Odkryją rzeczy dawno odkryte
środa, 1 paź 2008. Autor: Barman
Olsztyn zafundował sobie strategię promocji. Właśnie ruszają pierwsze prace konsultacyjne, prowadzone przez krakowską Eskadrę. Naszym zdaniem dzieło krakowskiej agencji, która bajerem zdobywa miasto po mieście, i tak, wcześniej czy później, wyląduje w koszu. Szkoda tylko 183 tys. zł. Ratusz nie bez racji twierdzi, że promocji po omacku prowadzić się nie da. Rzeczywiście, jak w każdej działalności marketingowej, promowanie wizerunku musi być oparte na przemyślanym planie działania, spójne i logiczne. Wszystko prawda. Tylko dlaczego strategii nie opracowują lokalne środowiska, a agencja, której pomysły kwestionuje coraz więcej samorządów. Urzędnicy oczywiście znajdą odpowiedź: bo obowiązują przetargi, najniższa cena itp. itd. A naszym zdaniem – gówno prawda. W mieście, w którym jest kilka uczelni, kreatywne agencje i światli ludzie, dobrą strategię można opracować we własnym zakresie.
Eskadra do promocji miast podchodzi odlotowo, zarzucając ich władze „kreatywnymi” pomysłami, które dla podreperowania opinii wypracowane są po tzw. konsultacjach z lokalną społecznością. Ostatnio Eskadra buszowała po Białymstoku. Za 180 tys. zł wypracowała im pięć kierunków działania, dobrych może dla wschodzącej marki wódki, ale nie dla wizerunku miasta. Pierwszy kierunek to „Raising Białystok”, czyli wschodzący Białystok. Hasło miałoby być wykorzystywane na różne sposoby, bo jakoby kojarzy się z rozwojem i świeżością, jest bramą Europy(?). Drugi – „Ethnocity Białystok”, tygiel wielu kultur, miejsce, gdzie w zgodzie żyje wiele mniejszości. Trzecia propozycja: „Białystok to porozumienie”, ma oznaczać białostocką wieżę Babel, miasto, gdzie narodziło się esperanto. Hasło „Białystok – miasto ekspresji” ma się odnosić do dynamicznych i nietypowych działań artystycznych, jak sztuka lalkarska, film niezależny czy taniec nowoczesny. Ostatni pomysł, „Białystok – Ekocity”.
Inna strategia – województwa śląskiego – według Eskadry ma się opierać na pokazywaniu wybranych miejsc w regionie uosabiających „śląskie dumy i radości”, a hasła reklamowe stanowią grę słów, np. „Śląskie skarby często chowa” czy „Śląskie zabrze wygrywa”. Województwo opolskie to, zdaniem Eskadry, „Kwitnące opolskie”. Slogan miał przekonywać, że to kraina usłana tulipanami i stokrotkami, niczym Holandia. Mieszkańcy i władze nie pojęli o co chodzi kreatorom, zwłaszcza w innym haśle „Wioski beztroski”. W Bydgoszczy to już w ogóle pogonili Eskadrę z miasta. Władze po obejrzeniu wystudiowanych propozycji uznały, że nijak nie odpowiadają charakterowi grodu. Do niezadowolonych klientów dołączył tez Toruń, a ostatnio Płock, bo propozycje Eskadry są infantylne, albo odkrywają rzeczy dawno odkryte.
Jest więcej jak pewne, że krakowiacy po kilku pobytach w naszym mieście i pozornych konsultacjach społecznych odkryją coś, o czym wszyscy wiemy. Na przykład, że Olsztyn to „Dwanaście jezior w mieście”. Przeczytawszy historię miasta dojdą do wniosku, że „Kopernik gdyby żył, mieszkałby w Olsztynie”. Jak ustalą, że w mieście jest 50 tys. studentów, zaproponują nam np. hasło „Silni młodością”. Takich okrągłych sloganów moglibyśmy zaproponować więcej, zwłaszcza po konsultacjach społecznych. Liczymy więc na komentarze. Prosimy wpisywać hasła promujące „Łolsztyn nad Łyną” (to tak z warmińska)…






Po mlodziezowo-innernertowo-ratuszowemu moze byc „LOLsztyn” co staje co raz bardziej adekwatnym okresleniem na tutejsze dzialania
Zastanawiam się po co mamy w Olsztynie ratuszowy wydział promocji… Może „dla niepoznaki”?
