Top

Mecom zrezygnował

czwartek, 26 mar 2009. Autor: Kasjer 

gazeta1Grupa wydawnicza Mecom rezygnuje z zakupu Gazety Olsztyńskiej. Jak  pisaliśmy w czerwcu ub.r.  Media Regionalne, których właścicielem jest koncern Mecom, zamierzały przejąć Gazetę Olsztyńską wraz z przyległościami czyli portalem interentowym i Dziennikiem Elbląskim. Z zamierzeń nic nie wyszło, bo Mecom wpadł w finansowy dołek na tyle głęboki, że musiał pozbyć się niektórych tytułów w Norwegii. Grupa Mecom chciała przełożyć transakcję na lepsze czasy, ale nie zgodził się na to właściciel spółki „Edytor”. Mecom jest w Polsce właścicielem m.in. dziennika „Rzeczpospolita”, który został wystawiony na sprzedaż.

Komentarze

18 komentarzy do “Mecom zrezygnował”
  1. Ja mysle ze Mecom nie powinien sie rozdrabniac i wszystkie srodki powinien przeznaczyc na kupno (z prawem zmiany nazw, tytulow i pracownikow) Gazety Wyborczej i Agory. Po czym powinien odprawic egzorcyzmy i przeznaczyc je (Wyborcza i Agore) wylacznie do publikowania ogloszen drobnych i matrymonialnych na calym Swiecie, a szczegolnie w Chinach. Oczywiscie – nalezna za Gazete Wyborcza i Agore sume nabywca powinien wplacic na rzecz Skarbu Panstwa RP, jako zadoscuczynienie za stan dotychczasowy i jego szkodliwe skutki.

    Miroslaw Krupinski

    Ocena komentarza: 0
  2. hen pisze:

    Tak to wcześniej przyjaciele, dziś nieprzejednani wrogowie…
    To już nie wystarczy, że „nie ma prawa nosić znaczka”?

    Panie Mirosławie. Coraz częściej wydaje mi się, że Jaruzelski w roku 1981 zrobił olbrzymi błąd, gdyż wprowadzając stan wojenny wielu z was uratował życie. Gdyby wtedy przekazał wam władzę, a Rosjanie by nie weszli, zagryźli byście się między sobą tak szybko, że w ciągu roku „znaczek” byłby najbardziej wyśmiewanym symbolem w tej części Europy. Wasze „ideały” głoszone na transparentach, sztandarach i pamiętnej tablicy z postulatami zniknęły szybciej, niż czas potrzebny do ich napisania. Dziś jeden drugiego najczęściej utopilibyście w łyżce wody, przy okazji odbierając potomkom wroga do dziesiątego pokolenia prawa do wypowiadania się na jakikolwiek temat.
    W listopadzie i grudniu 1981 r. pracowałem jako młody prawie inżynier w jednym pokoju z przewodniczącym „Solidarności” w tamtym zakładzie pracy. Kiedy mój komentarz do jego wywodów (nie zawsze trzeźwych z powodu pewnej osobistej przypadłości) wspominał o podobieństwach do znanych z historii przemówień czołowych członków WKP(b), obrażał się na mnie i groził, że takich jak ja powinno się powywieszać.
    Dziś Pan siedzi w Australii i ma pretensje do swoich byłych towarzyszy (określenie towarzysz użyte z premedytacją), mój były kierownik na emeryturze pije więcej niż może, ja wasze hasła z roku 1980 porównuję coraz częściej do zachowań dzieci w sklepie, krzyczących do rodziców „Chcem te zebawke, i te,i te, i te, itd.”. Poznałem przypadkiem nazwiska moich kolegów – wówczas ucholi i wcale mi to żadnej ulgi nie przyniosło. Wasze dzisiejsze kłótnie mam dość głęboko i tylko w czasie komplikacji z układem pokarmowym przypomina mi się gdzie.

