Top

A u nas dziadostwo…

środa, 28 kwi 2010. Autor: Klezmer 

Sporym echem odbiła się w mediach niedawna warszawska konferencja nt. polskich sukcesów opartych na wiedzy. Okazuje się, że jak się dobrze poszuka, to polskie uczelnie mają się czym pochwalić. Np. prof. Leon Gradoń z Politechniki Warszawskiej ma już kilkadziesiąt światowych patentów i pracuje dla największych koncernów samochodowych i farmaceutycznych. Profesor Jan Madey (na zdjęciu) ze swoimi studentami zajmuje czołowe miejsca na światowych olimpiadach informatycznych. Edwin Bendyk z „Polityki”, zainspirowany konferencją, zadaje na swym blogu słuszne pytanie: skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle i zaraz odpowiada. Polska nauka potrzebuje dobrej promocji, obecności w mediach, public relations, a profesorów zagania do pisania blogów. Żebyśmy wiedzieli co się dzieje w uczelniach…

Zajrzeliśmy na strony internetowe polskich i zagranicznych uczelni. Amerykańskie uczelnie aż kipią w internecie. Na stronach mnóstwo informacji o najnowszych badaniach, odkryciach, sukcesach naukowych. Amerykańscy profesorowie prowadzą blogi, edukując w ten sposób nie tylko studentów. A i studenci mają się czym pochwalić. Wydają wspaniałe gazety internetowe, pokazują swoje prace, publikują wyniki prowadzonych badań naukowych. Widać, że z pasją podchodzą do nauki. Europejskie uniwersytety już nie są tak pod tym względem bogate, ale też widać, że wiele się tam dzieje. A u nas? A u nas dziadostwo…

Większość stron internetowych to typowe wizytówki uczelni. Nazwy wydziałów, kierunki kształcenia, togi i berła. Tak jest np. ze stronami Uniwersytetu Warmińsko – Mazurskiego, największej uczelni regionu, która zatrudnia kilkuset profesorów i pewnie z tysiąc doktorów. Wydawałoby się, że uczelnia powinna w internecie promieniować na cały region. A tymczasem na stronach nic ciekawego się nie dzieje. Żadnych opracowań, wyników badań, blogów prowadzonych przez naukowców, nowatorskich prac studenckich, innowacji, kontrowersyjnych tez inspirujących do przemyśleń i działania. Portal sprawia wrażenie jakby uczelnia była urzędem państwowym, a nie kuźnią kadr naukowych. Trudno ze stron uczelni dowiedzieć się nad czym pracują naukowcy, na co wydawane są pieniądze podatników i te, pochodzące z grantów unijnych. Trudno też pozyskać wiedzę nt. patentów, sukcesów naukowych, nowych technologii. Może dlatego transfer nowych technologii z uczelni do przemysłu jest na tak niskim poziomie.

Uczelnia kształci kilkadziesiąt tysięcy studentów. Mają chyba zamknięty dostęp do serwera, bo na stronach nie ma żadnych informacji o ich działaniach i sukcesach. Wydział sztuki mógłby przecież pokazywać ostatnie – jak to się mówi – instalacje studenckie, a wydział dziennikarstwa np. najciekawsze prace fotograficzne. Każdy wydział mógłby dołożyć własną cegiełkę wznoszącą portal. Profesorowie mogliby na swoich blogach dzielić się wiedzę, a studenci twórczo polemizować. Państwowe uczelnie – w odróżnieniu od prywatnych mają ogromne pieniądze na inwestycje, wyposażenie, płace. Wkrótce UWM będzie miało nowe centrum informatyczne i wielkie moce obliczeniowe. I co z tego, skoro nie będzie potrafiło ich sensownie wykorzystać…

Komentarze

14 komentarzy do “A u nas dziadostwo…”
  1. Internet to dla olsztyńskich naukowców strefa gorsza, nie godna uwagi :) . Co najwyżej powód do kpin… Bo przecież nikt poważny nie publikuje (jakieś tam blogi? strony prywatne? specjalistyczne fora dyskusyjne?) – nie wypowiada się publicznie. Wszystko zaczyna się chyba od rzeczywistej otwartosci i chęci porozumieniwania się. Internet wtedy jest tylko narzędziem.

    Ocena komentarza: 1
  2. Rewo pisze:

    jest prosty powód dlaczego tak się dzieje –
    nie mają w tym interesu.
    Skoro profesorom, dziekanom jest tak dobrze to PO CO robić więcej?
    i słusznie.
    a sama ambicja bez wymiernych korzyści nie jest motorem do działań.

    Ocena komentarza: 3
  3. chyba raczej „nie widzą interesu”, który jest oczywisty – a widzą go za granica :) . Może nie uświadamiają sobie, że w XXI w. Internet jest głównym i najszybszym środkiem komunikacji, także między naukowcami. Tak jak kiedyś wynalezienie druku było postępem w usprawnieniu komunikacji między uczonymi także :) .

    Ocena komentarza: 1
  4. Rewo pisze:

    widzą go za granicą? przecież im dobrze w Polsce.
    trzeba mieć najpierw o czym pisać – gdyby mieli o czym to myśle ze internet by tez wykorzystali.

    skoro większośc publikacji jest robionych tylko dla samego faktu nabicia licznika publiakcji, czego sami sa świadomi – to o czym tu pisać? wstyd raczej.

    Jakiekolwiek badania naukowe – choćby ekonomiczne są z kolei robione po cichu – nie jako UWM a jako pani/pan prof Kowalski zatrudniony przez firmę X jako eksperta do badań.

