszej stronie prowadzimy referendum internetowe. Jego wyniki oczywiście nie są miarodajne, ale znów przez skórę czujemy, że głosy rozłożą się w proporcji 60-70 proc. za odwołaniem Małkowskiego i 20-30 proc. przeciw.
Aby referendum było ważne musi wziąć w nim udział minimum 30 proc. mieszkańców miasta uprawnionych do głosowania. To będzie trudne i o wszystkim – jak wspomnieliśmy – zdecydują zwolennicy aresztanta, których jest niemało. Jeśli podekscytowani i rozpaleni kampanią (zapewne włączy się w nią sam „prezydent”) pójdą głosować za Małkowskim, mogą go pogrążyć. Jeśli zostaną w domach i zaniżą frekwencję, to zostawią go na stanowisku.
Całe to wydarzenie ma kuriozalny charakter, ponieważ równolegle z kampanią referendalną będzie się toczył proces sądowy Małkowskiego. W tej sytuacji Obywatele mogą nie zechcieć pełnić roli kata. Znając ślamazarność naszego sądownictwa, jest mało prawdopodobne, aby wyrok w sprawie Małkowskiego zapadł przed referendum. Obywatele głosując „za” lub „przeciw” będą więc kierować się emocjami i plotkami, a nie stanem faktycznym. Już kilka tygodni temu pisaliśmy, że odpowiedzialne organa sądownicze – zamiast w wakacje wylegiwać się na plaży, a oskarżonego przetrzymywać pół roku w więzieniu - powinny maksymalnie przyspieszyć prace i osądzić go najszybciej jak to możliwe. Zupełnie inaczej czulibyśmy się przy urnach…
Wyniki referendum unijnego w woj. warmińsko – mazurskim. Po prawej frekwencja








Drogi Barmanie. Zachęcam do lektury ustawy samorządowej. Otóż jeśli zwolennicy Czesława zostaną w domach i frekwencja będzie mniejsza niż 30%, to nic się nie stanie! Rada Miasta będzie odwołana WYŁĄCZNIE wówczas, gdy w WAŻNYM referendum Czesław nie zostanie odwołany. W ważnym, a więc przy frekwencji większej niż 30%. Dlatego zwolennicy Czesława najlepiej przysłużą się swemu idolowi, jak zostaną w domach. Jeśli jednak chcą zaryzykować i spróbować odwołać Radę Miasta, muszą iść na referendum i głosować przeciwko wnioskowi Rady, czyli przeciw odwołaniu Czesława.
A referendum się nie uda przecież. Stawiam na frekwencję 7 – 10%. I zapamiętajcie tę prognozę, bo się sprawdzi….
Pozdro
Strasznie to zawiłe. Jednego nie rozumiem. Załóżmy, że referendum będzie ważne, a JCM nie zostanie odwołany. Z wypowiedzi nico wynika, że rada będzie odwołana. A co z Małkowskim? Czy on dalej jest prezydentem bez rady, czy też na jego stanowisko będą wybory. Oba warianty są bez sensu. W każdym razie w naszej rzeczywistości…
„nico”! Masz zupełną rację w kwestii odwołania. Rzeczywiście w tekście jest o jedno zdanie za dużo, ale niech już ono pozostanie, by Twoje wyjaśnienie było stosowne do treści.
Pozdro
Barman.
Wyjasnienie zjawiska: – tak dlugo jak internetowa dyskusja w tej i innych podobnych sprawach bedzie sie odbywac anonimowo – nie prowadzi ona do nikad. Nie wyobrazam sobie aby ktokolwiek ubierajacy skarpetke na glowe przed zabraniem glosu mogl zachecic innych do odwagi. Rzeczywiscie szkoda tych 250 tysiecy zlotych.
Miroslaw Krupinski