Top

Promocja na smyczy

sobota, 9 sty 2010. Autor: Kelner 

Ponad 27 milionów złotych samorząd województwa przeznaczył na promocję regionu. Kasa jest nie nasza – unijna – więc wydaje się łatwo. Olsztyn będzie miał swoją promenadę gwiazd, Pisz festiwal poezji, a Węgorzewo 500 smyczy i 1,5 tys. długopisów. Nic, niestety, interesującego nie udało nam się znaleźć w projektach promocyjnych. Wszystkie są mało oryginalne, szablonowe i nieciekawe. Zabrakło projektów innowacyjnych, które promowałyby region na szerszą skalę. Odciski dłoni artystów na miejskiej promenadzie, festiwale, długopisy i smycze – wszystko to było dobre 10 lat temu. Teraz potrzeba bardziej skutecznych rozwiązań. Władzy samorządowej podsuwamy pomysł promocji regionu poprzez internet. I nie chodzi o kolejny portalik pokazujący cuda natury, a o wydajną maszynkę promocyjną, nakręcaną dobrą fotografią.

Fotografia, za sprawą Internetu rządzi się dzisiaj zupełnie innymi prawami w porównaniu do tych, które obowiązywały na rynku jeszcze 10 lat temu. Wtedy każde wydawnictwo zamawiało (kupowało) zdjęcia u fotografa lub w agencji, płacąc niemałe pieniądze. Dzisiaj zdjęcia kupuje się w Internecie, na portalach zajmujących się dystrybucją doskonałych fotografii. Działa to w ten sposób, że fotograf zamieszcza na portalu swoje zdjęcia, a wydawnictwa przebierają w nich, jak w ulęgałkach i wybierają najciekawsze. Zdjęcie kosztuje grosze (od jednego do kilkunastu dolarów), z czego jakiś procent przysługuje autorowi, który zarabia na obrocie, a nie na wysokiej stawce za wykonaną pracę. Jedno zdjęcie może być sprzedane wielokrotnie. Za niewielkie pieniądze można mieć zdjęcia na najwyższym światowym poziomie, bez naruszania praw autorskich. Na portalach fotograficznych niestety jest mało zdjęć z Warmii i Mazur. Albo nie mogą się one przebić przez jakościowe sito, albo nasi fotografowie nie są zainteresowani taką formą zarabiania.

Wykorzystując pomysły komercyjnych firm można byłoby za unijne  pieniądze postawić regionalny portal do dystrybucji zdjęć z Warmii i Mazur. Zdjęcia mogłyby być płatne (np. równowartość dolara), ale jeszcze lepiej byłoby je dystrybuować za darmo, pod warunkiem zamieszczenia odpowiedniej klauzuli (np. oryginalnego podpisu). A nasz region ma co pokazać. Mamy zabytki, niesamowite krajobrazy, woda, lasy, żagle, zwierzęta itp. itd.  Tego typu zdjęcia (świat handluje także filmikami video i dźwiękami) są właśnie w Internecie najczęściej poszukiwane, można więc założyć, że wypozycjonowany portal szybko zyskałby zainteresowanie rozmaitych wydawnictw i agencji z kraju i ze świata. Oczywiście zdjęcia muszą być najwyższej jakości, w różnych rozdzielczościach, dających także możliwość druku wielkoformatowego. W regionie jest wielu fotografów – w swoich zbiorach mają dużo ciekawych zdjęć – które mogliby odsprzedać i scedować na samorząd prawa autorskie. Zapewne są też gotowi za odpowiednie wynagrodzenie obfotografować Warmię i Mazury wzdłuż i wszerz. Projekt oczywiście tani nie jest, bo żeby maszynka promocyjna miała sens, portal powinien zgromadzić kilkadziesiąt tysięcy zdjęć, ale przecież pieniądze unijne na promocję też nie są małe. Za kilka milionów złotych można byłoby postawić portal, który promowałby nas przez lata.  Pięćset zdjęć z Węgorzewa jest dużo więcej wartych niż pięćset smyczy…

Komentarze

3 komentarze do “Promocja na smyczy”
  1. nico pisze:

    Szacunek za ten pomysł. Świetna idea i aż szkoda, że już za późno na uruchomienie tych milionów z UE… Ale w sumie tym „smyczom” nie ma co się dziwić, wystarczy popatrzeć kto robił ten projekt. A całością zawiadywał niejaki Stanisław Harajda, dyrektor od turystyki w Urzędzie Marszałkowskim (swoją drogą dlaczego nie wydział promocji? – tego nikt nie wie), facet mentalnie naprawdę z innej epoki, bez znajomości ŻADNEGO języka obcego (jak ktoś nie wierzy, niech sprawdzi). Te smycze i aleje gwiazd to właśnie jego poziom. Co ciekawe, swego czasu mówiło się, że samorząd województwa ma opracować jakiś plan promocji regionu, coś na wzór tego g..wna, które zrobiła Eskadra dla Olsztyna. Ale czy to zostało zrobione? Ktoś coś słyszał w tej materii? Czy ten nieszczęsny projekt był konsultowany jakoś z innymi specjalistami, czy były wcześniej jakieś ogólne diagnozy, jakieś analizy? Obawiam się, że całość została opracowana przez urzędasów z departamentu albo przez jakąś zaprzyjaźnioną firemkę na zlecenie bez przetargu. I w ten sposób krewni i znajomi królika zarobią pewnie kupę szmalu. „A nam biednym zewsząd nędza”…

    Ocena komentarza: 2
  2. gekon pisze:

    pomysł jest śmieszny. Handel zdjęciami z Mazur w internecie. No, rewelacja !
    Po pierwsze sprzedaż, (a więc i dochód)jest niedopuszczalna ze względów proceduralnych i wbrew idei projektu unijnego, rozdawanie praw autorskich do zdjęć jest zaś nielogiczne i nierealne – ilość porządnych, wartościowych zdjęć zbliżałaby się do ok. 4-5, pozostałe zrobione komórkami byłyby nie lepsze od tych z naszej klasy.
    Oddawanie zdjęć przez domorosłych artystów wolontariuszy skończyłoby się także prawdopodobnie wizytą urzędników skarbowych u korzystających ze zdjęć jako uzyskujących nieopodatkowane przychody.
    Pomysł wyssany z palca i nierealny. A skoro nierealny to lepszy jednak jest ten, który ma szansę na zaistnienie. Nieprawda?
    Mimo wszystko , pomysł jest – jakiś, więc może warto by nad nim popracować.

    Ocena komentarza: 4
  3. Marian pisze:

    Ale w tekście jest mowa o zdjęciach najwyższej jakości, a nie o amatorskich fotografiach pstrykanych komórkami. Chyba nie doczytałeś…

    Ocena komentarza: 0
Będziemy zobowiązani za pozostawienie komentarza. Obok wypowiedzi możesz umieścić swój wizerunek. W tym celu powinieneś utworzyć konto w serwisie Gravatar.
Dziękujemy!

Bottom