Buksujemy…
środa, 3 lut 2010. Autor: Kurier
Wyczuwa się społeczne zaniepokojenie przyszłością regionu i jego stolicy. Media głośno o tym nie mówią, bo albo nie chcą, albo nie dostrzegają groźnego zjawiska dreptania w miejscu. Upraszczając można powiedzieć tak: nic się nie dzieje. I to mimo stosunkowo dużych pieniędzy jakie region otrzymał z Unii Europejskiej. Spora część funduszy została już rozdzielona, a efektów nie widać. One oczywiście odłożą się w czasie, ale i bez tego coś dziać się powinno. Region buksuje, a pod pewnymi względami nawet się cofa. Na przykład na własne życzenie wyklucza się cyfrowo, tworzy fasadową edukację. Miał być internet wszędzie, a jest tam gdzie był. Mamy uniwerek moloch i ostatnie miejsce na mapie innowacyjności, transferu wiedzy do gospodarki. Polska przypomina dzisiaj cyfrowy Klondike, ludzie w sieci szukają z powodzeniem żył złota, ale nie u nas. Cyfrowa pustynia. Również dlatego, że nie potrafimy potencjału jednostki przełożyć na sukces większej społeczności. Bo ta społeczność w obronie stołków zamyka się przed ludźmi z pomysłami i inwencją. Ośrodki władzy (także na poziomie przedsiębiorstw) nie potrafią budować mostów łączących różne nurty naszego życia społecznego, gospodarczego, politycznego. Władze każdego szczebla są urobione po łokcie, tylko że niewiele z tego wynika. Zupełnie jak na źle zorganizowanej budowie, gdzie zapiernicz jest taki, że wywrotka nie ma się kiedy załadować. Regionem rządzą koneksje, układy towarzysko – partyjne, niezmienialne elity, a to się przekłada na fatalne wykorzystanie kapitału społecznego. Jeśli dalej pod tym względem będzie tak jak jest, to żadne brukselskie miliony nie wyciągną wschodniej Polski z zapaści cywilizacyjnej.
Inne wschodnie regiony też cienko przędą, ale chociaż próbują. Planują przyszłość, stawiają sobie cele i zadania, chcą wiedzieć co je czeka za 20 lat. Trochę w tym mody na tzw. foresight regionalny, czyli analizę trendów społecznych, zjawisk gospodarczych i przewidywanie przyszłości w perspektywie 2-3 dziesięcioleci. Foresight regionalny ma już Podlasie, Świętokrzyskie, może Lubelskie. O naszym lokalnym foresight nie słychać, a szkoda. Może dlatego właśnie, że nie potrafimy działać zespołowo. Dobry foresight wykorzystuje kapitał społeczny nagromadzony w uczelniach, biznesie, placówkach kulturalnych, mediach, zrzeszeniach, organizacjach. Jest intelektualnym wyzwaniem dla elit, które na ten temat powinny trochę poczytać i może skorzystać z instrukcji działania opublikowanej gdzieś na stronach Komisji Europejskiej. Jak każdy dołoży swoją cegiełkę, to może powstać ciekawa koncepcja rozwoju regionu oparta m.in. na cyfryzacji, a nie tylko na przemyśle drzewnym i agroturystyce. Jak nie ma koncepcji, to jest planowanie po omacku. A tam gdzie nie ma wizji i perspektyw nie ma też nadziei.







podlasie, lubelskie, no dajcie panie spokój – może i się nie dzieje ale akurat „dzianiem się” wyprzedzamy te ww. regiony zdecydowanie – nie róbmy bezsensu złej propagandy – to ma być rzeczowa dyskusja bo tamci forsight mają? wow. Zamówili, ktoś tam zrobił, zapłacili i mają…na badania jest moda i można je robić bez jakiegokolwiek użytku w nieskończoność.
Tylko „pijar, pijar, pijar”. Komentują zwykle urzędnicy, bo normalny człowiek w tym czasie to po prostu pracuje.
Tekst na bardzo wysokim poziomie. Analiza (w mojej wiedzy) prawdziwa.Szkoda,że autora nie można poznać bliżej.Podobnie o problemie regionu i Olsztyna ( choć w innej formie) pisze prof. Maxymowicz w Gazecie Wyborczej.
„Kurier” jeszcze raz i więcej zabierz głos.