Kazimierz Brakoniecki

 

Pamięci Zdzisława Milacha

 

Kiedy zamieszkałeś na Warmii na rozdrożu dróg i godzin

myślałeś że to Mazury ale  nikt już nie odróżnia tych krain

wycinałeś linoryty  z żurawiami cmentarzami wierzbami

chciałeś dożyć  swoich dni nie opuszczając tego zakątku

wypatrując pierwszego śniegu lub ostatniego wróbla.

 

Kiedy straciłeś jedną nogę pomyślałem

że pokuśtykasz po pracowni do okna

wyjrzysz na zakurzoną drogę i wrócisz

do dłubania w bursztynie nocy i do noży

i tak było furkotałeś miejscami którymi tu nie byłeś.

 

Kiedy straciłeś  drugą nogę pomyślałem

że schowasz się w pustej butelce jak żaglowiec

i znajdę cię tam za lat tysiące w alkoholu czasu

poszedłem do szpitala z wózka instruowałeś chorych

jak mają przyjąć ostatnie namaszczenie papierosem.

 

Kiedy umarłeś i straciłeś grawitacyjną siłę

kopnąłeś ziemię w kosmiczny kalendarz

chata zapadła się w piachu rozstania i pękła

ktoś  husarskie przyciął skrzydła widnokresowi.