Tak wraca IV RP!
wtorek, 15 wrz 2009. Autor: Szatniarz
Jak przewidywaliśmy w artykule „A Cygański i tak poleci”, dyrektor Muzeum Warmii i Mazur pakuje manatki. Od półtora roku drzwi w Muzeum się nie zamykały od kontrolerów. Szukano haka, niczego na dyrektora nie znaleziono, więc wymyślono „utratę zaufania”. Cygański formalnego wypowiedzenia jeszcze nie dostał, zarząd województwa ogłosił na razie zamiar jego odwołania. Środowisko protestuje i być może coś jeszcze listem otwartym wywalczy. Bez względu na powody, oburzająca jest forma odwołania. Tuż po podpisaniu ważnej umowy na dotację unijną, v-ce marszałek województwa wezwała dyrektora do gabinetu i przekazała mu decyzję zarządu. Tak wraca IV RP! Na giełdzie kandydatów do schedy po Cygańskim krążą już dwa nazwiska. Funkcję dyrektora miałby objąć Rafał Wolski, dyrektor Departamentu Współpracy Międzynarodowej i Promocji Urzędu Marszałkowskiego w Olsztynie lub jego zastępca, 31-letni Szymon Drej, autor książki Święta Warmia. Wprawdzie zanim zasiądzie się na zamku trzeba wygrać konkurs, ale kto by się tym przejmował. Nie takie konkursy się w IV RP wygrywało…






POdobną technikę nękania stosowali w stosunku do Muzeum we Fromborku, kontrole od półtora roku, łącznie z NIKiem. Ponieważ nic nie wykryli więc motywacja jest „niezadowalająca ocena działalności”, Zastawiające jest to, że w Radzie Muzealnej zasiadają dwie osoby Urzędu Marszałkowskiego, które nigdy nie zgłaszały żadnych zastrzeżeń do działalności Muzeum.
A najdziwniejsze jest to o czym nikt nie mówi. Orzeczenie komisji majątkowej z 1993 r. stanowi, że Muzeum ma prawo do bezpłatnego użytkowania obiektów na Wzgórzu Katedralnym do 2018 r. A potem przejmuje wzgórze kościół.
Wszyscy piszą o polityce i układach partyjnych, ale nikt nie zająknął się o istocie sprawy. Kto by nie został dyrektorem muzeum zderzy się z problemem nie do przeskoczenia – miejscem i rolą kultury wysokiej w tak prowincjonalnym mieście jak Olsztyn. Pretensje do muzeum, że nie jest nowoczesne sprowadzają się do tego, że przeciętny zwiedzający chciałby zobaczyć w nim komputery, lasery, grzmiącą muzykę, multimedia i temu podobne efekty dla mas. Pomijając fakt, że do tego niezbędne są duże pieniądze, pojawia się pytanie w jaki sposób zrealizować nową, „nowoczesną” wizję nie zabijając przy tym istotnych wartości kultury wysokiej?
Powiedzmy sobie jasno: Olsztyn nie potrzebuje nowoczesnego muzeum. Olsztyn czeka na nowe miejsce plebejskich rozrywek. Potrzebne jest ono oczywiście także politykom. Trudno jest przecież zdobywać głosy wyborców przy muzyce barokowej i na tle malarstwa holenderskiego. Więcej można zyskać organizując masowe igrzyska dla ludu przy okazji promując siebie i partię kolegów. Pewien sprytny lokalny polityk gdzieś w Polsce regularnie uczęszczał na miejscowy bazar witając się po kolei ze wszystkimi. Specjaliści doradzili mu, że dziesięć uścisków dłoni równa się jednemu głosowi w wyborach.
Problemy programu drugiego Polskiego Radia są świetnym przykładem w jaki sposób kultura wysoka traktowana jest przez władze. W rozgłośni o takim profilu trudno jest lansować się politykom, więc co jakiś czas próbują ją zniszczyć. Dwójka jest instytucją potężną, ma odbiorców w całej Polsce i może uda się jej przetrwać. Szanse muzeum w Olsztynie są znacznie mniejsze. Tu politycy mają sprzymierzeńców w ludzie. Więcej nowoczesności! Czekam kiedy za to samo zostanie zaatakowana filharmonia olsztyńska. W końcu skończyliby wreszcie z tym Bachem czy innym Griegiem. Kupić muzykom instrumenty elektroniczne i zacząć grać coś „dla ucha”. Byle głośno!
