Ostatni esbek pisze bloga
sobota, 21 lut 2009. Autor: Kurier
Przybywa w sieci olsztyńskich blogów. Jeden z naszych Czytelników poinformował nas, że bloga pisze nawet ostatni olsztyński SB-ek, czyli płk Wiesław Poczmański. Blog został założony niedawno, jest anonimowy, ale na podstawie treści można wnioskować, że nasz Czytelnik co do autora się nie myli. Poczmański, jak wynika z jednego z wpisów, uważa się za starego pierdziela z bogatym doświadczeniem. Z bloga wynika, że często przebywa w Olsztynie, a miasto nad Łyną porównuje do kochanki pisząc, że Olsztyn „kładzie sobie na gębe makijaż z nowoczesnych kosmetyków i zaczyna upodobniać się do tych krygujących się staruch. Wystarczy popatrzeć na „Alfę” na Piłsudskiego i szereg innych sukcesów małpujących Zachód architektów, bodajby przy tej samej ulicy. Ale jednak wciąż ten urok i wdzięk…” Nas we wpisach SB-eka zainteresowały wspomnienia dotyczące byłego prezydenta Olsztyna, dawnego towarzysza z towarzystwa:
Jurek Małkowski, którego znam nieźle i który zbłaźnił się impotentnym obmacywaniem jakiejś ukrywającej twarz przed kamerami panienki, odszedł w niesławie tracąc wszystko, co wcześniej był zyskał. Panienka natomiast zyskała światowy rozgłos i kto wie co jeszcze. Kilka znajomych pań z olsztyńskiej Rodziny Radia Maryja gotowych było przysięgać, że za darmo tego wszystkiego nie robiła. A one na tym się znają. Małkowskiego znam od dwudziestu kilku lat. Bywał u mnie gdy mieszkałem w Olsztynie (ja u niego nie). W gronach starych i nowszych już działaczy tamtejszej lewicy, póki płonął w nas ogień wiary w możliwość naprawy świata, Polski i miasta, niejedną wypiliśmy wannę wódki, by napraw tych dokonać. A gdy już zdawało się, że wszystko chodzić zaczyna jak w zegarku, przechodziliśmy do ostatniego punktu porządku obrad większości męskich zgromadzeń (z wyłączeniem tych, w których uczestniczy prezes PiS oczywiście), czyli do babskiej dupy. A Jurek nie ! A Jurek wtedy do domu, do żony, do córki… No bo jest już późno, no bo jutro ma lekcje (uczył wtedy historii w jednej z olsztyńskich szkół), no bo wicie, rozumicie, co tu strzępić sobie język na głupotach… Tak mówił.
Małkowski urodził się, spędził dzieciństwo i zapewne kawał wczesnej młodości w małej kurpiowskiej wiosce. Kurpie to był i jest bardzo pobożny naród. Gdy tylko kurpiowski bachor jako tako zaczyna trzymać się na nogach, zabierają go do koscioła, w nabożnym skupieniu wysłuchuje tam modlitw, pobożnych pień i gęby nie wydrze nawet wtedy, gdy się w portki zleje. Czysta tresura. Później taki Kurp normalnieje. Wciąż jest oczywiście pobożny, wciąż chodzi do kościoła, spowiada się i komunikuje, jak mu jednak uda się Marychę zdybać w wypchanym sianem sąsieku, to jej nie przepuści. Bo Kurp jest zawzięty, a Kurpianki od wieków z tego słyną, że majtek nie używają.
Jurek nie był dwulicowy. Skoro ksiądz proboszcz, a choćby i wikary tylko powiedział, że sięgać dziewczynie pod kieckę to grzech, więc Jurek nie sięgał. Jak mu duchowni powiedzieli, że do wlezienia na babę niezbędny jest papier poświadczający konsumpcję świętego sakramentu małżeństwa, to Jurek bez kwitu tego nie zrobił. I choć wstąpił po latach do partii, która te wszystkie nauki za androny miała, to jednak opór pozostał. A póżniej zaczął Małkowski zdradzać lewicowe przekonania i już jako prezydent Olsztyna jął zbliżać się do kregów kościelnych. Do papieża nawet poleciał ze świętym obrazem, który do dzisiaj blaskiem rozjaśnia staromiejską ulicę miasta z wysokości przedwiecznej Wysokiej Bramy. I napatrzył się chłop na niejedno, i spostrzegł ile był stracił, gdy inni pouczali go, ale okazjom nie przpuszczali, i jął rewidować przestarzałe poglądy. A że pech mu podsunął babę dość wredną, no to w niedzielę 15 lutego będą olsztyniacy wybierać sobie nowego prezydenta.







Stwierdzam, że pióro ma ostre. Nawet mi się to podoba. Czytałem kiedyś jego jakąś replikę w gazecie „Nie” i obiektywnie powiem, że powinien w niej pisać. Styl jego pisania pasuje jak ulał do tej gazety..
Kurierze !
Nie jestem anonimowy, bo w 2 wpisie bloga, kierując swe uwagi pod adresem Janusza Kurtyki, podałem w tekście swoje imię i nazwisko. Nie każdy jednak musi siegać do początków, bedę zatem pod każedym nowym wpisem podawał wyraźnie,dużymi literami swe imię i nazwisko, żeby nikt, nawet Ty, szanowny mój Adwersarzu, tego nie przeoczył.