moi drodzy chleba i igrzysk
chleb da nam zbyszek a igrzyska beda po referendum
w tym wypadku szkoda czasu na rozwijanie temau ale coz w olsztynie mieszkaja same ciemniaki, ktore nie potrafia siebie wypromowac a wydzial promocji chodzi na wieze ratuszowa
Czytam i czytam tak do dobrych kilku miesięcy News Bar i dochodzę do wniosku, że przypadków nie ma. Komuś nie w smak wygrana Eskadry. Tak się składa, że tyle samo niezadowolonych jest z agencji krakowskiej, co zadowolonych. I jest to normalne, bo pomysły na promocję jednym mogą się podobać, a innym nie. To nie matematyka, każdy może mieć swoje zdanie. Jedno jest pewne i niepodważalne: Olsztynowi potrzebna jest promocja. Aż żal przyjeżdżać do rodzinnego miasta i nie widzieć nic, co może to miasto wyróżnić, przyciągnąć, zachwycić. A dla tych, co to by mieli wątpliwości: reprezentuję konkurencję Eskadry, więc nie ma interesu, żeby jej bronić. Po prostu szkoda mi, że Olsztyn zostaje w tyle za taką sobie Ostródą czy Ełkiem. Ale co się dziwić, jak w ratuszu zajmują się zupełnie innymi sprawami, które sprawiły, że nazwa „Olsztyn” jest ostatnio dobrze rozpoznawalna. Przynajmniej w Warszawie. Tylko, że nie kojarzy się z Kopernikiem, a prezydentem Małkowskim. Trudno to nazwać właściwą promocją.
A kto wymyślił hasło dla Gdyni;” Usmiechnij sie, jesteś w Gdyni”? Mnie się ono podoba. Gdynia nie może rywalizować ze sławą rekreacyjną Sopotu czy historyczną Gdańska, więc proponuje odlot. Olsztyn ma ruiny – zamek się usuwa w samotności, bo cała para idzie na teatr i Miejski Ośrodek Kultury, cudne architektonicznie koszary niszczeją, bo trwaja jakieś bezsensowne przepychanki polityczno-biznesowe, osiedla blokerskie zamieniają sie w rezerwaty, bo nikt nie widzi w nich ludzi, tylko jednostki czynszowe. Jak nie umiemy organizować życia w mieście, urządzac go jak dom, to czy umiemy mówić o tym, co jest marką Olsztyna? Gdybyśmy umieli to robić, to aktor Artur Steranko po filmie „Skolimowskiego byłby witany na ulicach jak ktos niezwykły.
Ja proponuję takie hasło promocyjne: Gdziekolwiek jesz, jesz u Kicermana.
Ja mam pomysł na nowy herb! Czesio z kreskówki „Włatcy Móch” macający łapą z za wierzy ratuszowej. A hasło mogło by być: Olsztyn, miasto Czesława!
Olsztynski zamek to skarb, niewielu o tym jednak wie i wiedziec bedzie, niestety jak dalej tak bedzie jak jest to zobazyc tego nikomu nie bedzie dane, bo na tym nie zalezy wladzom misata i wojewodztwa… od roku MWiM ma koncepcje zmian funkcjonalnych pozwalajaca zapewnic blisko 10-cio krotne zwiekszenie liczby zwiedzajacych, zwiekszajaca blisko dwukrotnie powierzchnie wystawowe, pozwalajaca zwiedzac go w calosci i umozliwiajaca wprowadzic zwiedzajacych do wszytkich interesujacych miejsc tego zamku, nawet do takich ktore sa obecnie prawie niedostepne, umozliwiajajaca zwiedzanie jego znaczej czesci przez osoby niepelnosprawne, pozwalajaca i przystosowujaca przyziemie do imprez na dziedzincu, wprowadzajaca w jego mury i na dziedziniec mala gastronomie oraz miejsca wypoczynku dla zwiedzajacych, organizujaca w nim nowoczesny wezel snitarny dla zwiedzajacych, poprawiajaca warunki socjalne i pracy, zwiekszajaca wielokrotnie powierzchnie magazynowe, zwiekszajaca ochrone obiektu… moge wymienic tu jeszcze wiele zalet tego projektu, ale… MWiM finansowane jest z budzetu samorzadu wojewodztwa oczkiem w glowie obecnego marszalka jest zamek w Lidzbarku Warmińskim i to nie caly a jedynie jego przedzamcze a to z racji inwestora a zarazem nowego wlasciciela, ktory wydaje sie mu byc bardzo bliski…szkoda bo w tej sytuacji nie zyska Lidzbark a straci Olsztyn… owszem zyska ale waska grupa ludzi zwiaznych z ta wladza, niestety tu tez panuje malkowszczyzna i kolesiostwo… Lidzbark straci bo zamysly przebudowy (zagospodarowania) przedzamcza sa karkolomne i bardzo kontrowersyjne jak chociazby pomysl podpiwniczania, oczywiscie na parking podziemny i zadaszenia calego dziedzinca przedzamcza… Niestety przedzamcze zostanie zRYNione… o ile w pore sprzedazy i tej inwestycji nie przyjrzy sie ktos spoza ukladow o „przenikliwym wzroku”…
Wzgledem „wschodzacego Bialystoku (Bialegostoku?): – „wschodzacy” w jezyku angielskim to „rising” nie „raising” prosze autorow i artykulu i promocji miasta. W wersji zastosowanej pachnie to albo podwyzszaniem, wzrostem, Bialystoku (ale wtedy powinno raczej byc „raise of Bialystok”) albo posypywaniem miasta rodzynkami (raisin = rodzynek). Dyskusja mi sie podoba.