    Ocena komentarza: 0
  3. re: „Hen”. 1/Mozliwe ze tak to wyglada w Pana i wielu innych oczach. I mozliwe ze w Pana ocenie jest w tym duza czesc prawdy. Ale nie od poczatku o wladze szlo i nie o walke o ta wladze. Sprzedawanie sie za wladze jednostek zaczelo sie prawie od poczatku ale masowe stalo sie dopiero w stanie wojennym i po nim i dlatego wyjechalem, bo mnie zaczelo to mdlic wczesniej niz Pana. Dokladnie od wiosny 83, ale do rzygania i wyjazdu dojrzalem dopiero w 1987. Tylko ze ja widzialem znacznie wiecej niz Panskiego kierownika z pracy.

    2/Dodam jeszcze ze kryterium poprzez „towarzysze” (rozumiem ze chodzi Panu o towarzyszy z Solidarnosci)do mnie nie przemawia. To jest kryterium mafine w sensie ogolnym (SS, Cosa Nostra, PZPR, czesc Sokidarnosci tez). Ale tym ktorzy tworzyli w tych formacjach grupy mafijne chodzilo glownie o mafie a nie o te formacje. A umozliwili im to otumanieni lub chcacy umoczyc dziob wyborcy.

    3/ Ani Michnik, ani Kuron, ani wiekszosc glownych doradcow Solidarnosci nie byli jej czlonkami. Podczepili sie albo zostali podczepieni po drodze w okreslonym celu i zgrupowali wokol siebie tych ktorym pachnialo korytom realizujac swoje wczesniejsze cele. Jak to dzialalo pisze dzis juz wiele zrodel. Niektore z nich zacytowalem ostatnio na stronie dostepnej na stronie indexowej mojej witryny.

    itd… itd…
    Miroslaw Krupinski

    Ocena komentarza: 0
  4. samozwaniec pisze:

    Komentarzy towarzysza Krupy z wyspy kangura nie bede juz komentowal,bo w tych swoich Alzheimerowskich wynurzeniach okazal sie osoba pozbawiona konstytucji psychicznej.A osob niepelnosprawnych nie atakuje.Wspolczuje jemu i innym internautom,ze ta pozbawiona ojczyzny tragikomiczna postac,stale obrzuca blotem i miazmatami swojej glowy forum NewsBaru.Co do ew.nabywcy Olsztynskiej mam dziwne odczucie,ze moglaby sie ona z dosc przyzwoitej prowincjonalnej gazety zamienic w szczekaczke typu Rzepa.Dlatego niech juz lepiej pozostanie Edytor.Poki co – daje sobie rade.A olsztyniacy lubia swoja gazete.Jedyny jej minus to fakt,ze panicznie boi sie wladzy i choc wiedziala wszystko o Malkowskim – to jednak go nie zaatakowala.A powinna byla…

    Ocena komentarza: 1
  5. Sadysta jetem, wiem. Znow zolty listek maskujacy Nasze Samozwancze Ego poruszylem muszki, spod listka ploszac. Sadysta jestem… Ale swoja droga to te muszki moglyby sie na jakies inne gw przeniesc, zamiast olsztyniakom nad zupa latac :) . Pozdrowienia dla madialnie absentyzujacego Gulgutiera.

    Miroslaw Krupinski

    Ocena komentarza: 0
  6. A swoja droga – czy kondolencje dla zespolu redakcyjnego Gazety Olsztynskiej, ktory przez pol roku spodziewal sie zmiany szyldu, tez muchy spod zoltego listka do gniewnego bzykania poderwie?

    Tak sobie pomyslalem ze preumowa sprzedazy G.O. Mecomowi wskazywala na obustronne zainteresowanie stron deagoryzacją lokalnej Gazety, ktora jak pamietam z ostatnich miesiecy nie zawsze wspoladsiowala w pogladach. Odnioslem takie wrazenie w czsie obslugi medialnej „zasluzonego dla Warmii i Mazur” Lecha Walesy. Ale moglem sie pomylic – bo i Michnik pamieta Walesie odebranie GW znaczka „S”…

    W kazdym razie zaryzykuje z tymi kondolencjami – bo chetnie bym sie przyjrzal kto rzeczpospolityzcję Redakcji GO najglosniej by zarzucal No wiec oficjalnie wyrazm Redaktorom GO wspolczucie ze Mecomizacja Gazety nie doszla do skutku w umowionym terminie. Moze jeszcze dojdzie :) .