Dyrektor muzeum olsztyńskiego był między młotem i kowadłem. Z jednej strony sumienie i tradycyjne wykształcenie humanistyczne nakazywały mu walczyć o klasyczny kształt instytucji kultury wysokiej, z drugiej natomiast strony władza i plebs z krzykiem domagały się igrzysk. Proszę zwrócić uwagę, że większość wartościowych wystaw, za które muzeum dostało kilkakrotnie nagrody ogólnopolskie, umieszczana była w salach barokowych lub na piętrach zamku. W części gotyckiej nigdy nie można było zorganizować ekspozycji z prawdziwego zdarzenia. Dlaczego? Bo to były przestrzenie, w których towarzysze z najróżniejszych szczebli lokalnej władzy lubili organizować prestiżowe imprezy. Proste? Na potwierdzenie tego faktu proszę sobie przypomnieć awanturę na zamku w Lidzbarku, kiedy to lokalni urzędnicy zapragnęli zorganizować sobie uroczystość w sali, którą w całości zajmowała wystawa „Metale kolorowe”. Sprawa oparła się o Urząd Marszałkowski i wystawę trzeba było zdemontować na jeden dzień. I jeszcze jedno: ówczesna kierowniczka oddziału muzeum w Lidzbarku już nie jest kierowniczką.
Dyrektor Cygański stracił w swojej karierze jedną poważną szansę: nadanie zamkowi olsztyńskiemu statusu muzeum narodowego. Dawało to szansę na oderwanie od lokalnych władz i możliwość pracy na wysokim poziomie. Na takie rozwiązanie chyba niestety w najbliższym czasie nie możemy liczyć. Pozostaje jeszcze jeden czarny (dosłownie) scenariusz. Zamek przejmie Kościół i zorganizuje w nim muzeum archidiecezjalne. Przecież budynek był własnością Kapituły Warmińskiej…
Anonim wyłożył istotę problemu. Wielkie brawa należą się Anonimowi! Pamiętajmy o tej sprawie (i fromborskiej, i lidzbarskiej, i grunwaldzkiej, i wielu innych) przy wyborach – a one już za rok. Platforma wali samobója za samobójem – jej sprawa, ale my nie dajmy się ogłupić. Amen.
Nie pastwmy się nad prowincjonalizmem Olsztyna. Cały ten kraj to jedna wielka wiocha. Pamiętacie co zrobiono z p. Rottenberg z warszawskiej Zachęty? Dla naszych – pożal się Boże – politykierów kultura TO OGON i nawet nie pawi ogon, ale smętna konieczność. Dwa pałace walczą o uścisk siatkarza. No, fajnie, mistrzostwo itp. Ale który z tych naszch mędrków u władzy lokalnej, czy centralnej był w muzeum, teatrze, sięgnął po książkę? To jest problem, że kultura, sztuka, literatura jest dla nich obcym tworem. Zbędnym i kłopotliwym. Piła nożna, szmal, blichtr, no, ewentualnie Doda. Subtelności wyższej natury są im z natury rzeczy obce. To dlatego „na odcinek” kultury wypycha się „wrażliwców” z PSL (we władzach lokalnych), albo podstarzałych działaczy z ruchu studenckiego (na szczeblu centralnym). Ten koszmar trwa od dziesięcioleci. I nie łudźmy się, że będzie lepiej. Van Gogh nigdy nie będzie dochodowy. Najwspanialsza ekspozycja nie da punktów w wyborach. Prostacki wyścig po szmal i wpływy wyklucza chwilę refleksji nad grafiką, przy wtórze muzyki w zaciszu muzealnej ekspozycji. Dzicz w wyścigu do stanowisk nawet po drodze nie widzi takiego obiektu jak zamek olsztyński. No, chyba, że trzeba znaleźć ciepłą synekurę dla koleżki z partyjnych szeregów. To wszystko tak przerażająco banalne i powtarzalne.
kurcze, ludzie co to się dzieje na szczeblu marszałkowskim. Czemu Zalewska jest taka miękka jeśli chodzi o Lidzbark. Ją też mają w ręku? W jakich czasach my żyjemy. Prawda nie jest ważna, kasa, kasa to jest to.Obrzydliwość w piekle będziecie się palić wy wysocy urzędnicy
Nie widzę żadnego przeszkód aby jawne, demokratyczne procedury przenieść na to forum. Oto mój list wysłany via internet do Pani Wicemarszałek Jolanty Szulc:
Szanowana Pani,
w związku z pismem z dnia 9 września KE.II.4011-37/09 w sprawie decyzji o zamiarze odwołania Dyrektora Muzeum Mikołaja Kopernika proszę o dodatkowe wyjaśnienia.
