Porady aspiranta Fortuny to cykl artykułów publikowanych w 2010r. na łamach kilkudziesięciu polskich tygodników lokalnych. Autorem rysunków jest Julian Bohdanowicz, jeden z najwspanialszych polskich rysowników (zmarł w 2015 r.). Teksty powstały w ramach projektu Stowarzyszenia Gazet Lokalnych dofinansowanego ze środków Narodowego Banku Polskiego.

Poprzedni
Następny

Kredyt na kredyt

Zwykle pod koniec każdego roku Krajowy Rejestr Długów publikuje informacje o najbardziej zadłużonych Polakach. Według KRD najwięcej zobowiązań ma pewien mieszkaniec Mazowsza, którego długi przekroczyły 80 milionów złotych. Niewiele wiadomo o tej osobie, ale przypuszczam, że to przedsiębiorca ze sporym zasobem nieruchomości. Zwykłemu śmiertelnikowi banki, instytucje finansowe, firmy czy osoby prywatne nie pożyczyłyby takich pieniędzy. Swoją drogą, to nie chciałbym być w jego skórze, bo jak wynika z rocznych sprawozdań KRD, pętla zadłużenia zaciska się w tym przypadku z prędkością kilku milionów zł rocznie.

9kredytu Porady aspiranta Fortuny

Magia zakupów

Przeciętnemu śmiertelnikowi nikt tak ogromnych pieniędzy nie pożyczy, ale nawet niewielkie kwoty trzeba umieć pożyczać. Niektórzy  ludzie  podczas  zakupów  mają w sobie  coś  z hazardzisty. Pewien mój znajomy jest maniakalnym konsumentem, niemal zakupoholikiem. Nie potrafi oprzeć się świecącym pokusom i reklamom zachęcającym do kupna kolejnej niepotrzebnej rzeczy. Lubi otaczać się elektronicznymi nowościami i gadżetami. Sprzęt starszy niż rok jest już dla niego zabytkiem, więc kupuje ciągle coś nowego. Niepotrzebne urządzenia z niemałym trudem sprzedaje na aukcjach internetowych. Maniakalna konsumpcja chyba wzięła się u niego z dobrobytu. W czasach, gdy nieźle zarabiał, był uznawany przez banki za VIP-a, więc bez problemów wyrobił sobie kilka kart kredytowych, a potem kupował i kupował. Ale dobra pasa się skończyła, nagle spadły zarobki, a długi na kartach pozostały, mania kupowania też. Dość powiedzieć, że do zwrotu ma teraz kilkadziesiąt tysięcy złotych i pensję poniżej średniej krajowej.

Pożyczać trzeba umieć. Podczas zakupów nie można kierować się emocjami i zakładać, że jakoś to będzie. Decyzja o kupnie na kredyt powinna być roztropna, a wysokość zadłużenia adekwatna do naszych możliwości finansowych. Kredyty konsumenckie, a więc zaciągane na cele nie związane z działalnością gospodarczą i o wysokości poniżej 80 tys. zł, rządzą się swoimi prawami. Możemy np. zrezygnować z pożyczki w ciągu 10 dni, nie podając przyczyny. Bywa, że decyzję o zakupie ratalnym podejmujemy właśnie pod wpływem impulsu, a po jakimś czasie dochodzimy do wniosku, że była nieprzemyślana. Pożyczkę możemy też spłacić wcześniej, a kredytodawca nie może z tego powodu pobierać opłaty, jak to jest np. przy kredytach hipotecznych. Tak w każdym razie jest obecnie. Od czerwca 2010 r. zmieniają się przepisy w tym zakresie.

spadek 1 Porady aspiranta FortunyGotówka jest królem 

Z moich  obserwacji  wynika,  ze wiele  osób  nie  potrafi  kontrolować swojego  zadłużenia i łatwo traci płynność finansową. Może dlatego, że nie wyrobili w sobie mechanizmów obronnych przed natrętną reklamą i powszechnie obowiązującą praktyką konsumpcjonizmu. Ludzie w sklepach tracą zdolność oceny rzeczywistości cenowej i kontrolę nad wydatkami. Wyciągają kartę kredytową i kupują dla samego kupowania. Kredyt czy pożyczka to oczywiście nic złego i sam często wolę kupić coś na kredyt niż za gotówkę. Pewien bankowiec powiedział mi kiedyś, że „cash is  the king”, czyli „gotówka jest królem”,  co w uproszczeniu oznacza, że nawet jeśli masz gotówkę w portfelu, to lepiej zaciągnąć kredyt. Gotówka może procentować na lokacie, a kredyt daje nam dźwignię finansową umożliwiającą ukończenie kursu szkoleniowego, zakup narzędzi, mieszkania itp.

