Dyrektor na tarczy
wtorek, 4 lis 2008. Autor: Kurier
Miejscowy dyrektor od nieistniejących autostrad ma kłopoty. Mirosław Nicewicz, dyrektor olsztyńskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, stanął przed sądem za spowodowanie śmiertelnego w skutkach wypadku drogowego. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że przed rokiem Nicewicz otrzymał od Krzysztofa Hołowczyca i jego Fundacji Kierowca Bezpieczny, „Tarczę Bezpieczeństwa” – symboliczną statuetkę będącą wyrazem uznania dla autorów skutecznych inicjatyw dotyczących bezpieczeństwa na drogach. Fundacja Hołowczyca przyznała mu nagrodę za „działania wspierające bezpieczeństwo drogowe, a w szczególności konsekwentną i bezkompromisową realizację koncepcji budowy obwodnicy Olsztyna”. Uroczystość wręczenia „Tarcz Bezpieczeństwa” odbyła się w Światowym Dniu Pamięci o Ofiarach Wypadków Drogowych.
Dwa i pół miesiąca później, w styczniu br. Nicewicz spowodował wypadek między Wójtowem, a Olsztynem. Jechał w kolumnie samochodów. W pewnym momencie zniecierpliwiony rozpoczął wyprzedzać, mimo że z przeciwka jechały samochody i brakowało miejsca na wykonanie manewru. Wciął się na trzeciego licząc chyba, że jadący z przeciwka ustąpią mu miejsca. Było puk i huk! Nicewicz huknął w jadącą z przeciwka skodę, a ta zderzyła się z mazdą, której kierowca zginął na miejscu. Sąd będzie miał problem, bo żaden ze świadków zdarzenia nie zatrzymał się, by udzielić pomocy rannym. Przy rozbitych samochodach zatrzymało się dopiero kolejne auto, a jego kierowca niczego istotnego do sprawy nie wnosi. W aktach sprawy nie ma więc zeznań naocznych świadków. Nicewicz nie przyznaje się do winy. Schowa się za tarczą…?







Przeciez sa ranni i poszkodowani, ktorzy sa swiadkami bezposrednimi. A ze nie jest to wypadek Bronislawa Geremka to zakladam ze ci swiadkowie nie maja powodow milczec ani klamac.
Miroslaw Krupinski
Panie Miroslawie,
co Pan sugeruje z wypadkiem Geremka? Wie Pan cos, czego my tutaj nie wiemy? To prosze napisac.
Pozdrawiam
Jan Poziolka
Są w PO tematy tabu: Wałęsa, Geremek i parę innych. Wszystko to zgodnie z tajnikami sterowania ludźmi.
odpowiadajac ‚poecie’: – proponuje wejsc na moja witryne glowna, stamtad na jej ostatni link ‚opinie’ (caly adres tez juz w moich komentarzach byl(zwykle kryje sie pod nazwiskiem.pod ktore w kazdym komentarzu warto zagladac) i tam przeczytac moje archiwalne opinie nr 371, 372 oraz 419. Na ich wstepie podawany jest aktywny adres URL tematu do ktorych opinie sie odnosza. Jesli adres nie otwiera sie na podwojny kilik to nalezy kliknac prawa strona myszy i wybrac komende lub jej polski odpowiednik.. A wogole to mysle ze calosc opinii archiwalnych (jest ich juz po kilku miesiacachponad 430) warto jednym okiem przejrzec.
