Wybrała partia
wtorek, 9 cze 2009. Autor: Barman
Taka demokracja w której o wynikach decyduje algorytm, a nie siła pojedynczego głosu jest mało warta. Wybory do europarlamentu pokazują właśnie, że partie zabetonowały sobie konstytucyjny porządek wyborczy i nic nie jest w stanie go wzruszyć. Wybory wygrały tzw. jedynki, czyli Lisek i Kurski. Pewnie gdyby na ich miejscach byli Kowalski i Kwiatkowski byłoby podobnie. O wyniku wyborczym bardziej decydują partyjni bonzowie niż sami wyborcy, którzy nieświadomi manipulacji oddają głosy jak leci. To partia, a nie naród wybiera. Zupełnie jak za dawnych czasów. Ludzie stąd, wykształceni, z poglądami na miarę nowoczesnej Europy nie mają żadnych szans w wyborach. W praktyce, nie jest możliwy scenariusz amerykański, kiedy to „nie nasz”, ciemnoskóry obywatel pokonuje wewnętrzną konkurencję i staje na czele państwa. U nas szansę mają tylko partyjniacy namaszczeni przez liderów partyjnych. Do dupy z taką demokracją







Powoływanie się tutaj na Amerykę, gdzie wybór prezydenta jest pośredni a nie bezpośredni, to dopiero głupota.
Poza tym nie rozumiem dlaczego wybory mieliby wygrać „ludzie stąd, wykształceni, z poglądami na miarę nowoczesnej Europy”:
Stąd – startowali ludzie stąd, ale motłoch wybrał spadochroniarzy z Pomorza
Wykształceni – a niby dlaczego? Przecież mamy demokrację, a w demokracji siła głosu profesora jest równa sile głosu sprzątaczki. Demokracja to rządy ogłupionych przez telewizję mas.
Z poglądami na miarę nowoczesnej Europy – ??? To znaczy jakimi. I tylko z takimi? A jak ktoś ma inne poglądy [czyli jakie?], to nie powinien był startować?
Powiedzmy sobie szczerze, panie Barman – ten tekst Ci nie wyszedł.
cuś w tym samym temacie:
———————–
OPINIA 1162. TEKST JAKI OPUBLIKOWALEM 9 CZERWCA 2009 r, NA WITRYNIE WIRTUALNEJ POLONII W KONTEKSCIE DYSKUSJI DOTYCZACEJ JEDNOZNACZNEGO OKRESLANIA WYNIKOW WYBOROW I WYNIKAJACEGO STAD JEDNOZNACZNIE POPARCIA DLA PARTII POLITYCZNYCH
Miroslaw Krupinski powiedział/a 2009-06-09 @ 10:28
Z tych rozwazan dotyczacych procentow warto zapamietac tylko kilka zjawisk i strategii:
1/ Oficjalne media operuja jako oddzielnymi wartosciami: frekwencja i iloscia procentowa glosow oddanych partiom na ich kandydatow przez bioracych udzial w glosowaniu – co ma sugerowac ze takie jest (w oderwaniu od frekwencji) poparcie udzielone “przez wyborcow w Polsce”. Co jest oczywistym klamstwem propagandowym majacym, korespodowac z klamliwymi slupkami ktorymi sie mydli oczy Polakom miedzy wyborami.
2/ Rzeczywiste poparcie natomiast to ilosc oddanych glosow przedstawiona jako procent uprawnionych do glosowania – i podawania tej wartosci macherzy od glosowan unikaja jak ognia. Tymczasem odmowa uczestniczenia w oszukanczych wyborach powinna byc uprawnionym sposobem wyrazenia dyskwalifikowania niechcianych kandydatow i wskazaniem przez wyborcow ze na listach nie ma innych, na ktorych chcieli by glosowac.
System ktory w obecnych (w poprzednich tez) wyborach wcisnieto wszystkim uprawninym do glosowania Polakom najlepiej ilustruje specjalnie przejaskrawiony przyklad:
Wyobrazmy sobie wybory z upowaznionym elektoratem powiedzmy 1000 wyborcow, z ktorych glosuje tylko trzech i oddaje swoje glosy na jednego, tego samego kandydata. Wedlug obecnej interpretacji wyborczej ow kandydat zostal wybrany przez aklamacje uzyskujac “sto procent glosow”. Paranoja, prawda? I zrzucenie odpowiedzialnosci na glosujacych, ktorzy maja przeciez w Polsce prawo do nieglosowania (przeciwnie niz w mojej Australii gdzie glosowanie jest obowiazkowe).