    Ocena komentarza: 1
  5. Klemens pisze:

    Żeby tak było jak chce autor tekstu to sam portal musi spelniać kilka warunków. Powinien np. mieć platformę blogową, żeby studenci i profesorowie mogli umieszczać swoje wpisy. A tego nie ma. Nie ma systemu komentarzy, publikowania zdjęć, filmów itp. Po prostu kierownictwo uczelni nie czuje bluesa. Jest przecież wydział informatyczny i mógłby spokojnie postawić nowoczesne narzędzie, tylko nikt od nich tego nie wymaga.

    Ocena komentarza: 2
  6. Rewo pisze:

    myślę że arktykuł Newsbara dotyczy raczej tego, że UWM jako UWM nie ma się czym pochwalić i nawet nie stara się próbować.

    co do Wspomnianej jesczze strony wydziału sztuk – sam ostatnio tam trafiłem, bo szukałem jakiegoś ewnetualnego parntera do pewnej imprezy – chciałem sprawdzić czy oni w ogole mają potencjał – czy robia wystawy, czy chwalą się tym….NIC – LIPA.
    Wszedłem na stronę i wyszedłem zniesmaczony takim podejsciem.
    ot znalazłem partnera…nawet nie wiem z kim gadać – z sekretariatem? moge się oczywiście postarać bardziej, ale to troche daje taki sygnał – „nie traktujemy siebie poważnie więc proszę nas tak też nie traktować”

    Z kolei UWm organizuje jakieś pierdółkowate konkursy fotograficzne – wyłącznie dla studentów UWm – za posrednictem jakiegoś tam kółka fotograficznego.
    Znalazłem plakat na tej ich stronie, znalazłem REGULAMIN – a w regulaminie ani nigdzie nie mogłem znaleść co jest przedmiotem konkursu w ogóle. czyli konkurs typu ‚zrób zdjęcie i pokaż”….hm….

    a takie narzędzie, o którym mówi Klemens to przecież w sumie proste do zrobienia, kasy wielkiej nie trzeba a korzyści wymiernie wieksze.

    nie czują bluesa bo władzy nie zależy

    więc pytanie moje brzmi – do profesorów – co trzeba zrobić by Wam zależąło?

    Ocena komentarza: 3
  7. ” UWM jako UWM nie ma się czym pochwalić i nawet nie stara się próbować.”

    Myślę ze UWM ma się czym pochwalić, tylko… środowiska samo o sobie ma niskie mniemanie i nie wierzy, że to co robi jest coś warte. Myślę że przynajmniej w dużej części te „kompleksy” są nieuzasadnione.

    „więc pytanie moje brzmi – do profesorów – co trzeba zrobić by Wam zależąło?”

    mnie zależy, mimo, że jestem tylko dr hab. prof. UWM (a więc nie taki „pełny” profesor). I wierzę, że nie jestem jedną jaskółką…

    Wydział Biologii cos próbyuje – tu wersja robocza: http://www.uwm.edu.pl/wbiol/nowa/

    Ocena komentarza: 0
  8. Rewo pisze:

    „środowiska samo o sobie ma niskie mniemanie i nie wierzy, że to co robi jest coś warte”

    Dlaczego nie wierzy ze jest to coś warte?

    Ocena komentarza: 0
  9. grims pisze:

    Kortowiada, UWM FM, TV uczelniana – jest extra marketing nastawiony na potencjalnych studentów- studiujcie tutaj! Ale reszta… to nie uczelnia niestety a szkółka, a właściwie „szkułka”. Wystarczy przejść się po Kortowie i posłuchać o czym rozmawiają studenci: chlanie, „zachlałem wczoraj”, „pier….., ale zajebiste!”, impra, kolega wypił 10 browarów… :(

    Ocena komentarza: 0
    • Szybkie proste uogólnienia mogą prowadzić na manowce. Jak się chodzi „po Kortowie” – tak jak po ulicy – to usłyszeć można tylko to, co na ulicy :) . Nie słychać tego, co w zaciszu, w pracowniach, w pokojach, w salach laboratoryjnych. Ambitnych studentów nie brakuje, tak jak i ambitnych dyskusji czy przedsięwzięć. Najbardziej widoczne jest to, co krzykliwe. Pod blokiem z kilkudziesięcioma mieszkańcami jednego, awanturujacego się pijaka będzie widać! Czy to znaczy, że wszyscy lub większość to pijacy i awanturnicy?
      Kortowiada jest zapewne fajna :) , ale to nie jest promocja dla ambitnych studentów. Tym zależy na autentycznym uczestniczeniu w badaniach, poznawianiu świata i tworzeniu rzeczy niebanalnych czyli na własnym rozwoju. Takiej promocji chyba jeszcze brakuje.

      Ocena komentarza: 4
  10. Anonim pisze:

    Odnośnie UWM to ryba psuje się od głowy..

    Ocena komentarza: 0
  11. kozak1 pisze:

    nie wiem jak to jest na UWM, a skoro nie wiem, a mieszkam w Olsztynie, to znaczy że UWM nie chce abym wiedział albo nie ma co pokazać;
    wydaje się, że po prostu jest to taśmowa fabryka, nie dla myślicieli i odkrywców, zaliczyć standardowy materiał i dalej, od czegoś trzeba zacząć;

    Ocena komentarza: 0
Będziemy zobowiązani za pozostawienie komentarza. Obok wypowiedzi możesz umieścić swój wizerunek. W tym celu powinieneś utworzyć konto w serwisie Gravatar.
Dziękujemy!

Bottom