Top

Nie utop firmy w basenie

środa, 30 cze 2010. Autor: Kurier 

Trzeba przyznać, że dużo teraz buduje się w Olsztynie. W ruch poszło co najmniej pół miliarda złotych. W większości są to pieniądze unijne – i bardzo dobrze. Budują nam filharmonię, dwa porządne baseny, most na Łynie i nowy węzeł komunikacyjny. Jeśli dodać do tego prywatne inwestycje, to obiektywnie trzeba powiedzieć, że miasto dostało inwestycyjnego kopa, dzięki czemu sporo pieniędzy krąży na lokalnym rynku. Ale nie ma róży bez kolców. W środowisku budowlańców krążą informacje o szemranych inwestorach, którzy będą chcieli orżnąć podwykonawców. Chodzi zwłaszcza o basen przy Al. Piłsudskiego. Miasto zamierzało wydać na tę inwestycję około 100 mln zł. Przetarg ogłoszono w samym dołku światowego kryzysu ekonomicznego, więc wykonawcy zaniżali ceny, aby tylko załapać się na kontrakt. Tak właśnie było podczas przetargu na basen. Firma, która wygrała przetarg, zaniżyła cenę do kwoty około 68 baniek. Specjaliści przecierali oczy ze zdumienia, bo za taką kwotę nie da się uczciwie zbudować basenu z trybunami dla 1,5 tys. ludzi, parku wodnego z bajerami i dwupoziomowego, podziemnego parkingu dla 230 samochodów. Miasto zaś zacierało ręce, bo w budżecie inwestycyjnym zaoszczędziło ponad 30 milionów zł. Problemy na budowie już zaczęły się pojawiać. Inwestycja pilnie potrzebuje podwykonawców. Za chwilę potrzebne będą firmy zajmujące się klimatyzacją, budową zjeżdżalni wodnych, ogrzewaniem itp. Mało kto chce wchodzić w kooperację właśnie ze względu na niepewny interes. Potencjalni podwykonawcy mają obawy, że po wykonaniu robót nie otrzymają całej zapłaty. Przy zaniżonej kwocie przetargowej taki scenariusz jest absolutnie realny. Wszyscy pamiętają budowę supermarketu na Jarotach. Francuzi szybko zatrudniali, ale nie płacili. Duża olsztyńska firma budowlana (TIS) zbankrutowała, bo inwestor nie zapłacił pełnej kwoty. W branży budowlanej panują wilcze prawa. Nagminnie stosowana jest niemiecka praktyka wypłacania 30 proc. wartości kontraktu dopiero po upływie terminów gwarancyjnych. Gdy podwykonawca ma silną pozycję finansową, a zleceniodawca działa uczciwie, to jeszcze można przeżyć. Ale w praktyce inwestor robi wszystko, szuka dziury w całym, po to, aby nie wypłacić ostatniej raty i zarobić na podwykonawcy. Dlatego przestrzegamy zwłaszcza lokalne firmy, które zamierzają kooperować przy budowie basenu. Uwaga na olsztyński park wodny, łatwo w nim utopić firmę!

Komentarze

1 komentarz do “Nie utop firmy w basenie”
  1. Rewo pisze:

    no jak zwykle wszystko wina pieprzonej ustawy o zamówieniach publicznych….

    Ocena komentarza: 0
Będziemy zobowiązani za pozostawienie komentarza. Obok wypowiedzi możesz umieścić swój wizerunek. W tym celu powinieneś utworzyć konto w serwisie Gravatar.
Dziękujemy!

Bottom