Nawet drobne zakupy lepiej kredytować kartą, bo mamy dość długi, np. 57-dniowy nieoprocentowany kredyt. Rzecz jednak w tym, aby zadłużenie nie krępowało nam wolności finansowej. Nasza płynność finansowa zależy od relacji pomiędzy dochodami a zadłużeniem. Zupełnie jak w budżecie państwa: gdy zadłużenie rośnie powyżej 55 proc. w stosunku do przychodów, odzywa się konstytucyjny dzwonek nakazujący zamrożenie niektórych wydatków. W budżecie rodzinnym jest podobnie. Najpierw musimy określić wysokość kosztów stałych jak np. czynsz, wydatki na jedzenie, edukację, wypoczynek i dopiero do tego co zostanie dopasować wysokość raty kredytu wraz z odsetkami. Jeśli zdrowe relacje zostaną zachwiane, stracimy płynność i wpadniemy w tarapaty finansowe. Zwykle w pierwszej kolejności przestajemy płacić za mieszkanie, telefony, trafiamy na czarną listę dłużników, a z czasem do drzwi może zapukać komornik.

Zwiększ dochody, tnij koszty

Co robić, jeśli zadłużymy się nadmiernie lub z jakichś powodów mamy trudności ze spłatą kredytu? We własnym zakresie możemy uczynić sporo. Przede wszystkim trzeba pomyśleć o wzroście przychodów, a nie braniu kolejnego kredytu na spłatę poprzedniego. Możemy postarać się o jakieś dodatkowe zlecenie realizowane poza godzinami stałej pracy, a jeśli mamy pomysł na biznes, rozwiązaniem może być rozpoczęcie dochodowej działalności gospodarczej. Jeśli zwiększenie dochodów nie jest możliwe, trzeba ciąć domowe wydatki. Wiem, że z tym nie jest łatwo, bo wszystkie wydają się niezbędne, ale z takich przyjemności jak wyjazdy wakacyjne, wymiana umeblowania czy zakup plazmowego telewizora możemy zrezygnować. Jeśli sytuacja jest tak trudna, że i to rozwiązanie nie daje rezultatu, musimy pomyśleć o sprzedaży części naszego majątku jak np. biżuterii, starego zegarka, a może samochodu. Gdy pętla kredytowa dalej się zaciska, trzeba nasze długi zrestrukturyzować  w porozumieniu z bankiem.

Znajomy z firmy doradztwa finansowego opowiadał mi o małżeństwie, które zadłużyło się do tego stopnia, że w pewnym momencie nie było w stanie spłacać rozproszonych długów. Zarabiali przeciętnie i kupowali namiętnie sprzęt stanowiący wyposażenie mieszkania ich dzieci. Wchodzili  w raty  na  tzw.  zero  procent,  kredytowali  zakupy  kartą lub  korzystali z kredytu ma dowód, aż w końcu utracili płynność finansową. W takich sytuacjach banki powinny się bić w piersi i odpowiedzieć na pytanie, dlaczego wpuszczają ludzi w kredytowe maliny umożliwiając im np. zakupy ratalne w sytuacji, gdy zaczyna brakować do pierwszego. Tak właśnie było z tym małżeństwem, któremu po spłaceniu miesięcznych zobowiązań nie starczało na życie. Ich dochody netto wynosiły około 4 tys. miesięcznie, przy zobowiązaniach na poziomie 3 tys. zł. Wojna domowa wisiała na włosku, a obdarowane dzieci nie wiedziały, co jest przyczyną kryzysu.

Pogadaj z bankiem

Doradca finansowy znalazł rozwiązanie. Skuteczne, aczkolwiek bolesne. Aby obniżyć miesięczne obciążenia kredytowe zaproponował małżeństwu konsolidację kredytu polegającą na zastawieniu mieszkania wartego ponad 200 tys. zł i zamianie wielu mniejszych zobowiązań na kredyt hipoteczny. Małżonkowie mający wtedy po około 50 lat dostali kredyt hipoteczny z maksymalnym, 20-letnim okresem spłaty. Comiesięczne obciążenia spadły do około 750 zł. Złapali finansowy oddech godząc się jednak na wieloletni „związek” z bankiem. Na emeryturze będą spłacać błędy „młodości”.

