Rowery, głupcze!
piątek, 28 lis 2008. Autor: Barman
Turystykę w mieście można rozbujać ogromnymi nakładami, ale można też drobnymi kroczkami, za przysłowiowe grosze. Zwykło się mówić, że Olsztyn jest miastem przelotowym na Wielkie Jeziora. Przyszłemu prezydentowi podpowiadamy więc jak zachęcić turystów do pozostania w mieście. Nasz pomysł spodobałby się także mieszkańcom Olsztyna, którzy znienacka chcieliby się wypuścić w nieznanego jego zakątki. Pomysł – z rowerami – właściwie nie jest nasz. Przywędrował z Zachodu, a podchwytują go takie miasta, jak np. Kraków, Poznań lub Wrocław. Rowery można wypożyczać na różne sposoby. Można na przykład postawić kilkadziesiąt rowerów na parkingu, obok pracownika i na dowód osobisty oraz za opłatą wypożyczać jednoślady turystom. Można też wypożyczać je samoobsługowo, jak np. w Kopenhadze, gdzie rowery stoją na ulicach przywiązane łańcuchami do stojaków. Każdy, kto chce go wypożyczyć, wrzuca monetę i zwalnia blokadę. Zupełnie jak z wózkiem w supermarketach. Niemieckie koleje zorganizowały to jeszcze inaczej. Koleje kupiły upadająca spółkę wypożyczającą rowery przez telefon komórkowy. W kilku niemieckich miastach, najczęściej koło dworców, stoją rowery (na zdjęciu), które uruchamia się wklepując na ekranie dotykowym kilkucyfrowy kod aktywacyjny. Kod uzyskuje się dzwoniąc na numer telefonu widoczny na rowerze. Operator telefoniczny oczywiście potrąca odpowiednie kwoty uzależnione od czasu korzystania z roweru (pierwsze pół godziny za darmo). Niemieckie koleje uruchamiając system „Call a Bike” wyszły z założenia, że w ten sposób ludzie mogą podróżować po kraju pociągiem i zwiedzać wybrane miasta jeżdżąc rowerem. Świetny pomysł na niedrogą turystykę miejską. W Olsztynie, mieście, które z nowoczesną elektroniką jest na bakier (nie ma nawet parkomatów), trudno sobie wyobrazić wypożyczanie rowerów przez telefon komórkowy. Ale rowerowego stróża już tak. Można przecież w dwóch, trzech ruchliwych punktach miasta (np. na dziedzińcu zamkowym) postawić po kilkadziesiąt rowerów, obok stróża, który wypożyczałby rowery „ręcznie”. Zakup np. 200 rowerów (wszystkie w jednym kolorze, oznakowane i z reklamami np. olsztyńskich sklepów sportowych) nie jest dla miasta jakimś szczególnie wielkim wydatkiem, tak jak sezonowe zatrudnienie trzech rowerowych stróżów. Biznes nie musi być dochodowy, wystarczy, że np. w połowie pokrywa koszty, które z pewnością małe nie są. Sprzęt musi być przecież sprawny, bezpieczny, ciągle konserwowany i naprawiany. Miasto ma pieniądze na profilaktykę antyalkoholową, zalazłoby i na wsparcie turystki.
Pomysł wart jest realizacji nie tylko w Olsztynie. Gdyby wszystkie miasta w regionie wypożyczały u siebie jednoślady, to wieść o rowerowej modzie na Warmii i Mazurach szybko rozeszłaby się po kraju. W ten sposób można zwabić wielu turystów. Sami zresztą chętnie byśmy z tej oferty korzystali. Jaka byłaby frajda wyskoczyć samochodem np. do Szczytna i tam zwiedzić miasto na rowerze. Naszą propozycję przedkładamy więc nie tylko przyszłemu prezydentowi miasta, ale także władzom samorządowym regionu, które na rowerowy Bornholm po coś jeżdżą i mogą na takie regionalne pomysły wyciągnąć pieniądze unijne.







Tylko, cholera po tym mieście nie da się jeździć bez ryzyka utraty życia. No może, gdyby wypożyczalnie były na rogatkach?
Barman? co bierzesz? środki przeciwbólowe? to popijaj je tylko wodą !
Postaw swój rower przy w centrum, zamknij go dobrą kłódką do latarni. Nazajutrz przyjdź po kłódkę i łańcuch to ci je jeszcze przyjmą w sklepie.
To jeśli chodzi o wypożyczanie.
A jeśli o jazdę – to przejedź się rowerem przez centrum i sygnalizuj wyciągniętą lewą ręką zamiar skrętu w lewo. Jedź lepiej od razu w kierunku pogotowia żeby ci tę urwaną rękę jakoś przycerowali.
Dobra notka.
@gekon: To Polska jest strasznym krajem, gdzie gwałcą na ulicach, a każdy w kapturze to pewno handlarz albo morderca, ktorego skorumpowana policja wypóściła za flaszkę wódki. Olsztyńskie statystyki przestepczości na tle kraju, są bardzo dobre. Nie każą nikomu jeździć po jarotach, zatorzu, etc. po zmroku godzinami czekając, aż ktoś w końcu łaskawie Ci ukradnie rower. W Olsztynie (niestety) nie ma setek miejsc wartych obejrzenia dla przeciętnego turysty.
Moim zdaniem to troche trudniejsze, bo przydało by się jeszcze troche więcej ścieżek, np. z dworca na starówkę lub ze starówki na kortowo. Nie mniej jednak warte realizacji.
Uniwerek ponoc już pracuje nad wprowadzeniem podobnego rozwiązania.
lepiej by było postawić na mieście specjalne przechowalnie na rowery.,żeby turysta jeżdził swoim rowerem i mógłby tam przechować rower i bagaż,, i spokojnie pozwiedzał miasto czy poszedł na obiad. . ja mam zaprojektowaną taką przechowalnie , gdzie na 1m kw.mieszczą się 3 rowery plus bagaż i każdy jest osobno zamknięty..czekam na propozycje !!!!!!