    Miroslaw Krupinski, z prosba o przekazanie Redakcji GO.

    Ocena komentarza: 0
  7. hen pisze:

    Panie Mirosławie.
    Z „mafijnym kryterium” określenia „towarzysz” nie zgodzą się na pewno nie tylko członkowie partii o charakterze komunistycznym czy socjalistycznym, ale też szereg grup społecznych, którym słowo to tak jak Panu wcale się nie kojarzy. Pan ma już swoiste skrzywienie, są elementy, które działają na Pana jak płachta na byka. Cóż, trudno.
    Twierdzi Pan, że nie od początku szło o władze. A o co?
    Socjalizm z ludzką twarzą? Kolejny już raz?
    O wolne związki zawodowe? Wolne od czego i w związku z jak rozumianą wolnością?
    Równość? Ona nie istnieje nawet po śmierci, bez względu na religie i ustrój.
    Myślę, że na wiele tematów z cyklu „o co walczymy (walczyliśmy) może Pan śmiało porozmawiać z Aborygenami, oni niektóre tematy trenowali dłużej niż 50 lat, więc efektami swoich doświadczeń na pewno się podzielą.
    Pisze Pan o tych, którzy podczepili się w ściśle określonym celu i tych, którzy podczepili się do przyczepionych, którym koryto pachniało itd. Miał Pan w tamtych czasach nieco więcej lat i doświadczenia niż ja i dopiero w 1983 bielmo Panu z oczu spadło? A nie wystarczyło patrzeć na swoich „towarzyszy” z ówczesnej „S”, tej z lat 80-81? Moja Mama, kobieta znacznie słabiej od Pana wykształcona, po powrocie z zebrania założycielskiego „S” w swoim zakładzie (wówczas jednym z największych pracodawców w Olsztynie) stwierdziła „z tego g… nic nie będzie, na trybunie same chamy i pijaki siedziały”. Moje późniejsze własne doświadczenia potwierdziły tylko Jej słowa. I nie są to wspomnienia o pokojowym związku zawodowym, a o niedouczonych politykierach, dla których najważniejszy ostatecznie stawał się interes własny, jak w pamiętnych czasach rosyjskiej październikowej rewolucji. I było to szybciej niż Pańska wiosna 1983.
    Dziś, jako człowiek mentalnie osiadły na Wschodzie – stamtąd do Olsztyna przybyli moi Dziadkowie i Rodzina, chorobliwie uczulony jestem na książkowo bolszewickie zachowanie władzy, niestety właśnie tych, których Pan uważa za bardziej patriotycznych niż inni. A jeszcze „co gorsza” jestem przeciwnikiem wszelkich sądów kapturowych, lustracji opartej o w dużej części o fałszowane z pobudek materialnych dokumenty i tzw. „sprawiedliwości społecznej” (wcześniej zwanej ludową), a jeśli się nie mylę to walka o tę ostatnia była podstawą działania wielu założycieli „S” – tak jak Pan wyznawców utopii.

    Ocena komentarza: 0
  8. re: „hen” – wspolczuje doswiadczen zyciowych i w imieniu australijskich Aborigenow za anonimowa pamiec dziekuje.