Powód odwołania „niezadowalająca ocena działalności instytucji” jest stwierdzeniem niezwykle enigmatycznym. W ubiegłym roku kontrola NIK pozytywnie oceniła działalność wystawienniczą, naukową i edukacyjną Muzeum.
Z mojej wiedzy wynika, że w Radzie Muzealnej zasiadają dwie osoby reprezentujące Sejmik i które nigdy nie wnosiły żadnych uwag dotyczących działalności Muzeum.
Proszę więc o podanie konkretnych powodów wpływających na „niezadowalająca ocena działalności instytucji” abym mógł merytorycznie odnieść się do pisma, które do mnie wpłynęło jako do Prezesa Towarzystwa Miłośników Fromborka.
Z należnym szacunkiem
Niestety żadnej odpowiedzi nie otrzymałem i niech to będzie komentarzem do zaistniałej sytuacji.
A wracając do dyskusji na tym forum, zarówno Pani Mołodyńska jak i Anonim wyrazili to wszystko co wiem i czuję, chętnie spotkam się z Panią Mołodyńską i Anonimem aby zjeść z nimi obiad, wypić kieliszek czerwonego wytrawnego… a swoją drogą oksymoron – PSL to kultura jest rewelacyjny. Oczywiście obiad ja stawiam.
jejku jak pitolicie……..”WYSOKA KULTURA” – WTF is that???
wybaczcie ale w Zamku Olsztyńskim występowała ona bardzo rzadko. Jakieś pochowane wystawki, spotkania dla czytelników ksiązek Borussi – jedyna dobra rzecz jaka się tam działa to poezja śpiewana ale tego chyba Muzeum same w sobie nie organizuje.
ZERO PROMOCJI jako zamku.
To samo z filharmonią zresztą.
Trzeba szybciej i sprawniej korzystać z funduszy unijnych – a nie biadolić ze to sie nie da. Zrobić konkurs na dokumentacje i badania – bo to wstrzymuje wszelkie iwnestycje.
W zamku Ludzbarskim wiecej sie dzieje niż w olsztyńskim – nasz zamek ma przewage bo nie jest gdzies na jakimś zadupiu – tylko w mieście „z ludzmi”.
I oczywistym jest to ze również Zamek musi być nowoczesny – mutlimedia i ekspozycje i rózne bajery wcale nie umiejszają wystawom swej zabytkowości – to takie kurde zacofane myslenie charakterystyczne dla przedstawicieli „wysokiej kultury”
Ciągłe biadolenie na ludzi i ich poziom kulturalny tez jest żenujące – ludzie mają w sobie naturalną potrzebę poznania – boją się tego więc trzeba im to ułatwić i zachęcac – takich działań ze strony zamku czy filharmonii brak.
Stara się jedynie Teatr – aczkolwie te plakaty ich to mogliby już jakoś zróżnicować
>Jakieś pochowane wystawki
Dlaczego pochowane to już wcześniej wyjaśnił „anonim”
>jedyna dobra rzecz jaka się tam działa to poezja śpiewana
Jeśli Poezja Śpiewana to dla Ciebie najwyższa kultura, to współczuję…
>W zamku Ludzbarskim wiecej sie dzieje niż w olsztyńskim
Muzeum Warmińskie w Lidzbarku jest oddziałem Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie. Dyrektorem całości jest Cygański.
Po długich latach zastoju zamek lidzbarski ożywiony został przez kierowniczkę, panią Kluk (historyka sztuki i muzealnika). Niestety, jak zorientowani wiedzą, została usunięta na życzenie Urzędu Marszałkowskiego. W tej chwili kierownikiem tego oddziału został były dyrektor domu kultury z Lidzbarka Warmińskiego. Cichy, pokorny, nie rzucający się w oczy…
>Trzeba szybciej i sprawniej korzystać z funduszy unijnych – a nie biadolić ze
>to sie nie da. Zrobić konkurs na dokumentacje i badania – bo to wstrzymuje
>wszelkie iwnestycje.
Jak wspomniał „jas” niezbędny jest wkład własny, a ten może zagwarantować marszałek… i kółko się zamyka.
>ludzie mają w sobie naturalną potrzebę poznania – boją się tego więc trzeba
>im to ułatwić i zachęcac
Raper Ryszard Andrzejewski – Peja, to jest przykład czego ludzie pragną.
