Tandyrak musi odejść…
poniedziałek, 11 sie 2008. Autor: Barman
Ależ idiotyczne mamy prawo. Okazuje się, że niektórzy radni prowadzący biznes na gruncie miejskim muszą zrzec się stanowisk w ratuszu. Ustawa o samorządzie gminnym nie zezwala Janowi Tandyrakowi (na zdjęciu) być radnym i prowadzić knajpy, bo grunt pod nią dzierżawiony jest od miasta. Zbigniew Dąbkowski, przewodniczący rady, o tym wiedział i obszedł prawo podstawiając osoby trzecie. I bardzo dobrze. Skoro prawo jest głupie i nieżyciowe, prawem obywatela jest jego omijanie. Można się domyślać co przeświecało ustawodawcy w stworzeniu karkołomnych przepisów: walka z korupcją. Antykorupcyjnych bzdur jest więcej. Już nie raz pisaliśmy, że ujawnianie pełnych dochodów przez samorządowców, w sytuacji, gdy nie musi tego robić poseł, jest pozbawione sensu. Dyrektor szkoły musi ujawniać swoje dochody, a szef spółki skarbu państwa już nie (giełdowej także). Samorządowiec nawet żonę musi postawić na świeczniku i ujawnić co porabia.
Jest oczywiste, że ten i ów przedsiębiorca prowadzi działalność na gruntach gminnych., a my – wyborcy – możemy głosować na kogo nam się podoba. Skoro gmina trzyma łapę na gruncie i nie chce go sprywatyzować, to niby gdzie ów przedsiębiorca miałby rozwijać interes. Zresztą dzierżawa gruntu gminnego jest dla biznesu czasem wygodna. Stawia się budę i rozkręca handelek. Jak jest popyt to dobrze. Jak nie, to oddaje się grunt właścicielowi i szuka innego sposobu na życie. Dlaczego ustawa szykanuje akurat grupę przedsiębiorczych ludzi? Nikt jej (ustawy) nie wziął pod dobrą lupę, bo wtedy okazałoby się, że jest niezgodna z konstytucją, która w art. 32 leje nam miód na serce stwierdzeniem: „Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.” Równie dobrze można byłoby zakazać udziału w pracach rady np. dyrektorom szkół, którzy wykorzystując mandat mogliby stworzyć koalicję i stosowną uchwała podbić sobie zarobki w miejscu pracy.
Bzdury dotyczą nie tylko Olsztyna. Na przykład dwóch lekarzy, radnych ze Szczytna, zostało pozbawionych mandatu – świadczyli usługi medyczne w budynku przychodni dzierżawionej od miasta. W Nidzicy z rady wywalono nauczyciela, który będąc zatrudniony na normalnym etacie dorabiał do pensji na gminnym gruncie. W tej samej Nidzicy z mandatu musiał zrezygnować zegarmistrz, bo zajmowany lokal należał do gminy. Paranoja! Jakby dobrze przyjrzeć się wszystkim radnym w całym województwie, to wyjdzie na jaw, że podobnych kwiatków jest więcej. Swoją drogą ten kuriozalny zapis jest wygodnym narzędziem do walki politycznej. Nie podoba mi się ten lub tamten, to buch stosowny donosik do wojewody i automatem rusza machina impeachmentu. I coś nam się wydaje, że właśnie tak się dzieje…







na raz racja
wojewoda zareagował na donosy jednego jedynego sprawiedliwego i nieomylnego wzorca cnót radnego i naciągnął prawo jak gumkę w majtkach
Dąbkowski obchodzi wszystko. Tylko wyborcy go g… obchodzą. G. obchodzi go też jakość chleba, który piecze.