Latarki na granicy

Jacyś ludzie z latarkami kręcili się po rosyjskiej stronie granicy z Obwodem Królewieckim. Jeszcze dziesięć, dwadzieścia lat temu, nie byłoby wątpliwości – szmuglerzy papierosów i wódki szukają nowej drogi. Skoro jednak na granicę jedzie GROM za plecami tych z latarkami mogą kryć się ludzie bez latarek, za to z bronią. A za nimi jeszcze gromada biedaków z Afganistanu czy Sri Lanki, którzy wiele przeszli i zapłacili, by stanąć u bram Europy. Druty na dwustu kilometrach królewieckiej granicy są niewątpliwie mniejszą przeszkodą niż mur od białoruskiej strony.
Co jednak, jeśli za tymi z latarkami, idą wyłącznie ci z bronią. Jacyś dońscy kozacy, “Czarne Rusy” czy “Nocne Wilki”, próbujący wypróbowywać swoje muskuły i moc swojej maszynerii na terytorium wrogiej Polski. Ci ostatni, już lata temu testowali naszą cierpliwość. Kolumna ciężkich motocykli, z samym gubernatorem na przedzie, zjechała do Braniewa i Olsztyna niby tylko po to, żeby złożyć wieńce pod pomnikami minionej sowieckiej chwały. Już wtedy warczeli wystarczająco groźnie.
Rosja toczy wojnę z Ukrainą dłużej niż trwała dla nich II wojna światowa. “Specjalna operacja wojskowa” z trzech spodziewanych dni rozlała się w niekończące morze krwi. Putin na początku myślał tylko o “denazyfikacji” Ukrainy, a dziś chętnie by strzelał i do Europy, która zepsuła mu plany. Czym się da i przy każdej możliwej okazji. Jakiś próbny balon, samolot na granicy wód terytorialnych, zakłócenia GPS, dron z jasnego nieba, rozkręcone szyny, a nawet rozmrożone zamrażarki w sklepowej sieci. Dlaczego by nie ludzie z latarkami? Nie o zdobycie domu starców w Szczurkowie po drugiej stronie granicznego płotu tu przecież chodzi.
Co się tam wyprawia, co tam dla nas szykują? Czego próbują na fińskiej, estońskiej, łotewskiej litewskiej i naszej granicy. Kilkanaście autobusów z Królewca każdego dnia wjeżdża przez Bezledy do Polski.
Kim są ich pasażerowie, co sobie myślą spoglądając na nas z pełną wyższości pogardą? Postawiona specjalnie dla Rosjan Biedronka w Bezledach splajtowała, sąsiedzkie rozmowy na ruskim bazarku w Bartoszycach skończyły się jeszcze wcześniej. Wiemy coraz mniej. Omijając nas jak zarazę Rosjanie wsiadają w Gdańsku czy Warszawie do samolotu i lecą nad ciepłe morza, albo do prawdziwej Europy. Na królewieckim portalu kaliningrad.ru ofertą dnia jest włoski paszport. Jest też propozycja po polsku… “poznaj dziewczyny przed kamerą”.
W Olsztynie w ostatnich dniach odbyło się kilka konferencji na temat odporności społecznej. Dowiedzieliśmy się, że trzeba być czujny, mieć spakowany plecak, butelkę wody, radio na baterie, dokumenty pod ręką. Nie panikować i wiedzieć, która syrena oznacza prawdziwy alarm, a która tylko to, że straż pożarna jedzie. Drogowskaz w Bartoszycach pokazuje – Królewiec 45. Pokażcie mi, ile kilometrów mam do najbliższego schronu?
bs
Warto sięgnąć głębiej
Wartościowe materiały z archiwum portalu





