Pierwsza afera w koalicji (hi, hi, hi)
niedziela, 17 lut 2008. Autor: Kurier
Tygodnik „Wprost” znów depcze posłowi Syczowi (PO) piętach. A pomaga mu w tym posłanka Lidia Staroń, też z PO. Coś tam Sycz może i ma na sumieniu, ale w sumie są to pierdoły nie warte nawet dziennikarskiego śledztwa. Chodzi o jakąś tancbudę wzniesioną na prywatnym gruncie za pieniądze państwowe. Jak znamy Sycza, Ukraińca z krwi i kości, to bardziej mu prześwieca w postępowaniu dobro jego mniejszości niż drewniana tancbuda.
„Wprost” nazywa to (hi, hi, hi) pierwszą aferą w koalicji PO-PSL. Obok Mirona Sycza. „zamieszany” w nią jest także inny parlamentarzysta, Adam Krzyśków z PSL. Na trop afery wpadła posłanka PO Lidia Staroń (na zdjęciu), która zgłosiła już wniosek o prześwietlenie całej sprawy przez NIK. Własne śledztwo zamierza przeprowadzić także pełnomocnik rządu ds. walki z korupcją Julia Pitera (hi, hi, hi). Jak tak dalej pójdzie, to afera będzie miała wymiar międzynarodowy. Mistrzostwa Europy w 2012 upadną z powodu tancbudy Ukraińca Sycza…
Sprawa dotyczy Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Olsztynie, w którego władzach zasiadają obaj posłowie. Sycz jest członkiem rady nadzorczej, a Krzyśków prezesem. W czerwcu 2007 roku do Funduszu trafił wniosek o dofinansowanie budowy wiaty edukacyjnej. Złożyło go założone przez Sycza Środkowoeuropejskie Centrum Szkolenia Młodzieży. We władzach tego stowarzyszenia zasiada żona posła. Siedziba Centrum mieści się zaś w jego domu. Już w lipcu 2007 roku, a więc miesiąc po złożeniu wniosku, WFOŚiGW przyznał powiązanemu z posłem stowarzyszeniu 40 tys. złotych dotacji.
Ziemia, na której miała powstać wiata, to prywatna działka posła. Centrum Szkolenia Młodzieży w momencie wnioskowania o dotację nie miało do niej żadnych praw. Także sama budowa była nielegalna, bo działka nie była budowlana i została odrolniona dopiero w grudniu 2007 roku, a więc po zakończeniu budowy i podpisaniu umowy z WFOŚiGW.
- Sycz mówił mi kiedyś, że latem chce tam zrobić dyskotekę. Grill, piwo, muzyka. Zawsze powtarzał, że w Górowie przydałaby się tancbuda – relacjonuje tygodnikowi „Wprost” jeden z byłych współpracowników posła.







Ciekawe kto jeszcze wierzy temu co pisze WPROST. To przeciez „tuba” PISiorow
Platforma robi przekręty już bez owijania w bawełnę . ta bezkarność musi się skończyć . Już w październiku dostanie takiego kopa że poleci w kosmos razem z korytem w którym trzyma ryja .