Top

Facet sobie nie radzi

piątek, 25 kwi 2008. Autor: Kurier 

Facet sobie nie radzi – coraz częściej słyszymy głosy w ratuszowych pokojach, gdy mowa o Tomaszu Głażewskim, de facto prezydencie Olsztyna. Ciężar zarządzania prawie 200 tys. miastem spadł na niego nagle, w dniu aresztowania Małkowskiego. Wcześniej Głażewski dopiero wdrażał się w obowiązki z-cy prezydenta i zaledwie poznawał meandry zarządzania w samorządach. I trudno się dziwić. Szef powiatowej Platformy nigdy wcześniej nie miał okazji bliżej poznać specyfiki urzędniczej roboty. Sam był przez lata sprzedawcą komputerów prowadząc w Olsztynie sklep warszawskiej firmy Karen. Nie ma też przygotowania merytorycznego. Skończył w Kortowie ogrodnictwo, więc ma problemy z podstawowymi pojęciami gospodarczo – ekonomicznymi. Nie ma też wsparcia ze strony pozostałych v-ce prezydentów, którzy podobnie jak Głażewski, właśnie zaliczają samorządowe przedszkole. Na dodatek z ratusza odeszły (bo musieli) zaprawione w bojach wygi samorządowe, jak np. były v-ce prezydent Piotr Grzymowicz lub poprzedni sekretarze miasta. Gdy nie ma się wizji rozwoju, to – dla podkreślenia wagi urzędu – zwraca się uwagę na pierdoły, jak np. rachunki telefoniczne. Stąd kolejna akcja walki z niepotrzebnymi połączeniami na komórki, albo blokowanie przez Głażewskiego wybranych portali internetowych. Urzędnicy mają pracować, a nie łazić po naszej klasie. Typowe odwracanie uwagi od zasadniczych problemów, na co zresztą łatwo łapią się media. A problemów na horyzoncie jest coraz więcej. Leżą np. inwestycje i może się okazać, że wskutek dzisiejszej nieudolności przepadną spodziewane w przyszłości pieniądze. Leżą procedury przetargowe, bo w sytuacji, gdy kierownictwo ma głowę w chmurach, personel nie ma głowy do pomyślunku.
Zbigniew Dąbkowski, przewodniczący rady miasta oficjalnie jeszcze nie krytykuje Głażewskiego, ale w kuluarach nielicznym też powtarza przez zęby: facet sobie nie radzi. To wszystko co się wydarzyło kompetencyjnie go przygniotło.
Miastu potrzebne jest cesarskie cięcie, czytaj przedterminowe wybory. Paradoksalnie, jedyną osobą, która może podjąć decyzję w tej sprawie nie jest premier lub rząd, a więzień Małkowski.

Będziemy zobowiązani za pozostawienie komentarza. Obok wypowiedzi możesz umieścić swój wizerunek. W tym celu powinieneś utworzyć konto w serwisie Gravatar.
Dziękujemy!

Bottom