Top

Bo w PSL-u mają ruskie zasady

czwartek, 1 maj 2008. Autor: Barman 

Samoobrona nie istnieje. Z partii, która kiedyś potrafiła zablokować przejście graniczne i opanować Urząd Wojewódzki zostały zgliszcza. Ostatni działacze partii umocowani na stołkach administracji, albo już stracili zajęcie, albo niedługo je stracą. Samoobrona miała z klucza przypisane rozmaite agencje rolnicze i inne mniej znaczące instytucje. Koniec, kropka. Partia nie wchodząc do sejmu straciła finansowanie. Jej biura zostały zamknięte, a działacze opuścili struktury. Mieczysław Aszkiełowicz (na plakacie wyborczym nieudolnie dusi dwa kaczory), lider partii w regionie opuścił Samoobronę jako jeden z pierwszych. W jego ślady poszli pozostali. Na przykład Jan Cieślak, do niedawna prezes Agencji Rynku Rolnego w Olsztynie i szef powiatowych struktur partii w Lidzbarku Warmińskim zaprosił chłopów do knajpy i powiedział krótko: koniec z Samoobroną chłopaki. Wracamy na gospodarstwa. Także w innych miastach, jak np. w Nidzicy, Szczytnie czy Kętrzynie Samoobrona opuściła kosy. Szyldu Samoobrony broni jedynie Lepper i kilku jego najbliższych współpracowników. Ale to już nic nie da – mówią nam dawni działacze partii. Wszystko skończone, awanturnicza polityka liderów doprowadziła nas do ściany. Trzeba było brać przykład z PSL, który mimo różnych zawirowań ciągle jest na scenie politycznej. Oni wyznają ruską zasadę: cisze budziesz, dalsze zajedziesz. I jadą…

Będziemy zobowiązani za pozostawienie komentarza. Obok wypowiedzi możesz umieścić swój wizerunek. W tym celu powinieneś utworzyć konto w serwisie Gravatar.
Dziękujemy!

Bottom