>Stara się jedynie Teatr
Teatr ma status Sceny Narodowej, jest niezależny od władz lokalnych, a pieniądze ma w dużej części z Warszawy.
>aczkolwie te plakaty ich to mogliby już jakoś zróżnicować
Widać nie rozumiesz co to jednolity wizerunek plastyczny firmy.
Ponad rok temu MWiM robilo przymiarke do zmian funkcjonalno-przestrzenych w swojej siedzibie celem zwiekszenia atrakcyjnosci w tym poprzez zwiekszenie powierzchni dla ekspozycji stalych i zmiennych, udostepnienie obiektu osobom niepelnosprawnym, zwiekszenie liczby dostepnych poziomow uzytkowych, poprawa warunkow sanitarnych, stworzenie czesci recepcyjnej, zwiekszenie bezpieczenstwa obiektu i eksponatow, poprawa warunkow pracy wszystkich dzialow, remont i konserwacja oraz rozbudowa obiektu m.in. o tzw. owczarnie na miedzymurzu zachodnim etc. tak aby mozliwe bylo ubieganie sie o srodki unijne. Dodam, ze koncepcja ta dostosowuje obiekt do 10 krotnego zwiekszenia liczby zwiedzajacych… Jak pamietam inwestycja ta opiewala na ok. 60 mln zlotych, a dofinansowanie bylo mozliwe na poziomie 80%… na przeszkodzie stanal niezbedny wklad wlasny, ktory w tym wypadku zapewniony powinien zostac przez samorzad wojewodztwa (marszalka)…
Można nie lubić PIS-u, ale tytuł z IV RP to już przegięcie. Przecież to PO robi takie czystki, o których za PIS-u nawet by nie pomyśleli. Jeżeli się mylę to proszę o przykład z naszego regionu.
Zapomniałam dodać, że dla mnie to wraca komuna z jedyną słuszną partią rządząca.
Zamek nie ma kasy bo Urząd Marszałkowski z roku na rok obcina kasę, jak za takie znikome środki działać. I tak dyrektor z załogą działają , dwoją się i troją, uatrakcyjniają wystawy. Mają osiągnięcia, zwiedzających jest bardzo, bardzo dużo. Urząd marszałkowski ma przecież wszystkie sprawozdania i super wskaźniki.
Kurde blaszka ale zamach na stołki. Precz z PO.
Żeby była jasność: nie mam nic wspólnego z muzeum. Nie znam ludzi pracujących w muzeum. Ale myślę sobie tak: dyrektor może i zły nie był, ale po iluś tam latach pewnie się wypalił. Czemu nie miałby zstąpić go ktoś inny, tzw świeża krew. Można rozpisać prawdziwy konkurs, zobaczyć czy na rynku są fachowcy z pomysłami i ewentualnie obsadzić kimś nowym. Pewnie wśród pracowników są tacy, którzy mają wizję i dobre pomysły. Dotychczasowego dyrektora można wykorzystać inaczej. Jakaś rotacja powinna być, bo inaczej to byśmy stali w miejscu. Oczywiście chodzi mi o profesjonalną rotację, a nie polityczną. Jeśli szefem miałby zostać dyspozycyjny koleś bez kwalifikacji i doświadczenia to dramat. Jak w TVP.
17.09.2009r.
Szanowny Pan
Jacek Protas
Marszałek Województwa Warmińsko-Mazurskiego
ul. Emilii Plater 1
10-562 Olsztyn
Szanowana Panie,
W związku z pismem z dnia 9 września KE.II.4011-37/09 w sprawie „decyzji o zamiarze odwołania Dyrektora Muzeum Mikołaja Kopernika Pana Henryka Szkopa” prosiłem o dodatkowe wyjaśnienia. Niestety na moje zapytanie skierowane na adres: jolanta.szulc@warmia.mazury.pl – nie otrzymałem odpowiedzi. Prosiłem o podanie konkretnych powodów wpływających na „niezadowalająca ocena działalności instytucji” abym mógł merytorycznie odnieść się do pisma, które do mnie wpłynęło.
Powód odwołania „niezadowalająca ocena działalności instytucji” jest stwierdzeniem niezwykle enigmatycznym. W ubiegłym roku kontrola NIK pozytywnie oceniła działalność wystawienniczą, naukową i edukacyjną Muzeum.
