Zacznijcie od fundamentów
niedziela, 19 lip 2009. Autor: Kasjer
Władza lubi pomniki, zwłaszcza takie na które jest tzw. społeczne zapotrzebowanie. Grupa kibiców piłki nożnej tupnęła nogami i władza już chce im budować stadion – pomnik. Do inwestycji ma się podłączyć prywatny biznes, po to by powstał jakiś koszmarek – ni to stadion, ni to bazar, zwany współcześnie galerią handlową. A prawda jest brutalna. Olsztyn nie potrzebuje stadionu za 50 czy 100 milionów złotych. Współczesny sport to biznes, w który inwestuje się pod warunkiem, że przynosi on dochody i z czasem spłaci inwestycję. W Mediolanie, nie tak dawno, zbudowano stadion za setki milionów euro (zdjęcie niżej). Na jego trybuny można dojechać samochodem, pozostawić na piętrowym parkingu i zasiąść w wygodnym fotelu. I żadnych prowizorek biznesowych, czyli galerii handlowych. Inwestycja droga, ale zarabia na siebie, bo tamtejsza drużyna to liga światowa. Ostródzie też zamarzył się pomnik. Zbudują stadion ze środków unijnych, aby na dwa tygodnie sprowadzić (być może) do siebie którąś z mistrzowskich drużyn. Później pomnik będzie stał pusty. A posiadanie – o czym kibice nie mają pojęcia – kosztuje. I to słono. Budowa dużego stadionu ma sens tylko wtedy, gdy wokół niego kręci się piłkarski biznes, a nie drobny handelek. W Olsztynie nie było i prędko nie będzie rynku na piłkę nożną. Słabi piłkarze, zero tradycji, garstka kibiców ze skłonnościami do prania się po pysku. Taki cherlawy biznes piłkarski nie zarobi nawet na utrzymanie murawy. Jest oczywiste, że problem może przypominać niektórym błędne koło. Nie ma tradycji, nie ma piłkarskich gwiazd, bo nie ma stadionu z prawdziwego zdarzenia. Ale to błędne rozumowanie, a nie błędne koło. Aby powstała silna drużyna muszą być najpierw małe, lokalne boiska, dobra kadra trenerska i młodzieńcza pasja. Olsztyn potrzebuje jeszcze z dziesięć piłkarskich Orlików otwartych do późnej nocy, a nie piłkarskiego pomnika. Piłka rodzi się na podwórkach i Orlikach, a nie na drogich stadionach. Olsztyn nawet gdyby zainwestował w stadion, to go nie utrzyma, bo w sytuacji, gdy duże miasta będą musiały spłacać obiekty zbudowane na Euro2012, nie ma szans na duże (czytaj: dochodowe) imprezy sportowe. Jak się nie ma talentów, młodzików, dobrze zapowiadających się juniorów, to nie ma szans na dobra piłkę. A prezio Olsztyna daje się złapać na piłkarski haczyk i chyba całkiem serio myśli o budowie pomnika, bo na swoim blogu pisze, że ostro rozgrzewa się przed inwestycją: -Wiem, że kibice „królowej sportu” nie chcą słuchać o przygotowaniach – pisze Grzymowicz – ale bez tego budowa nie jest możliwa. To tak, jakby nierozgrzanego zawodnika dopuścić do wykonania rzutu wolnego czy karnego – jest ryzyko. Pracujemy od kilku tygodni nad tymi przygotowaniami i mam nadzieje, że to dobry początek.
Więc apelujemy do prezia Olsztyna, a może bardziej do jego zastępcy, ex piłkarza bujającego w obłokach (w czasie kampanii wyborczej twierdził, że nie stać nas na basen), żeby dali sobie spokój z mamieniem kiboli i jasno powiedzieli, że na pomniki nas nie stać, że lepiej zainwestować w te dziesięć Orlików i budować piłkę od jej fundamentów, a nie od czapy.







jak to kurde nie ma tadycji w olsztynie??????
Gdy bylismy w drugiej i pierwszej ówczesnej lidze na stadiony przychodziło najwięcej kibiców w całej Polsce!! to nie jest podstawa do biznesu??? jak to nie jest to co jest??
Tu jest specjalny serwis o komercjalizacji obiektów sportowych. Warto przeczytać przed zainwestowaniem http://sportingtech.wordpress.com/
wydaje się, że młodzi ludzie coś ćwiczą, ale niekoniecznie „futbol” ; widzę, że chodzą do SP3 na jakąś odmianę walk wschodu (nie nazwę), w Uranii też trochę młodzieży, raczej dzieci w salkach przy głównej, ale widać, że w Uranii nawet biznes sklepowy słabo działa;
jak zbuduje się następne szatnie bez sportowców, to nawet na zamiatanie nie będzie pieniędzy; ale nie robić nic jak obecnie, to całkiem źle;
wymieniona Ostróda wydaje się w swojej aktywności prześcigać Olsztyn 1000%, bo tu nic nie można zrobić i nic się nie opłaca, albo od razu robi się jakaś afera!
W Mediolanie jest nie 1 a 2 kluby które grają na tym stadionie. Liga włoska przynosi takie dochody (co tydzien mecz) ze wystarczy na utrzymanie stadionu, a gdzie jeszcze Liga Mistrzow i inne imprezy?
W Olsztynie, gdzie ma grac II liga musi być połączenie z innym obiektem.