Co najdziwniejsze ta patologiczna metoda oceny wynikow wyborczych nie tylko jest wciskana Polakom przez rzadowa komisje wyborcza, ale tez jest broniona przez pogubionych w tym wszystkim wyborcow, nawet w niektorych naszych wczorajszych opiniach. No i rodzi sie mit stuprocentowego poparcia dla wybranego kandydata (i jego partii), kiedy w tym przykladzie to poparcie definitywnie wynioslo 3/1000, czyli 0,3%.
Mysle ze wygodnej dla rzadzacych metody stosowania klamliwych wskaznikow nie zmienimy – ale moze nauczmy zarowno media jak i Komisje Wyborczą operowac iloscia uzyskanych glosow i publicznie podawana/jawna liczba uprawnionych do glosowania w wyborach. W mediach, w telewizji, na tablicach ogloszen. Wlasciwie podzielic sobie te dwie wartosci potrafi kazdy i przedstwic ja jako wynik procentowy tez. A ten rzeczywisty przedwczorajszy wynik procentowy poparcia dla na przyklad Platformy Obywatelskiej wyniosl dokladnie 0.453×0.274×100% = 12,4%. I nikt nam wtedy nie wmowi poparcia podawanego do tej pory klamliwie w sondazch i prognozach. Ani nam ani Unii Europejskiej.
~Miroslaw Krupinski 2009-06-09 10:28 GMT
Opinia numer 2387632/Hpt83/998253/338 Czas gwiezdny 3328716,7
„Do dupy z taką demokracją” – oby ta demokracja nie spowodowała w polskich dupach hemoroidów.
Na stronach tvn jest dobre uzupełnienie do tego tekstu. Podano przykład z Warmii i Mazur http://www.tvn24.pl/-1,1604409,0,1,0-6-procent-dalo-mandat,wiadomosc.html
dalej w temacie czyli nastepny kit GW:
1164.
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,oid,6908211,title,Kto-na-prezydenta—sondaz,wid,11208780,opinie.html
Forum: Polska – polityka, gospodarka, wydarzenia
Opinie do: Kto na prezydenta? – sondaż
w swietle wynikow ostatnich wyborow do PE i poprzedzajacych je „sondazy” – to sondazami Gazety Wyborczej pupcie sobie bez ich czytania mozna podetrzec. Sondazowe „60% poparcie” dla PO okazalo sie poparciem 12.4% uprawnionego do glosowania elektoratu, ktory na kandydatow PO glosowal.
2009-06-10 03:35
~miroslaw krupinski
Ciekawostka zoologiczna:
W „Gazecie Olsztynskiej” znalazlem triumfalny opis zwyciestwa PO w aktualnych wyborach przy cytowanym wyniku 53% glosow na PO w Ilawie. Podane tez byly ilosci glosow w Olsztynie. Porownujac jedno z drugim doszedlem do wniosku ze znow serwowana jest lipa cytujaca wynik procentowy w skali frekwencji a nie w skali calego olsztynskiego elektoratu. Napisalem wiec cytowana nizej opinie i usilowalem wpisac kod cyfrowy aby ja wyslac. Kod byl zablokowany, wiec wpisalem jego cyfry pod swoim podpisem. Wszystko zniklo z sykiem, ale jako czlowiek przezorny skopiowalem tresc opinii przed proba wyelania. Oto ona:
————————-
Czy mi sie wydaje (prosze mnie sprostowac jesli tak) czy rzeczywiscie frekwencja wyborcza w woj olsztynskim wyniosla 14%? Jezeli tak to ten najlepszy wynik PO (53% w skali frekwencji) tlumaczy sie na 7.42% poparcia w skali calego elektoratu (czyli w odniesieniu do liczby uprawnionych do glosowania w Olsztynie). Bylby to chyba najgorszy wynik w skali kraju. Mysle ze sie nie myle – bo potwierdzaja to podane na wstepie ilosci oddanych glosow. Wiec z Olsztynem jeszcze nie jest tak zle jakby tytul sugerowal
Miroslaw Krupinski
? Albo przynajmniej sprawdzic dla wlasnego rozeznania co i jak jest w Gazecie grane.
—————————
Moze newsbar (dyskutanci) zechca ocenic czy mialem racje w swoich przypuszczeniach
MK
Uzasadnienie matematyczno-logiczne poprzednich pytan:
Uzasadnienie moich watpliwosci wynika z nastepujacych danych zamieszczonych w GO (cytuje):
„18 tysięcy na PO, 8,5 na SLD i 7,9 tysiąca na PiS. Takie są oficjalne wyniki wyborów do europarlamentu w stolicy w regionu… W Olsztynie PO dostała 46,43% głosów, SLD 21,85 a PiS tylko 20,40%.