Uciech wszelkich zycze
Miroslaw Krupinski
errata: wybrac komende „open hyperlink” lub jej polski odpowiednik – co opuscilem wczesniej. /M
Z glebi archiwow – czyli: – „o wiesci gminna, ty Arko Przymierza miedzy dawnymi i nowymi czasy” :
Adres archiwalnej strony mojej witryny sprzed lat (znow kryjacy sie pod moim nazwiskiem) ,ktora wciaz kolacze sie po serwerze uzupelniona na koncu o nowe podpowiedzi-odsylacze, wart jest obejrzenia chociazby ze wzgledu na zrobione przeze mnie zdjecie kawalka naszego Olsztyna sprzed ponad 30 lat. Modelki na pierwszym planie juz nie ma, ale zapowiedz jaka Wam przekazuje jest wciaz czytelna. A calosc jest dowodem ze to moje trwajace juz okolo 13 lat witrynowanie internetowe nic sie a nic nie zmienilo i zawsze bylo tak samo wredne jak dzis. Jak dojdziecie do samego konca tresci winiety/strony tytulowej tego tomu piatego „Pegaza” – to z bialych napisow/informacji dowiecie sie ze nic z tego nie przepadlo i ze wszystko wciaz w taki czy inny sposob trwa i jest dostepne wraz z tym co pojawilo sie pozniej. Winiety tomow 1-4 tez maja swoja historyczna wymowe, a to co oferowaly tez nie przepadlo.
Jesien i zima nadchodza a wraz z nimi dlugie zimowe wieczory wiec poszperajcie sobie troche w tych moich archiwaliach, Jak tych szperajacych bedzie wielu to moze zaczniecie sie spotykac i o tych zapomnianych tresciach dyskutowac i pogadywac. Bo tlo znamy tak samo dobrze a historie troche roznie – ja pamietam ta najstarsza a Wy ta pozniejsza, z czasow mojej nieobecnosci, Jestem jednak pewien ze sie zazebiaja i uzupelniaja. W swojej megalomanii sklonny jestem nawet przypuszczac ze wiele wydarzen z tej pozniejszej historii bylem w stanie w swoich wierszach i na swoich stronach (szczegolnie w „KU”) przepowiedziec lata zanim sie wydarzyly. Mam tez w swoich archiwach calkiem duzo materialow ktore dzis sa witrynowo niedostepne. Nie dlatego ze brak mi miejsca – serwer ktoremu napedzam odwiedzajacych uhonorowal mnie ostatnio bezplatnie ogromna dodatkowa przestrzenia witrynowa, ktorej juz zapewne do konca zycia nie wykorzystam. Nie wykorzystam dlatego ze odkurzanie archiwow i wieszanie ich zawartosci na plotach aby hackerzy je obgryzali jest syzyfowym zajeciem. Lepiej juz pozostawic po sobie kilka DVD na ktorych wielu z nas odnajdzie siebie samych, inni swoich znajomych a jeszcze inni odkryja ze to wszystko mogloby byc troche inaczej gdyby nam wszystkim na tym zalezalo. Co tez jest przyczynkiem dwoch dylematow: – „chodzic czy nie chodzic na wybory i referenda” i „wierzyc czy nie werzyc oszustom i ich obietnicom oraz ich pomniczkom i cokolom”.
Milych i refleksyjnych wieczorow jesienno-zimowych zycze i na razie znikam z sykiem w kominie.
Miroslaw Krupinski
Panie Mirosławie!
Na tym zdjęciu (do którego prowadzi link pd nazwiskiem) jest, jak rozumiem olsztyńska hala Urania w budowie. Jeśli jest tych zdjęć starego Olsztyna więcej, to proszę podać linki. Z wielką przyjemnością je oglądam.
Odpowiadajac ‚Andre”: – Nie mam zbyt wiele zdjec z Olsztyna – zreszta chodzilo mi bardziej o zestaw typu wybujala trawa, krowa z misja do zadeklarowania i szkielet powstajacej Hali. Bylem wspolprojektantem Hali Sportowo Widowiskowej – projektowalem jej wentylacje i kilka innych instalacji. Natomiast wiekszosc olsztynskich zdjec jakie zabralem ze soba to byly zlowione przeze mnie ryby (czasem medalowe w skali producenta kolowrotkow Abu) no i ex-moj domek w Pluskach ktory sam projektowalem i wlasnorecznie budowalem. A to sa wciaz wspomnienia nie do podzialu. No ale krowa jest przystojna i ma mila buzke – personifikowala na tym zdjeciu p. prezydentowa J.K., ktora byla w czasie publikowania Pegaza 5 entuzjastycznie za przynaleznoscia Polski do UE.
Miroslaw Krupinski