Czy Platforma odbije miasto?
czwartek, 14 sty 2010. Autor: Kasjer
W wielkiej polityce coraz głośniej mówi się o wyborach prezydenckich. Media odnotowują procenty poparcie dla Donaldinio i Kaczora. Powstają nawet rankingi z kandydatami, którzy nie zamierzają startować. A u nas, na dole, cisza, choć wybory na prezia Olsztyna już za 10 miesięcy. Jakoś nikt nie wyrywa się do władzy. Nie wiadomo, kto zamierza wystartować. Można jedynie przypuszczać, że do walki staną przedstawiciele czterech największych partii: PO, PiS, PSL, SLD. Czeka nas coś w rodzaju powtórki ubiegłorocznych wyborów prezydenckich. Ciekawe kogo wystawi Platforma. Z pewnością będzie chciała odbić miasto i wyłoży na to dużą kasę. Eksperyment z nikomu nie znanym kandydatem kosztował partię chyba zbyt wiele, aby teraz powtórzyć rozdanie. Kandydat z kapelusza jest bez szans. Ostatnie wybory pokazały, że nawet nalot premiera i ministrów z workami obietnic nie jest w stanie ożywić bezbarwnego pretendenta. Platforma, podobnie zresztą jak PiS, ma krótką ławkę kandydatów z doświadczeniem samorządowym. O ratusz otarł się Głażewski i Cichoń. Wątpliwe, aby partia wystawiła Głażewskiego, w sytuacji, gdy przed rokiem nie dała mu poparcia. Cichoń miałby większe szanse i kto wie czy nie powalczy o ratusz, bo jego polityczna kariera w Sejmie się kończy. Wybór na prezydenta dałby mu cztery lata przyzwoitej egzystencji politycznej. Równolegle będziemy wybierać samorząd województwa. Jest raczej mało prawdopodobne, aby obecny marszałek załapał się na drugą kadencję. W kuluarach partii mówi się, że po zwycięskich wyborach funkcję tę mógłby objąć Wojciech Maksymowicz, dawniej minister zdrowia, a obecnie motorniczy wydziału lekarskiego na UWM. W tej sytuacji obecny marszałek mógłby wystartować na prezia Olsztyna. Doświadczenie samorządowe ma, poparcie Tuska też, potrzeba tylko poparcia mieszkańców…
W najgorszej sytuacji jest PiS. Jeśli nie liczyć Szmita, ławka rezerwowych pusta. Parę osób się o nią ociera, ale żadna z nich nie nadaje się na stanowisko prezydenta prawie 200-tysięcznego miasta. Posłanka Arent, chociaż ma w centrali niezłe notowania, to powszechnie wiadomo, że merytorycznie jest cienka jak barszcz. Jeśli o fotel odważy ubiegać się Szmit – weteran starań o przychylność wyborców – to postawi się w wyjątkowo niezręcznej sytuacji. Kampania będzie ostra, więc zostanie zmuszony do krytykowania swego wybawiciela, tj. Grzymowicza, który z niezrozumiałych dla wyborców powodów, dał mu przed rokiem etat zastępcy prezydenta miasta. PiS nie ma w mieście osobowości politycznej i z tego względu, nawet przy wznoszącej fali, jaka może pojawić się przed wyborami, jest praktycznie bez szans.
Wspierany przez PSL Grzymowicz nie ma wyjścia, musi startować. Z ubiegłorocznych obietnic wyborczych na razie mamy tylko basen w budowie. Konkurenci mogą więc go rozjechać po nieistniejących drogach. Pewnie raz jeszcze w drugiej turze stoczy walkę z kandydatem Platformy. SLD i inne kanapowe partie nie będą się liczyć. Tak jak Małkowski, o którym coraz mniej osób pamięta.







Towarzysz Protas jest w Olsztynie bez szans. Wszyscy pamiętają i podczas kampanii będą wyciągać kwestię dyrektora Cygańskiego. Co więcej, przed nami obchody 600-lecia bitwy pod Grunwaldem, gdzie imć Protas ma sporą szansę na kompromitację.
Głażewski jest skompromitowany i skończony. Może najwyżej zostać radnym lub wiceprezydentem, gdy koledzy podadzą mu pomocną dłoń.
Cichoń nie jest bez szans, ale w poprzednich latach nazbierało mu się sporo grzeszków. Pytanie, czy ich lawina go nie przysypie.
Zresztą nie wiadomo, czy PO będzie miała w Olsztynie wielkie poparcie. Radni PO są na cenzurowanym, co widać zresztą w wynikach sondażu opublikowanego dziś w „Wyborczej”. Będzie ciekawie, choć niekoniecznie merytorycznie…
jak to inwestycje w lesie? pierwszy raz widze, że rzeczywiście w Olsztynie coś się dzieje.
znowu arytkul z cyklu dlaczego nasza ukochana platforma nie jest taka wspaniala jakbysmy chcieli, a bo nie jest i nigdy nie byla,
za Grzymka inwestycje ruszyly z kopyta, przejchac przez miasto nie mozna bo ciagle gdzies cos robią,
a Cichonia to wez sobie gdzies schowaj, za spalenie jego pacynki Krukowskiego powini juz go nie wystawic do kolejnych wyborow,
polecam posluchac wywiad z Głażewskim w Radio Olsztyn
Bardzo ubawił mnie ten tekst. Nie trzeba pisać knajacko, by napisać ostro i wprost.Określenie „pacynka” – na określenie wstawienia kogoś kto jest ładny i bezradny, ale parcie ma – rozbawiło do łez. Prawdziwe dla mnie zaskoczenie to prof. Maksymowicz, który miałby wygryźć pana Protasa. Chcę to zobaczyć. No i czekam na ciąg dalszy losu z dyr. Cygańskim.
Cygański zostaje, zgodził się na przebudowę zamku w Lidzbarku Warm. i już jest cacy:)
oł…a Cygański coś wywalczył? jakieś zmiany w projekcie?
Maksymowicz ma wygryzać Protasa?. Nie wierzę w te bzdury i plotki, choć dla regionu byłoby to wyzwoleniem z ciężkiej protasowej depresji.
Uwagę mam do właścicieli tego newsbaru. Dlaczego tak rzadko zmieniacie wiadomości? Co to za newsy, gdy obok są teksty o Małkowskim z października ubr.? Proszę o więcej, częściej, bardziej różnorodnie. Z olsztyńskich portali najlepiej radzi sobie Pan Brudek z olsztyn24. Tylko, że tam jest bardzo niska jakość komentarzy, dziadowska przywalanka jedynie. W newsbarze bywa ciekawsza dyskusja, ale okazji do tego mało z powodu zastoju w wiadomościach. Zasnęliście tam?
co za nawiedzony znawca polityki to wypocił. warto po sylwestrze już wytrzeźwieć