Z czego niespojnie wynika, ze:
a/ jezeli 18 000 glosow to 46,43% – to wielkosc elektoratu olsztynskiego wynosi: 18 000 : 0.46 = 39 130 up. do glos.
b/ jezeli 8500 glosow to 21,85% – to wielkosc elektoratu olsztynskiego wynosi 8500 : 0,2185 = 38 902 u.d.g.
c/ jezeli 7900 glosow to 20,40% – to wielkosc elektoratu olsztynskiego wynosi 7900 : 0,2040 = 38 725 u.d,g.
Pytania dotyczace danych, metodyki i rzetelnosci liczenia:
pytanie pierwsze:
gdzie sie podzialy dane liczbowe (ilosc glosow i % glosow) dotyczace PSL ?
pytanie drugie :
dlaczego wynikowa ilosc ludzi uprawnionych do glosowania nie jest jednakowa dla a, b, c.?
pytanie trzecie:
czy wielkosc calego elektoratu olsztynskiego naprawde nie przekracza 40 tysiecy upowaznionych do glosowania?
pytanie czwarte:
czy obliczajacemu wyniki wiadome jest ze poparcie to procent glosow w stosunku do wielkosci calego elektoratu a nie do liczby glosujacych (frekwencji) ?
Pytania sprawdzajace umozliwiajace obliczenie prawdziwych danych dotyczacych poparcia poszczegolnych partii:
a/ jaka jest liczba uprawnionych do glosowania w Olsztynie (czyli wielkosc elektoratu)?
b/ jaka byla frekwencja glosowania w Olsztynie (procent wszystkich glosujacych odniesiony do wielkosci elektoratu)?
Miroslaw Krupinski
Trzeci i ostatni plasterek tego szalenstwa:
——————————————-
Na ten sam temat Polskie Radio Jedynka pod adresem URL:
http://radio.com.pl/publicystyka/raportianaliza/artykul101716.html
pisze: W Olsztynie frekwencja wyniosła 20,7 proc. (w 2004 r. – 17,6). Indywidualnie najwięcej głosów zebrał Krzysztof Lisek (PO) – 72 tys. 810. Na drugim miejscu uplasował się Jacek Kurski (PIS) – 64 tys. 743.-
Co pozostaje w calkowitej sprzecznosci z danymi Gazety Olsztynskiej, ale za to przynajmniej precyzuje olsztynska frewkwencje wyborcza
. Majac ta frekwencje 20.7 procent czyli 0,207 wielkosci uprawnionego elektoratu czuje sie uprawniony skorygowac poparcie PO, PIS i SLD w Olsztynie. Wyniesie ono odpowiednio:
PO 46,43% x 0,207 = 9,61%
SLD 21,85% x 0,207 = 4,52%
PIS 20,40% x 0,207 = 4,22%
Co mniej wiecej odpowiada rzedowi wielkosci w innych regionach, ale lezy na najnizszym szczeblu znanego mi jak dotad poparcia. Jedno jest tylko pewne – ze Gazeta Olsztynska naliczajac te dane procentowe od ilosci oddanych glosow, bez uwzglednienia redukcji wynikajacej z frekwencji, wykazuje zupelny analfabetyzm, a poza tym cala podawana przez nia ilosc oddanych na partie glosow jest mniejsza od ilosci glosow uzyskanych wg Radia zarowno przez Liska jak i przez Kurskiego. Musi co komus w Olsztynie baaaaardzo zalezy zeby wszystko w tym sprawozdaniu zadowolilo Tuska i jego PO. Tylko komu bardziej – Polskiemu Radiu Radiu czy Gazecie Olsztynskiej?
…
Ufffffffff, straszny burdel w tej politycznej sprawozdawczosci…
Miroslaw Krupinski
(over and out)
Panie Mirosławie, umiemy czytać tu w Polsce. Nawet posługujemy się internetem i do prawdy nie musi Pan wszystkiego cytować, wskazywać odnośników, zaznaczać, podkreślać. Pole komentarza służy do krótkiego zwięzłego skomentowania artykułu.
A tak na marginesie Pańskiej powyższej wypowiedzi, w burdelach raczej panuje porządek.
do M-me Poloznej: Ciesze sie. Moje wpisy byly przeznaczone wylacznie dla umiejacych czytac, ktorzy nie umieja liczyc albo zrozumiec co i ktoredy im wciskaja. Majac eszystkie te trzy umiejetnosci opanowane – prosze mnie i moje wpisy ignorowac.
Miroslaw Krupinski