Gdy czujemy, że wpadamy w pętlę zadłużenia, nie można problemu odkładać na potem. Najlepiej jest od razu pójść do banku i porozmawiać o restrukturyzacji czy konsolidacji kredytu. Bankom wcale nie zależy,  aby  jego  klienci  wpadali  w kłopoty.  Gdy trudności ze spłatą kredytu ma jeden klient, wtedy jest to jego problem. Ale gdy kłopoty ma już więcej klientów, wtedy jest to problem banku. Instytucje finansowe wiedzą o tym doskonale i będą starały się ugasić pożar. Oczywiście długu nie darują, ale prawdopodobnie pomogą np. rozłożyć go w czasie. Dla banku egzekucja komornicza to ostateczność. Warto się ułożyć z bankiem choćby dlatego, aby uniknąć wpisu w rejestrze dłużników. Trafienie na czarną listę spowoduje utratę możliwości zaciągnięcia innego kredytu. Od pewnego czasu obowiązują u nas przepisy dotyczące tzw. upadłości konsumenckiej, ale to rozwiązanie gorąco odradzam, bo jak dowodzą pierwsze doświadczenia trzeba mieć sporo gotówki, aby przebrnąć przez cały proces upadłościowy.

W latach 2007-2008 średnia wysokość kredytu konsumenckiego zaciąganego przez Polaków wyniosła ok. 5 tys. zł.

Ubiegając się o kredyt konsolidacyjny zabezpieczony hipoteką warto wziąć pod uwagę jego koszty dodatkowe sprawdzając w różnych bankach tzw. RRSO (Rzeczywista Roczna Stopa Oprocentowania), czyli wyrażony w procentach całkowity koszt kredytu. Banki są ustawowo zobowiązane do podawania wartości wskaźnika, który uwzględnia prowizje, odsetki lub inne opłaty. RRSO jest przez wszystkie banki wyliczany na podstawie tego samego wzoru matematycznego zapisanego w ustawie. Dla każdego kredytu wskaźnik jest wyliczany osobno, w zależności od wysokości pożyczki, czasu kredytowania, dodatkowych kosztów ponoszonych przez klienta.

Obecnie, jeśli np. znajdziemy inne źródło finansowania wydatków (tańszy kredyt), możemy odstąpić od umowy w ciągu 10 dni, a w przypadku umów zawieranych na odległość (np. poprzez Internet) nawet w ciągu 14 dni. Oświadczenie o odstąpieniu od umowy musi być złożone na piśmie. Wzór takiego oświadczenia kredytodawca powinien dołączyć do zawartej umowy kredytowej.

W styczniu 2010 r. Rada Ministrów przyjęła nowe założenia do ustawy o kredycie konsumenckim, przewidujące m.in. zwiększenie kwoty takiego kredytu do 75 tys. euro, czyli do ponad 300 tys. zł, z obecnie obowiązujących 80 tys. zł. Przepisy, które zaczną obowiązywać w czerwcu 2010 r., ułatwią zaciąganie kredytów konsumenckich w innych krajach Unii Europejskiej oraz ujednolicą ochronę konsumentów. Przepisy będą musiały stosować wszystkie instytucje finansowe, w tym m.in. także SKOK-i, parabanki oraz osoby fizyczne, które w ramach swojej działalności udzielają pożyczek. Wydłużony będzie także termin odstąpienia od umowy kredytowej (z 10 do 14 dni).

Istotną zmianą będzie wprowadzenie Europejskiego Ujednoliconego Formularza Kredytowego, który ma zawierać wszystkie podstawowe informacje o kredycie, takie jak koszty pożyczki, całkowita kwota do spłaty, wysokość oprocentowania, wymagane zabezpieczenia, obowiązkowe ubezpieczenia itp. Na ich podstawie konsumenci będą mogli podjąć świadomą decyzję odnośnie zaciąganego kredytu, a także porównywać oferty różnych przedsiębiorców, ponieważ standardowy formularz zostanie wprowadzony we wszystkich państwach członkowskich Unii Europejskiej.

Od czerwca 2010 r. instytucje udzielające kredytów będą mogły pobierać rekompensatę w przypadku,   gdy   konsument   wcześniej   spłaci   zaciągniętą   pożyczkę.   Zgodnie   z obowiązującą ustawą o kredycie konsumenckim, wcześniejsza spłata nie pociąga za sobą żadnych opłat. Wprowadzana zmiana nie będzie jednak dotyczyła  wszystkich kredytów,      a jedynie pożyczek o stałej stopie oprocentowania. Dodatkowo rekompensata będzie przysługiwać kredytodawcy tylko w sytuacji, gdy spłacona przed terminem kwota przekracza w ciągu 12 miesięcy określoną wartość (w Polsce – trzykrotność przeciętnego wynagrodzenia wg danych GUS).

Poprzedni
Następny

NAPISZ ODPOWIEDŹ - wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji.

Wprowadź swój komentarz
Proszę podać swoje imię