Z mojej wiedzy wynika, że w Radzie Muzealnej zasiadają dwie osoby reprezentujące Sejmik, które nigdy nie wnosiły żadnych uwag dotyczących działalności Muzeum.
W jednej z lokalnych gazet przeczytałem:
Według Jolanty Szulc „muzeum we Fromborku nie wykorzystuje ogromnego potencjału”, dlatego „bieżąca działalność instytucji nie uzyskuje zadowalającej oceny, co skutkuje utratą zaufania do dyrektora”.
A czy Zarząd Województwa zastanawiał się jak ten ponoć niewykorzystywany potencjał powstał?
To jest właśnie efekt 21 lat pracy całego zespołu Muzeum pod kierownictwem Henryka Szkopa. Muzeum we Fromborku ma charakter interdyscyplinarny i ponadregionalny. Jest sprawną instytucją organizującą wystawy astronomiczne, medyczne, historyczne i regionalne. Cały czas prowadzi z pozytywnym skutkiem działalność naukową i edukacyjną. Jest pierwszą polską instytucją kulturalną, która weszła w programy Unii Europejskiej, współpracując z muzeami z Szwecji, Włoch, Wielkiej Brytanii i Czech. Wielokrotnie Muzeum Mikołaja Kopernika było nagradzane za tworzenie najciekawszych wydarzeń muzealnych. Cały czas powiększa zbiory o eksponaty związane ze swoim profilem, prowadzi prace konserwatorskie, remonty i działalność wydawniczą. Prowadzi planetarium, obserwatorium astronomiczne i ogród ziół. Muzeum jest współorganizatorem Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Organowej we Fromborku. W ubiegłym roku przez Muzeum przewinęło się 150 000 zwiedzających.
Wzgórze Katedralne i Muzeum górują nad Fromborkiem, górują dosłownie i metaforycznie.
Frombork, to mała nieprzygotowana do ruchu turystycznego mieścina. Praktycznie przyjechać i wyjechać można tylko swoim samochodem. Kilka lat temu zlikwidowano połączenie kolejowe. Autobusy wyglądają jak tuż przed złomowaniem i zapewniają wątpliwy komfort podróżowania. Letnie połączenia wodne są niepewne, praktycznie funkcjonują tylko do zmierzchu i jeśli pogoda sprzyja.
Miejsc parkingowych brak. Stacji benzynowej brak. Plaża zamknięta z powodu występowania bakterii coli, co znaczy tyle, że do Zalewu trafiają fekalia z kanalizacji i miejscowych szamb. Od lat brak jakiejkolwiek wypożyczalni sprzętu sportowego. W sezonie letnim wszystkie miejsca noclegowe zajęte przez wcześniejsze rezerwacje, głównie niemieckich biur podróży. Sklep o najwyższym standardzie to Biedronka, pozostałe sklepy to raczej sklepiki – lub jak miejscowi mówią budy – z niewielkim wyborem towarów. Poczta czynna do godziny16:00. Od lat nieczynne kino straszy w rynku.
Miejsc do zjedzenia obiadu też tylko kilka, a menu skromne. Personel gastronomii fromborskiej nastawiony jest na klienta, który przychodzi tylko raz, po prostu kolejny raz do Fromborka nie przyjedzie, bo nie jest to miasto dla turysty przyjazne.
Ad rem. Muzeum jest przygotowane na wizytę każdego turysty od dzieci i młodzieży po wycieczki zagraniczne. Można wcześniej zapoznać się z jego ofertą korzystając ze strony internetowej w wersji polskiej, angielskiej, francuskiej, niemieckiej i rosyjskiej. Można w zaciszu biblioteki pracować naukowo, można obserwować niebo mając za konsultanta zawodowego astronoma.
Natomiast miasto Frombork liczące 2 500 mieszkańców jest nieprzygotowane na 150 000 turystów odwiedzających Muzeum i starających się później kupić coś we Fromborku czy zjeść obiad.
Potencjał Muzeum jest wielki, niestety potencjał Fromborka jako miejscowości w której Muzeum funkcjonuje jest mizerny.
Słuszny jest kierunek myślenia, że turystyka jest za mało wykorzystywana jako element rozwoju regionu. Słusznie wytypowano jako najcenniejsze perły Warmii i Mazur Mikołaja Kopernika i Wzgórze Katedralne, ale ocena sytuacji jest niestety niesłuszna.
