Wszyscy mają problem
poniedziałek, 22 mar 2010. Autor: Kurier
Im bliżej wyborów, tym więcej osób przebiera nogami. Kandydaci do ratuszowych stołków ostrzą sobie zęby i haki na kontrkandydatów. W olsztyńskim ratuszu gruchnęła plotka o prezydenckich zamiarach Lidii Staroń, posłanki miejscowej Platformy. Coś w tym jest, bo posłanka będąca politykiem niespełnionym i odstawionym od cycka, musi sama budować sobie ścieżkę kariery. Przecież zaraz po wyborach samorządowych zaczną się wybory parlamentarne. Tym razem Lidia Staroń raczej nie wejdzie na listę PO, bo w macierzystej partii ma przechlapane. Wprawdzie obroniła się przed zarzutami Rzeczpospolitej o mataczeniu przy ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych, ale koledzy partyjni pamiętają jej inne brudy wyciągane na powierzchnię. Miron Sycz, kolega z poselskiej ławy, nie wybaczył jej rozpętania afery związanej z budową za publiczne pieniądze tancbudy na prywatnym gruncie. W sejmie omija ją wielkim łukiem. Jacek Protas, marszałek województwa i może lider wyborczej listy, ma jej za złe oprotestowanie pomysłu budowy term w Lidzbarku Warmińskim, które – obiektywnie rzecz biorąc – rzeczywiście powstać nie powinny. Wody pod Lidzbarkiem ledwo ciepłe, a inwestycja potwornie kosztowna. Skoro Platforma zablokuje jej drzwi na listę poselską, to może poprze w wyborach samorządowych?
Staroń w wyborach prezydenckich jakieś szanse ma. Może pojechać po spółdzielcach, których jest w mieście kilkadziesiąt tysięcy. Amunicja się znajdzie. Wszędzie są koślawe chodniki i brudne klatki schodowe. Problem tylko w tym, jakie ugrupowanie miałoby ją poprzeć. Platforma ma problem, bo ławka rezerwowa krótka. Właściwie nie ma kogo wystawić. Lidia Staroń mogłaby być jej czarnym koniem, jednak poparcia nie dostanie, właśnie ze względu na stopień przechlapania.
Wróble wiosną ćwierkają, że Lidia Staroń może uzyskać poparcie PiS. Od pewnego zresztą czasu, obie strony puszczają do siebie oko i kto wie jak te zaloty się skończą. PiS też ma problem – nie ma kandydata z nazwiskiem, a Ci którzy chcieliby startować, swoje nazwisko już dawno zszargali. Staroń przebiera nogami, rozgląda się na boki i jest prawie pewne, że stanie w blokach startowych. Ale też ma problem. Musi zdecydować w jakiej koszulce startować. No, chyba, że na waleta. Wtedy miałaby może największe szanse…







Staroń niewygodna, to zapominają jej osobę. I czepia się term. Żadnemu lokal ważniakowi jej nazwisko nie przechodzi przez gardło. Bo Staroń może wygrać w Olsztynie. I tego boi się władza wojewódzka PO. Mocny prezydent Olsztyna z PO to zagrożenie dla Lidzbarka. To koniec z układaniem wpływów. The end.
Takiego chamskiego i tendencyjnego tekstu już dawno nie czytałam. A kto to jest ten Sycz jak nie jeszcze jeden aferał w partii – czy tylko tancbudę ma na sumieniu? Według was jest to w porządku – jest w PO i trzyma układ z kolegami więc jest w porządku. Ale kto ujawnia przewały z publiczną kasą to jest beee… Sycz jest prowincjonalnym posłem, bez znaczenia, więc kto kogo omija wielkim łukiem. Na pewno to posłanka nie chce mieć z nim nic wspólnego. A że jest niezależna, to kole w oczy nawet pismaków z Newsbara – ciekawe zjawisko!
Natalia – nie przeżywaj tak, bo Newsbar raczej negatywnie o Staroń nie napisał – wbrew przeciwnie.
„wbrew przeciwnie” heheheh…..”wręcz” ofkorz…
Nie przeżywam, ale wymieniać w mediach (nawet najbardziej niszowych) tego aferała i zestawiać z najlepszym posłem w regionie – to jest już chamstwo i żenada.
A kto jest tym NAJLEPSZYM POSŁEM W REGIONIE????
Jak mawiał Włodzimierz Ilicz Ulianow ksywa Lenin:
„I kucharka może zostać…”
Ze też są takie „palanty” jak hen.