    Miroslaw Krupinsk
    PS. Coby ten Pana schemat uscislic – ani na wladzy (nie mylic z przywodztwem, o ktore sie nadmiernie nie ubiegalem ale z ktorego wywiazalem sie zgodnie ze swoimi obietnicami wyborczymi), ani na szmalu mi nie zalezalo. Kiedy Pan byl w 1981 OMC inzynierem ja jako starszy projektant (a bylem nim od maja 68) zarabialem, przed udzialem w „S”,w akordzie projektowym – bo tak bylem wynagradzany) przecietnie okolo 20 tysiecy miesiecznie netto (do sprawdzenia w archiwach Ratusza). Nie liczac wynagrodzen za orzeczenia bieglego sadowego w swoim zawodzie :) . Nie bedac czlonkiem PZPR ani zadnej innej mafii. Wiec rozumiem Pana bol – ale do wspolnego placzu sie nie przylacze.
    MK

    Ocena komentarza: 0
  9. hen pisze:

    Zatem jedyny sensowny wniosek ilustrujący Pański wyjazd z Ojczyzny na antypody jest jeden: wstyd Panu było, że ci, których Pan popierał, z którymi Pan współpracował okazali się zwyczajnymi gnidami, ludźmi bez moralnego kręgosłupa. Wstyd było Panu przed osobami, które Pana ceniły i którym Pan obiecywał, jak to po zwycięstwie idei „S” będzie pięknie i normalnie. Uciekł Pan przed odpowiedzialnością, zrezygnował z dalszej walki o realizację wyznawanych ideałów. Stroi się Pan w szaty Katona, mimo, że jest Pan w pełni świadom, że to, co złego dzieje się w tym kraju jest również Pana zasługą. Ocenia Pan tutejszą rzeczywistość z daleka, do czego oczywiście ma Pan prawo. Ale warto niekiedy jasno stwierdzić: mea culpa, mea maxima culpa.

    Ocena komentarza: 0
  10. Puzon pisze:

    Śledzę tę dyskusję między Panami, a zwłaszcza wypowiedzi czcigodnego Pana Krupińskiego i myślę sobie, że to wielka szkoda, że jest tak daleko. Lepiej gdyby był na miejscu i przyczyniał się.

    Ocena komentarza: 0
  11. ref.”hen”: A do deklamowania tego „mea culpa” to powinienem ubrac skarpetke na pysio, czy nie? No to moze zeby uchylic sie od publicznego skarpetkowania z Panem to zamiast tego zacytuje Czytelnikom (bo to przeciez nie Panu odpowiadam – Pana w tej skarpetce nie ma) cala moja mowe przedwyborcza wyborcza w Kortowie 27 czerwca 1981:

    „Powiedzialem: – „Stoje tu przed Wami i wlasciwie nie wiem dlaczego. Moi dwaj przedmowcy (Ruchlewicz i Lukomski) obiecywali Wam po dwa domy, po dwa samochody i po dwie kochanki i z zapalem ich oklaskiwaliscie. Ja moge wam tylko obiecac ze dwa lata kadencji spedzimy nad miska kaszanki, broniac wspolnie tej miski aby nikt nam w nia nie naplul”. Nie powiedzialem nic wiecej. Zostalem wybrany. Mysle ze obietnicy dotrzymalem w znacznie wyzszym stopniu niz sluchajacy jej.

    A kampanii przedwyborcej nie prowadzilem wogole – powrot do pracy starszego projektanta w BPBK nie byl dla mnie az tak straszny.

    ———————–

    To tyle na temat, Ale jest jeszcze jedna sprawa do wyjasnienia: Niech Pan nie adresuje swoich zaskarpetkowanych wypowiedzi do mnie tylko (nawet te o mnie) wprost do Czytelnikow, bo po pierwsze ja nie poczuwam sie do obowiazku odpowiadania anonimom, a po drugie poszczekiwanie z ukrycia ktore stalo sie modne w stanie wojennym i po nim bylo jednym z powodow moich mdlosci sklaniajacych mnie do wyjazdu. Wiec po co mam sobie trawienie w pieknej i w maiare normalnej Australii psuc? Odpowiadalem tu tym wszystkim zamaskowanym i zalistkowanym poniewaz uwazalem ze pozwala to Czytelnikom dostrzec i zrozumic dzisiejsza sytuacje. Pewnie juz zrozumieli – a jezeli nie to szanse ze teraz zrozumieja sa raczej male. Polska po Magdalence skundlala i Olsztyn nie jest, niestety, wyjatkiem, choc na ogolnym tle nie wyglada zle (vide ostatnie wybory :) .

