02 CPP 2026 170 1536x1024 Andrzej Poczobut: We wrześniu wracam do domu

Andrzej Poczobut otrzymał Nagrodę Specjalną Campus Polska Przyszłości 2026. Jest trzecią osobą wyróżnioną w ten sposób po Jerzym Buzku i zmarłej niedawno Wandzie Traczyk-Stawskiej. Zwolnionego po pięciu latach pobytu w kolonii karnej dziennikarza i działacza polskiej mniejszości na Białorusi uczestnicy Campusu powitali 27 sierpnia w Kortowie długą owacją na stojąco. Potem Andrzej Poczobut przez ponad godzinę cierpliwie odpowiadał na pytania, które od czterech miesięcy wszyscy mu zadają.

– Cała historia nie zaczęła się dla mnie w 2021 roku, kiedy do mego mieszkania weszła grupa (służby bezpieczeństwa – bs), tylko w roku 2005, kiedy Związek Polaków na Białorusi został zdelegalizowany. Od tego momentu znalazłem się na celowniku białoruskich służb specjalnych. Był czas, żeby moralnie, psychicznie się przygotować. Aresztowanie, pobyt w łagrach? Ja dokładnie wiedziałem, czego można się spodziewać, opisywałem jako dziennikarz rzeczywistość, którą mamy na Białorusi. Tym się różniłem od osób, które dopiero w 2020 roku (po protestach związanych ze sfałszowanymi wyborami prezydenckimi  – bs) dowiedzieli się tak naprawdę w jakim państwie żyją. To pozwalało mi na trwanie, rozumienie tego, co się odbywa i dlaczego się odbywa. No i bez wątpienia fakt, że w momencie kiedy człowiek zostaje sam, nikogo dookoła nie ma, zostaje jeszcze Pan Bóg. Wiara bardzo mocno mi pomagała. (…)  Nie ma ateistów, gdy siedzisz w okopie, a dookoła strzelają.

– Unikam głośnych słów. Te słowa są zarezerwowane dla tych, którzy z bronią w ręku walczyli o wolność w skrajnie niebezpiecznych warunkach, jak bohaterowie Armii Krajowej. Uważam się za zwykłego człowieka, który w życiu stara się zachowywać przyzwoicie.

– Każdy z was ma swoją małą ojczyznę, miejsce gdzie się urodził, wspomnienia z dzieciństwa, gdzie czuje, że to jego własny dom. Grodzieńszczyzna, rzeka Niemen to są dla mnie miejsca szczególne. Tam też są Polacy, jest mniejszość polska, Związek Polaków na Białorusi. Kiedy rozmawiam z nimi, zawsze kończy się to pytaniem – kiedy już przyjedziesz, kiedy wrócisz? Planów nie zmieniam. Tak jak powiedziałem, we wrześniu wracam do domu.

– Nikt nie da gwarancji jak się zachowają władze Białorusi. Kiedy w 2005 roku rozpoczęły działania przeciwko Związkowi Polaków byłem wśród tych, którzy nawoływali, żeby się nie uginać pod presją władz. Wielu działaczy popadło wtedy w konflikt z władzą. Dla ludzi z małych ośrodków, gdzie człowiek jest w dużym stopniu anonimowy, to były traumatyczne przeżycia. Liderzy organizacji, liderzy Związku Polaków byli dla nich tarczą, która chroniła przed represjami. Tak też było i w roku 2021. Kiedy my siedzieliśmy w więzieniu, Związek kontynuował swoją działalność, nie zważając na zagrożenia. W ramach sprawy karnej przesłuchano wtedy tysiące osób, liczba osób aresztowanych mogła się w każdej chwili zwiększyć. Ludzie pozostali jednak na swoim miejscu. W społecznych szkołach działających przy Związku Polaków na Białorusi języka polskiego uczy się ponad 3 tysiące dzieci. To jest powód, dlatego tam jadę.

– Na Białorusi przebywa Mikoła (Mikałaj) Statkiewicz (ur. w 1956 roku, wielokrotnie więziony przeciwnik Aleksandra Łukaszenki. Gdy w 2025 roku został zwolniony z więzienia po interwencji USA w trakcie wymiany na granicy białorusko-litewskiej odmówił opuszczenia kraju i trafił z powrotem do kolonii karnej. W styczniu 2026 doznał tam udaru mózgu, w lutym wyszedł na wolność – bs). On nie ma teraz żadnej organizacji, ale jest aktywny, prowadzi bloga, komentuje działania rządu w internecie. To znaczy, że jakaś przestrzeń wolności na Białorusi jednak jest, że to nie jest w stu procentach totalitaryzm. Spróbuję tę przestrzeń poszerzyć. Może się uda.

notował bs

fot. materiały prasowe organizatorów