Uciech dalszych zyczem. Dyskusja mi sie podoba
.
Miroslaw Krupinski
nie no…bardzo nie zagadzam się z autorem arykuły – tak jak Domingo mówi – bywają lepsze i gorsze pomysły.
A promocja miasta nie ma być dla olsztyniaków tylko ludzi z zewnątrz – więc hasła „Olsztyn miastem 11 jezior” jest jak najbardziej na miejscu! Takie wasze biadolenie i nic nie robienie to troche się żałosne zaczyna robić….wszystko i o każdej porze skrytykować – nawet w artykułach się na super express powołujecie…no dajcie spokój…
Inna sprawa, że rzeczywiscie skoro jest wydział promocji to niech oni nad tym myslą – ale po co skoro można kase na to pozyskać z RPO – chociaż nie wiem jak było w przypadku Eskady
185 tys. zł za 5 kierunków działania! Dołączam się z jednym (to będzie za 35 tys. zł). Proponuję podtrzymać wizerunek regionu /miasta czystego, czystego ekologicznie, bo czystego etycznie chyba się nie uda niezależnie od tego jaka byłaby prawda, więc hasło „gramy czysto” wielu by odebrało jako sarkazm.
Moja propozycja, poza promowaniem czystego powietrza, wody i żywności, to budowa silnej pozycji regionu przez angażowanie się władz we wsparcie czystych zawodów tj. profesji. Proponuję zbudować ze wsparciem władz i uczelni silne zaplecze informatyczne i to promować.
Co jest przeciw? Wydaje się, że więcej niż za.Jest za późno, nie ma kadr, itp. Ale moim zadaniem warto „skierować” siły w tę stronę.
Dalsze pytania:
Ciekawe co ma firma na myśli z tym „Raising Białystok” na co zwraca uwagę p.Krupiński. Czy jest to czyste nieuctwo językowe czy głębsza myśl. A może barman się pomylił.
No i jeszcze jedno mi się nasuwa pytanie. Kto wymyślił firmie konsultingowej tj. agencji kreatywnej nazwę Eskadra? Nie znam firmy, chcę patrzeć pozytywnie, może jest dobra, ale nazwa wskazuje w drugą stronę, jest taka… wojskowa.
Rachunek na 35 tys. przyślę pocztą
pozdr.
Dodam jeszcze, że wbrew pozorom wymyślić coś nowego nie jest prosto. Dopiero jak ktoś poda pomysł to reszta stuka się w głowę i mówi, ale to proste. Więc szuka się sposobów na metodyczne wymyślanie.
Swego czasu miałem zajęcia nt. kreatywności. Jedni tworzą wiersze i losowo wybranych wyrazów i starają się znaleźć skojarzenia z tematem. Tu pasuje wymienione wyżej zestawienie „Wioski beztroski”. A pewna firma, wg wykładowcy, na sesję burzy mózgów serwowała koniaczek całemu zespołowi kreatywności, no poza jedną osobą, która musiała spisać wszystkie pomysły, nawet najbardziej „kreatywne”.
I ta metoda jest ok!
Tylko jest jedno niebezpieczeństwo. Jeżeli jedna firma, tak jak Eskadra wygrywa przetargi po kolei we wszystkich miastach, to członkowie zespołu kreatywności muszą mieć mocne wątroby albo stosują inne metody.
pozdr.