    Zdrowia zycze.
    Miroslaw Krupinski

    Ocena komentarza: 0
    • hen pisze:

      I właśnie o to chodzi, że nie powiedział Pan nic więcej ponad to, co Pan wyżej napisał. Że nie powiedział Pan wszystkim, że to, co gadają Pana organizacyjni koledzy „towarzysze” to bzdura na bzdurze i bzdurą poganiająca. I to dzięki nim rzeczywiście spędził Pan część kadencji „nad miską kaszanki”, dotrzymując danego słowa. Na ironię to inni Panu to „dotrzymanie” załatwili.
      A w roku 1981 wybrany Pan został nie dlatego, że obiecywał Pan „pot i łzy”, a dlatego, że w olsztyńskim środowisku cieszył się Pan wówczas pewnym poważaniem jako rzadko występujący egzemplarz zdroworozsądkowy. Tak się jakoś składa, że Pana z tamtych czasów pamiętam.
      A co do skarpetek i innych wspomnianych przez Pana okoliczności: nie musi jej Pan zakładać przed nikim. Sam Pan wybrał miejsce do przedstawiania swoich poglądów, a w nim obowiązują takie zasady, jakie wybiera większość. Dziś ma Pan odwagę „przeciwstawić się większości”, na dodatek twierdząc, że inni powinni dostosować się do zasad, które akurat Pan wyznaje. Trzeba było walczyć o to w 1981, a nie mieć w 2009 pretensje do wszystkich, że nie tak miało być.
      Moja z Panem dyskusja rozpoczęła się od tego, że zaproponował Pan odebranie innym prawa do wyrażania swoich poglądów, jednocześnie obciążając tychże za jakieś szkodliwe skutki. Historia znała już takie przypadki. To samo słyszałem również w 1981, a także w 1968, 1976 i przez wiele lat swojego życia.

      Ocena komentarza: 0
  12. moja ostatnia opinia, nie zamieszczona przez newsbar, jest dostepna wraz z odnosna czescia polemiki jako opinia 949 na mojej stronie dostepnej poprzez klikniecie tutaj mojego nazwiska.

    Miroslaw Krupinski

    Ocena komentarza: 0
  13. Polak pisze:

    Niemiec, jak to Niemiec, na tej niedoszłej transakcji i tak zarobił. Mecom stracił 2 mln zł zaliczki, którą wpłacił podpisując list intencyjny.

    Ocena komentarza: 0
  14. janosik pisze:

    Tak, bo w sumie chodzi o zarobek, a nie o czytelników,co nie jest żadnym odkryciem. Oto przykład z ostatniego Reportera, dodatku do „Gazety Olsztyńskiej”. Jakaś panienka robi wywiad z Janem Nowickim (rocznik 1939), który – jak to człowiek starszy, a więc z zanikami pamięci – podaje sensacyjną wiadomość, że dawno temu biegał po Olsztynie i sprzedawał „Gazetę Olsztyńską”. Nie to jest sensacją, że akurat on sprzedawał, bo miał wtedy sześć lat i nawet przez myśl mu nie przeszło, że będzie sławnym aktorem. Sensacją jest to, że w powojennym, zrujnowanym mieście (wychodzi, że w 1945 r.) sprzedawał „Gazetę Olsztyńską”! Pismo Pieniężnych o takim tytule przestało wychodzić wraz z aresztowaniem przez Niemców wydawcy i redaktora naczelnego we wrześniu 1939 r. Natomiast po wojnie tytuł „Gazeta Olsztyńska” pojawił się dopiero w 1970 r. Jej poprzednikiem był „Głos Olsztyński”, ale i takiej gazety nie mógł sprzedawać Nowicki, bo zaczęła się ukazywać dopiero od 1951 r. Mogło to być np. „Życie Olsztyna”, mutacja „Życia Warszawy”, czego aktor nie musiał pamiętać,o czym blondynka robiąca wywiady w „GO” też nie musiała wiedzieć, ale historię swojego tytułu powinni znać przynajmniej redaktorzy puszczający te wywiady do druku. Widać jednak, że nie ma to dla nich żadnego znaczenia, a okazjonalne nawiązywanie przez właściciela gazety (Niemca Hirtreitera, bo 5 % prezesa Tokarczyka nie liczę) do tradycji „GO” to tylko mydlenie oczu „przywiązanym do swojej gazety” czytelników.

