Obama blog
wtorek, 27 sty 2009. Autor: Kasjer
Nasuwają nam się pewne skojarzenia między kampanią prezydencką w USA i w Olsztynie. Skojarzenia internetowe. W USA pretendent do fotela prezydenta z powodzeniem prowadził kampanię w internecie. Teraz, gdy zasiadł w gabinecie owalnym, pokazuje jak wykorzystać nowe media w kontaktach z obywatelami. Obama będzie pierwszym prezydentem, który poprowadzi własny blog na oficjalnych stronach Białego Domu. Pierwsze wpisy już są. Tuż po zaprzysiężeniu na stronie pojawiły się informacje służb prasowych zapowiadające, że Obama wykorzysta bloga po to, aby nadać swojej pracy transparentność, stworzyć skuteczny kanał komunikacji z obywatelami, a internautom dać możliwość opiniowania podejmowanych decyzji. Jest raczej mało prawdopodobne, aby bloga pisał sam Obama, ale nawet jeśli wpisy będą pochodziły od służb prasowych, to i tak jest to wydarzenie o ogromnym znaczeniu dla demokracji. Skojarzenia w tym kontekście z Olsztynem są oczywiście negatywne. Większość mieszkańców miasta ma dostęp do internetu, więc prowadzenie wirtualnej kampanii wyborczej jest jak najbardziej potrzebne. Potrzebne lokalnej demokracji. Na trzech liczących się kandydatów w olsztyńskich wyborach prezydenckich wydaje się, że tylko jeden rozumie internet. Pozostali nie ujawniają w sieci nie tylko swojego e-maila, ale nawet programu wyborczego, a ludzie z ich sztabów potrafią tylko opluwać konkurentów na forach internetowych. Większość pretendentów do posady prezydenta to internetowi amatorzy, kompletnie nie pasujący do współczesnych realiów. Miast wśród wyborców, wsparcia szukają u Tuska, Pawlaka i Kaczyńskiego (wszyscy trzej mają przyjechać do Olsztyna). Jeśli kandydat na prezydenta nie ma swojej witryny w trakcie kampanii, to jak zamierza utrzymywać kontakt z wyborcami w przyszłości? Drukując ogłoszenia w gazecie? Dlaczego u nas nie może być tak, jak w USA, zwłaszcza, że ze względu na skalę problemu zadanie jest nieporównywalnie łatwiejsze w realizacji. Dlaczego do władzy pchają się ludzie, którzy już na starcie nie potrafią wykorzystać technologii do budowy demokracji lokalnej? Skoro nie potrafią teraz, to tym bardziej nie będą potrafić w przyszłości, też mając do dyspozycji służby prasowe…







Ciekawe czemu Małkowski nie założył bloga. Nie musiałby wydawać kasy na ogłoszenia w gazecie. Wszyscy by przedrukowali tak, jak teksty Marcinkiewicza o nowej lasce.