Kolejna uwaga. Mój blog nie jest olsztyński, aczkolwiek niekiedy zdarza się mi, i zdarzać będzie, o Olsztynie pisać. Po prostu lubię to miasto.I następna. Nazywasz mnie „ostatnim olsztyńskim SB-ekiem” To nieładnie. Nie idzie mi o ostatniość, lecz o tę pogardliwą nazwę SB-eka. Mam do dzisiaj wiele kontaktów z dziennikarzami i choć gawiedź nazywa ich często pismakami, nie zdarzyło sie mi nigdy tej nazwy użyć. Nie lubię ulegać modom panującym wśród motłochu. To dlatego także, jeśli przyjdzie mi kiedyś o Tobie pisać, nie nazwę Cię DUP-kiem, ani IPN-kiem, choć osobliwa elegancja Twego stylu obydwie nazwy usprawiedliwiałaby.Nie ma sensu rozpisywać się nad Twoim komentarzem, bo uważam, że z każdym można dyskutować, jeśli jednak druga strona jest kompletnym ignorantem, człowiekiem z góry uprzedzonym albo gotowym beż żadnej wybredności czynić to,za co mu płacą, to dyskusja nie ma sensu. Mam nadzieję, że nie należysz Kurierze do żadnej z tych kategorii, toteż jeśli nabierzesz nieco wdzięku i ogłady, może ktoś zechce z Tobą wdawać się w rozmowy.
Pozdrawiam Cie młody człowieku mimo wszystko.
prosze dajcie adres tego blooga
http://jajakobyly.bloog.pl
Panie pułkowniku. Nie był pan i nie jest osobą z mojej bajki. W czasach Pańskiego pobyty w Olsztynie byłem młody, a jest to przypadłość o specyficznym charakterze, której jedną z podstawowych cech jest absolutna niechęć do „władzy”.
Wkrótce po zakończeniu Pańskiego olsztyńskiego etapu los zaniósł mnie do budynku, w którym znajdował się Pański gabinet. Czekając przed jednym z pokojów na pierwszym piętrze widziałem Pańskich byłych podwładnych odbierających dokładnie w tym samym miejscu negatywne decyzje weryfikacyjne, Słyszałem też mimochodem ich komentarze na temat sytuacji, w jakiej się znaleźli.
Dziś, po latach pracy i częstego stosowania się do zasady „tylko g…no i inne odpadki płyną z prądem dziejów” i moje spojrzenie na rzeczywistość uległo poważnej ewolucji. Uznałem, że szacunek należy się wszystkim, bez względu na zawód, kolor skóry, stan majątkowy, preferencje polityczne i inne też. Ale przede wszystkim przeciwnikom, dawnym lub obecnym, gdyż to oni są naszymi najlepszymi nauczycielami.
W dzisiejszych czasach, kiedy zasrańcy stawiają siebie w roli Boga i sędziego (zależnie od światopoglądu), kiedy walczący w przeszłości o równe prawa dla wszystkich dziś odmawiają tychże swoim nieprzyjaciołom (często będącym w przeszłości ich współpracownikami), kiedy „odwaga” w kopaniu leżącego i bezbronnego jest zasługą, kiedy honor stał się frazesem obecnym na ustach ludzi nie wiedzących, co to pojęcie znaczy, stać Pana – przecież w pojęciu aktualnej władzy i jej liżydupków osobę najniższej kategorii – na śmiałość i przedstawianie „niewłaściwych” poglądów pod własnym nazwiskiem.
Czołem, Panie pułkowniku.
Witam. Przez przypadek zajrzałem tu i przeczytałem: „Jeden z naszych Czytelników poinformował nas, że bloga pisze nawet ostatni olsztyński SB-ek, czyli płk Wiesław Poczmański. Blog został założony niedawno, jest anonimowy”.
Z ciekawości zajrzałem na ten blog i:
- blog nie jest anonimowy, bo wyraźnie widać nazwisko właściciela,
- stwierdzenie „ostatni SB-ek – też nie pasuje, żyje ich jeszcze wielu, choćby ja, dowodem jest ten komentarz,
Nie bardzo tylko rozumiem, gdzie tu jest news, sensacja. Jeszcze żyje wielu esbeków, wielu pisze blogi, choćby znów ja, przy okazji zapraszam, jest to blog „myśli byłego esbeka”, przy okazji zapraszam. Czy pisanie blogów czy jakichkolwiek innych tekstów dla esbeków jest zabronione? Nie tylko nie jest zabronione ale bardzo ważne, gdyż jest to okazja do pisania prawdy o tamtych czasach, o tych podobno tak strasznych ludzi. Niestety, nasze wypowiedzi w większości giną w gąszczu kłamstw rozpowszechnianych przez pseudo historyków IPN-u, niespełnionych opozycjonistów, którzy nie załapali się na żadne „fuchy” czy innych małych nie tylko wzrostem.
Pozdrawiam
dobry artykuł.
Pozdrawiam
panie wiesławie czy pan jest czerwonym pająkiem ?
Wiesław P to dupek
dyć to prawda
Nie obrażajcie ludzi
poczmański to wredna ubecka gęba !!!!!!!!!!!!!!
Czarni zablokowali?