Syn radnej posprząta chodniki
sobota, 8 sie 2009. Autor: Kurier
Sezon ogórkowy w pełni, a uważni Czytelnicy rozpracowują kto będzie nam zimą odśnieżał miejskie chodniki. Z ogłoszeń publikowanych przez Miejski Zarząd Dróg i Mostów wynika (jak zauważa nasz Czytelnik), że będzie to robiła firma syna radnej Haliny Ciunel z Platformy Obywatelskiej. Przetarg na oczyszczanie olsztyńskich chodników w rejonie II wygrała spółka AsDor, której udziałowcem jest Waldemar Ciunel. Firma pokonała dwa inne przedsiębiorstwa (w tym PUDiZ) bowiem idealnie „wpasowała” się w kwotę jaką ZDiM planował wydać na oczyszczanie. Zdobyła 100 punktów, pozostałe znacznie mniej. Jedynym kryterium oceny była cena oferowanej usługi. Wspólnikiem Waldemara Ciunela jest Maciej Jamiołkowski. Nazwisko ostatniego z panów znajdujemy na oficjalnych stronach Platformy Obywatelskiej. Jamiołkowski i Ciunel są członkami zarządu koła powiatowego PO. Pierwszy z panów jest także członkiem zarządu powiatu, w skład którego wchodzi jeszcze trzech innych olsztyńskich radnych z PO. Gdy działacze partyjni i biznesmeni zarazem wchodzą w finansowe kontakty z samorządami rodzą się pytania i wątpliwości o czystość intencji podczas sprzątania, bo jest oczywiste, że koneksje rodzinne i partyjne w naszym kraju pomagają w biznesie, a nie przeszkadzają.








No cóż, słynne zamówienia publiczne – źródło wiecznego kręcenia lodów.
Swoją drogą, czy ktoś wie, jak to było przed neoliberalnymi czasami i Unią Europejską? Czy jest tu ktoś, kto mógłby mnie oświecić jak takie sprawy załatwiano w przedwojennych Prusach albo CK monarchii? Myślę, że był wtedy lepszy porządek i mało przekrętów.
JAmiołkowski oprócz tego, to także ekran na czarnej perle, to także apteki arnika, british school… Oni nie zginą..
ech zamówienia publiczne………
w tym przypadku 100 punktów nie oznacza „idealne wpasowanie się w cenę” – oznacza to jedynie ze firma ta dała niajtanśzą ofertę.
Nigdzie nie jest napisane jakie to kwoty – ile kasy mieli przezaczone w Urzędzie i jaką w stosunku do niej ofertę dał AsDor – wtedy można by spekulować – a tak to poprostu można się jedynie cieszyć ze wygrała najtansza
Ciekawy jestem jaki były warunki udziału w przetargu bo to co innego niż kryteria oceny. A mysle ze warunki udziału jakies być powinny.
Przed UE Ustawy nie było ale moze były jakies regulaminy wewnętrzne co to dość prosto okreslały – tak jak obecnie regulminy okreslają procedurę do 14 tys. E – czyli zrobienie analizy rynku i zebrania minimum 2-3 ofert – takie pierdółki w sumie.
Jesli ma być jakis przekręt to można go zrobić i z ustawą i bez niej – z ustawą przekre staje się jednak „zgodny z prawem”
Zastanawia mnie kto zlecał ten przetarg – czy to RADA zleca czy prezydent? jesli Rada to członkowie musza podpisać oświadczenie, że nie są związani oferentem.
Nie ma „zlecania” przetargu, bo przetarg to nie usługa.
Rada zleca wykonanie swoich uchwał prezydentowi.
Prezydent ma powołać komisję i zrobić przetarg.
Czy łatwo być najtańszym gdy mama szepnie ile dali pozostali?
hehe – nie można szeptać ile dali pozostali – bo to zamknięte jest wszystko, oferty są otwierane jednoczesnie i przy otwarciu ofert kazda ze stron może uczestniczyć.
Można za to szepnąć ile jest przeznaczone… Czyż nie?
można ofkoz jakoś tam ułatwiać – ale wciąż jest ryzyko że inna firma da oferte tańszą.
więc wynika z tego że jeśli się prowadzi jakiś biznes to w momencie wyboru na radnego kogoś z rodziny albo rodziny naszego kumpla to natychmiast trzeba się wyprowadzić z miasta- ba! najlepiej z kraju…wtedy będzie cacy. Nie ma to jak polskie piekiełko i spiskowa teoria dziejów. Mam propozycję – najlepiej niech rodziny radnych (albo i kumple też) idą na zasiłki dla bezrobotnych będzie czysto.