Top

Szach królowej

czwartek, 23 kwi 2009. Autor: Kurier 

projektŁatwo planuje się ciężkie inwestycje infrastrukturalne np. drogowe. Samorządy więc prześcigają się w składaniu wniosków o dotacje unijne. Chętnych jest więcej niż pieniędzy. Obraz nie jest już tak różowy, gdy trzeba poruszyć szare komórki i wymyśleć projekt innowacyjny. Przekonał się o tym Urząd Marszałkowski, który do wczoraj zbierał wnioski konkursowe na tzw. usługi i aplikacje dla małych i średnich przedsiębiorstw (poddziałanie 7.2.2).
Unia dała nam na ten cel ogromną kwotę, rzędu 20 milionów euro, czyli po dzisiejszym kursie jakieś 90 milionów złotych. Jeśli założyć, że to tylko część pieniędzy na realizację projektów, to w sumie na ten cel powinniśmy wydać ponad 200 milionów złotych. Cel jest ambitny, władze regionu zakładają, że pieniądze będą wydawane na rozwój i promocję e-usług umożliwiających na Warmii i Mazurach budowę i rozwój regionalnej i lokalnej gospodarki opartej na wiedzy, w tym budowę systemów udostępniających e-handel, e-turystykę, tworzenie sieci kooperacji między przedsiębiorstwami przy wykorzystaniu narzędzi i platform elektronicznych. Urzędnicy chcą, aby powstawały Wirtualne Organizacje Sieciowe (Network-Virtual-Organisation NVO) – które za 10-15 lat będą w świecie standardowym rozwiązaniem biznesowym – rozwijały się portale społecznościowe oraz usługi on-line dla firm. Życzeń jest więcej, bo równie wielka masa pieniędzy ma pójść na tworzenie w regionie infrastruktury cyfrowej czyli szerokopasmowy internet. W najbliższych latach dostęp do internetu będzie w regionie tak samo łatwy jak do telewizji i trzeba ten internet czymś zapełnić w myśl angielskiego powiedzenia: zawartość jest the King. Chodzi o to, aby ludzie mieli co oglądać i mogli korzystać z udogodnień w postaci pomysłowych aplikacji internetowych.
Zakończony właśnie konkurs pokazał, że jesteśmy absolutną pustynią cyfrową, na której urzędnicy w dodatku wywijają hołubce. Na konkurs złożono zaledwie cztery wnioski ubiegające się o 670 tys. zł dotacji (przypomnijmy 90 baniek do wyjęcia) z których tylko jeden – tak naprawdę – spełnia założenia projektu. Wnioskodawcy w większości chcą po prostu wykorzystać okazję i obkupić się w komputery. Tylko jedna firma -  prosząc o wsparcie kwotą zaledwie 50 tys. zł – zamierza utworzyć portal wolnych mocy przerobowych dla małych i średnich przedsiębiorstw.
Jesteśmy informatyczną pustynią Gobi – to prawda. Ale prawda jest i taka, że urzędnicy na tej pustyni przeginają z wywijaniem hołubców. Wymogi formalne w konkursach marszałkowskich są nie do zaakceptowania przez biznes, coraz mocniej dotknięty kryzysem. Aby spełnić zachcianki urzędników trzeba w pisanie projektu zaangażować księgowych i ekonomistów, którym nieobca jest matematyka na akademickim poziomie. Marszałkowskie wnioski roją się od skomplikowanych wzorów matematycznych, bilansów i przepływów finansowych (dużo łatwiejsze są wnioski agencji rozwoju). Same instrukcje wyjaśniające jak ten wniosek napisać mają około 50 stron. Efekt jest taki, że nawet jeśli ktoś ma pomysł na aplikacje dla małych i średnich przedsiębiorstw, to daje sobie spokój, bo koszt związany z wypełnieniem wniosku jest zbyt wielki. Urzędnicy budują sobie alibi twierdząc, że muszą dbać o bezpieczeństwo przyznawanych dotacji, ale w rzeczywistości podcinają gałąź na której wspólnie siedzimy. Przy takim podejściu możemy zapomnieć o Wirtualnych Organizacjach Sieciowych i innowacjach w lokalnym internecie. Wychodzi na to, że zawartość jest królem, a urzędnik królową…

Komentarze

1 komentarz do “Szach królowej”
  1. Ina pisze:

    Najlepiej gdyby każdy kto chce pieniądze złożył zwykłe podanie ze znaczkiem skarbowym.

    Ocena komentarza: 0
Będziemy zobowiązani za pozostawienie komentarza. Obok wypowiedzi możesz umieścić swój wizerunek. W tym celu powinieneś utworzyć konto w serwisie Gravatar.
Dziękujemy!

Bottom