    Ocena komentarza: 0
  15. samozwaniec pisze:

    Janosik ma racje.Poprzednikiem Glosu Olsztynskiego bylo Zycie Olsztyna.A Gazeta wystartowala w 1970 wraz z przenosinami ze Szrajbera do wiezowca Olsztynskich Zakladow Graficznych,gdzie redakcja dostala 4 pietra.

    Ocena komentarza: 0
  16. Lamkowo pisze:

    Żal, że potomkowie założycieli Gazety Olsztyńskiej nie wystąpią na drogę sądową o odebranie obecnemu właścicielowi, czyli spółce Edytor, tytułu „Gazeta Olsztyńska”, zawłaszczonego przez komunistów w 1970 i sprzedanego w l. 90-tych Niemcowi Hitreiterowi.
    Obecny właściciel tytułu „Gazeta Olsztyńska”, czyli spółka Edytor, w której 95% ma Niemiec Franz Hitreiter, a 5% prezes Edytora Jarosław Tokarczyk (pies łańcuchowy pilnujący interesu), nie ma do niego prawa.
    Przypomnę, że Gazetę założyli: nauczyciel Jan Liszewski z Klebarka,(matka Katarzyna z Pieczkowskich), Andrzej Samulowski, księgarz z Gietrzwałdu i Franciszek Szczepański, bogaty chłop z Lamkowa. Mieszkaniec Poznania Seweryn Pieniężny senior najął się do robienia Gazety jako doświadczony redaktor, ożenił się z siostrą Liszewskiego – Joanną i po śmierci Jana został współwłaścicielem Gazety.
    Dlaczego Newsbar nie weźmie tej sprawy na widelec?!

    Ocena komentarza: 0
  17. Marek Książek pisze:

    Traf chciał, że w niedzielę, 5 kwietnia 2009 r. po misterium „Droga krzyżowa” w CEiIK robiłem wywiad z Janem Nowickim dla pewnego pisma ogólnopolskiego i po rozmowie o sztuce zwróciłem mu uwagę, że mylnie wymienił jeden z tytułów, sprzedawanych w latach powojennych w Olsztynie. Bo nie było wtedy „Gazety Olsztyńskiej”, jak podał w wywiadzie dla obecnej „Gazety Olsztyńskiej”. Na co on bardzo się obruszył i niemal wykrzyknął: „”To oni tak napisali, ja mówiłem, że sprzedawałem „Życie Olsztyńskie!” Do dziś pamiętam, jak krzyczałem: „Życie Olsztyńskie, Żołnierz Polski, Szpilki, Mucha!”"
    Było to, jak pamięta, pod koniec lat 40-tych, czyli mógł mieć wówczas 9-10 lat. „Życie Olsztyńskie” (a nie „Życie Olsztyna”) było istotnie mutacją terenową „Życia Warszawy” i ukazywało się do 1956 r., więc wszystko się zgadza. Wygląda więc na to, że dzisiejsza „Gazeta Olsztyńska” ordynarnie manipuluje. Dlaczego? Jan Nowicki wysnuł chyba słuszny wniosek, że w celach promocyjnych (popatrzcie, oto wielki aktor wspomina, jak sprzedawał „naszą” gazetę!). Powiedział to z widocznym grymasem niesmaku na twarzy. Jako były dziennikarz „GO” nie chcę tego więcej komentować.

    Ocena komentarza: 0
Będziemy zobowiązani za pozostawienie komentarza. Obok wypowiedzi możesz umieścić swój wizerunek. W tym celu powinieneś utworzyć konto w serwisie Gravatar.
Dziękujemy!

Bottom