Przynęta na biznes
środa, 5 gru 2007. Autor: Kelner
Amatorzy wędkowania bedą wiedzieli o co chodzi. Na rynku dostępne są już nowe, głęboko nurkujące Perche Super Deep Runner firmy Salmo z Gietrzwałdu. Perch 12 cm i 14 cm Super Deep Runner to modele stworzone z myślą o amatorach trollingu choć, jak wykazały testy, będą równie przydatne podczas spinnnigowania. Na zdjęciu jeden z pierwszych szczupaków (98 cm) złowiony przez Ewarysta Sieleckiego na nowego Salmo Perch 14 SDR.
Warto odnotować przy okazji, że gietrzwałdzka firma zbudowała nową halę produkcyjną, w której powstają przynęty Salmo. W ciągu kilkunastu miesięcy powstała nowa fabryka, która działa już na pełnych obrotach. Budynek o powierzchni 2000 m2 został zaprojektowany specjalnie z myślą o produkcji wobblerów (jak po angielsku nazywa się przynęty).
Właściciele firmy pierwsze przynęty na ryby wyrabiali w akademiku olsztyńskiej Akademii Rolniczo-Technicznej. Dzisiaj w fabryce Piotra Piskorskiego i Radosława Zaworskiego produkuje się rocznie ponad milion mniejszych i większych rybek z pianki poliuretanowej. Dziewięćdziesiąt procent idzie na eksport. Łapią się na nie drapieżne ryby w 43 krajach świata, od Republiki Południowej Afryki, Argentynę, Chile, przez Europę zachodnią po Japonię. Najwięcej kupują wędkarze w USA, Rosji i w Szwecji.
Piskorski i Zaworski są absolwentami Wydziału Rybactwa i Ochrony Wód ART. Gdy poznali się w uczelnianym klubie wędkarskim, Piotr był naukowcem w olsztyńskim Instytucie Rybactwa Śródlądowego PAN, Radosław właśnie kończył studia. Zbliżyła ich wędkarska pasja. Stąd krok do założenia spółki. Powstała w kwietniu 1991 roku. Nazwali ją Salmo (od łac. Salmo Trutta – pstrąg). Obecnie zatrudniają ponad 80 osób, które pracują na dwie, a jak trzeba to i na trzy zmiany. Ich wyroby – a mają w ofercie ponad tysiąc wzorów – testuje ponad czterystu najlepszych wędkarzy świata, którym Salmo rozsyła swoje produkty. Słynny Holender Bertus Rozmeijer wyciągnął na przynętę z Gietrzwałdu z hiszpańskiej rzeki Ebro prawie dwumetrowego suma. Inny mistrz spinningu, Czech Milan Ryba, złowił w mongolskiej rzece Delgemören 138-centymetrowego tajmienia.
Sam Piotr Piskorski w sierpniu 2005 r. wyciągnął z kanadyjskiego jeziora 18-kilogramowego szczupaka amerykańskiego – muskie. Mierzył 130 cm. Kolega sfotografował go z trofeum i po zmierzeniu wędkarz wypuścił zdobycz. To kultowa ryba Ameryki. Rekordzistka świata miała 161 cm. Pobicie tego rekordu jest marzeniem Piskorskiego. Amerykanie mówią: „Ten, kto pobije rekord świata w łowieniu muskie, będzie milionerem”.






