Szukamy roboty dla Jurka Szmita
wtorek, 23 paź 2007. Autor: Barman
Senator Szmit przerżnął wybory. Nie pierwsze i pewnie nie ostatnie. A zarabiać gdzieś trzeba, zwłaszcza, że w ostatnim roku rodzina niespodziewanie się powiększyła. No więc skąd wyrwać kasę? Samorządy obstawione Platformą, urzędy po wyborach też. Stolec w ratuszu to niezła fucha, ale ten już drugą kadencję obsiaduje wróg numer 1. Kilka instytucji jest jeszcze kierowanych przez znajomych z PiS-u, za kilka tygodni i to może się skończyć.
NewsBar zapytał kilku przedstawicieli firm i instytucji czy nie mają jakiejś roboty dla byłego senatora. Może coś by się i znalazło, ale za niewielkie pieniądze – słyszymy w jednej z olsztyńskich spółdzielni mieszkaniowych. Więcej niż 2 tysiące za pracę biurową zapłacić nie możemy. Tyle były senator to dawał na tacę…
Lepiej poszło w zakładzie energetycznym. Pisowscy kadrowcy z Gdańska zrobili w zakładzie porządną czystkę. Wywalili dawne kierownictwo dyscyplinarnie na bruk (podobno za jakieś nieprawidłowości przy budowie nowej siedziby), więc coś się znajdzie i to na najwyższych szczeblach zakładu. Warto dodać, że jedna z pracownic zakładu, pani Arent znów została posłem PiS.
Z naszego rozeznania wynika, że jakaś robota znajdzie się i w Specjalnej Strefie Ekonomicznej, którą zarządza dawny poseł PiS. Strefa to fajne miejsce – całe lata można ściemniać, że jeździ się po kraju i świecie w poszukiwaniu inwestorów. Efekty są jakie są, czyli mizerne – grunt, że robota jest.
Specjalnie o senatora się nie martwimy, bo od urodzenia jest liberałem w berecie (dawny Kongres Liberalno – Demokratyczny Donalda Tuska, milion nowych miejsc pracy na plakatach) i miał okazję sprawdzić się w biznesie. Co prawda biznes księgarski mu upadł, jednak popyt na książki jest dziś większy niż dawniej. Więc może jakaś mała księgarenka internetowa… No i SKOK czeka…