Pan Henryk Szkop jako dyrektor Muzeum Mikołaja Kopernika we Fromborku jest właściwym człowiekiem we właściwym miejscu. Każda instytucja ma swoją wrażliwość na sytuację zewnętrzną. Jeśli w magazynie buraków wymieni się dyrektora to niewiele albo nic następnego dnia się nie zmieni. Zupełnie inaczej jest w instytucji jaką jest Muzeum. Relacje z innymi placówkami muzealnymi i badawczymi budowane były latami tak jak i z artystami, konserwatorami sztuki, ekspertami czy specjalistami w wąskich dziedzinach nauki. Przerwanie tych relacji może być nieodwracalne.
Po konsultacji z członkami Towarzystwa Miłośników Fromborka sugeruję spotkanie, na którym strony wyjaśniłyby sobie punkt widzenia spraw związanych z funkcjonowaniem Muzeum i wzajemnymi oczekiwaniami. Jeśli będzie taka potrzeba służę swoją skromną osobą jako prezes Towarzystwa i jako artysta.
Związani od lat z Muzeum, jako członkowie Towarzystwa z zaangażowaniem śledzimy działalność i jego rozwój przez wszystkie lata kadencji obecnego dyrektora, który z niezwykłą drobiazgowością
i szacunkiem, obejmując w roku 1988 placówkę, przejął cały dorobek poprzednika, przez którego był na ten moment przygotowywany.
Z należnym szacunkiem
Zbigniew Janeczek
Prezes Towarzystwa Miłośnikw Fromborka
do wiadomości:
Bogdan Zdrojewski
Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego
ul. Krakowskie Przedmieście 15/17, 00-071 Warszawa
Jolanta Szulc
Wicemarszałek Województwa Warmińsko-Mazurskiego
ul. Emilii Plater 1, 10-562 Olsztyn
Muzeum Mikołaja Kopernika
ul. Katedralna 8, 14-530 Frombork
Faktycznie, byłem jakiś czas temu we Fromborku, w jednej knajpie zamówiliśmy golonkę ale okazało się, że w środku jeszcze zamrożona była jak ją nam podali na talerzu. W kolejnej pani kelnerka powiedziała bez skrępowania, że u nich gołąbki, które zamówiliśmy to z konserwy będą, w trzeciej knajpie nic nie dostaliśmy bo było przyjęcie i rezerwacja. Pojechaliśmy do Tolkmicka coś zjeść, tam było OK ale to kurde kawał drogi od Fromborka i kierowca niezadowolony bo nawet piwa nie mógł wypić…
Dyrektor zapłaci za tolerowanie słodkich nierobów. W Olsztynie rozrosło się kosztem muzeum zaplecze dla „pracy twórczej” jaśnie nieróbstwa. Towarzystwo czuje się mocne i ustosunkowane, że dyrektor nie odważył się ich ruszyć. Nowa miotła wymiecie i przewietrzy pokoje i odświeży zaplecze umysłowe muzeum. Niektórym przemądrzałym tytulasom warto podziękować. Teraz robią raban wszędzie żeby zablokować nowe bo skończy laba.
ech – nie wiem czy wkład własny to był jedyny powód, dla którego nic nie dawało sie zrobić.
a o spójnym wizerunku teatru to chyba nie bede dyskutował bo skoro Anonim uważa że białe kartki z tekstem to „spójny wizerunek”…
W ogole to ja już nie kapuje z kim rozmawiam bo Anonim mówi o sobie w trzeciej osobie ct.:”Dlaczego pochowane to już wcześniej wyjaśnił „anonim””
>W ogole to ja już nie kapuje z kim rozmawiam bo Anonim mówi o sobie w trzeciej osobie
Jeśli autor wypowiedzi zapomni lub nie zechce wypełnić w formularzu pola „Nazwa”, to automatycznie staje się „Anonimem”. Dlatego może być kilku „Anonimów”
A dlaczego nie chcą podawać żadne nazwy? Może się boją? Jak się wchodzi na tak grząski grunt, jak lokalne powiazania biznesowo-polityczne, to lepiej nawet nie sugerować kim się jest.
oooooooooooł – nie wiedzialem ze „anonim” to z automatu
ALE MOŻE TAK NIE JEST….może to tylko inny komputer , a moze w ogole w zwyczaju niektorzy nie mają sie podpisać…którz to wie
podpis zazwyczaj w przeglądarce pozostaje na pzyszłe wpisy – stąd może wniosek, że osoby „Anonim” odzywają się na Newsbarze poraz pierwszy, a co za tym idzie – byc moze są bezpośrednio zaangażowane