Jak łatwo się zapomina
środa, 18 mar 2009. Autor: Kurier
Prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz wkurzył się, gdy dotarła do niego informacja, że odchodzący wiceprezydent miałby otrzymać około 5 tys. zł za nadgodziny, przepracowane w ratuszu w ostatnich tygodniach. Tomasz Szczyglewski mówi, że pracował za dwóch, czyli za siebie i chorego Głażewskiego. – To jakieś nieporozumienie – twierdzi Grzymowicz. – Na takim stanowisku nie ma mowy o nadgodzinach. Pracuje się tyle, ile trzeba. Może to i racja, ale Grzymowiczowi przypominamy, że w 2002 roku, kiedy odchodził ze stanowiska wiceprezydenta Olsztyna oraz gdy po wyborach wracał na ten sam stołek, bez skrupułów wziął odprawę wysokości 15,2 tys. zł (brutto). W podobnej sytuacji był Marek Gliszczyński, wiceprezydent Elbląga. Odprawy nie wziął, wychodząc z założenia, że przerwa w pełnieniu funkcji w ratuszu była symboliczna. – Skoro pracuję na tym samym stanowisku co do tej pory, to uważam, że żadna odprawa mi się nie należy – twierdził wówczas Gliszczyński. Stanisław Leszek Szatkowski, ówczesny wojewoda warmińsko-mazurski, podpowiadał Grzymowiczowi, aby odprawę przekazał na jakiś cel społeczny.
Jak łatwo się zapomina…








Heh, no i macie swojego „UCZCIWEGO” Prezia! A Kruka się czepialiście….
Odprawa to nie nadgodziny. Ja tez odprawe wzięłam, bo wynikała z warunkw umowy i kodeksu. O nadgodzinach na stanowiskach kierowniczych nie ma tam mowy.