Tadeusz Prusiński
lipiec 2012

Poprzedni
Następny

Nic więcej ponad dzieło

Z drogi Olsztyn – Morąg zjeżdża się w piękną, piaszczystą, leśną drogę. Po jakimś czasie mija się kapliczkę, by za chwilę skręcić w prawo i zatrzymać się przed niedużym domem. – Na starość znowu wróciłem do lasu – mówi prof. Bohdan Głuszczak i zaprasza w gościnne progi.

IMG 8851 129x300 Nic więcej ponad dzieło
Bohdan Głuszczak (1936 – 2016). Fot. Newsbar.pl

Któż w Olsztynie nie zna Bohdana Głuszczaka? Ale mało kto wie, że ten reżyser, scenarzysta, choreograf i pedagog, twórca największych sukcesów Pantomimy Olsztyńskiej, sławnego amatorskiego teatru głuchych, którym kierował przez trzydzieści lat, urodził się i pierwsze dziewięć lat wychowywał w Hajnówce. Za płotem szumiała Puszcza Białowieska.

Wśród parterowych domów Hajnówki kościół też był z drewna i tylko jedna ulica wyróżniała się piętrową zabudową. Głuszczakowie sprowadzili się tam w połowie lat 30. XX wieku. Osiedli w kupionej od Cygana-smolarza chacie, w której 28 grudnia 1935 roku przyszedł na świat ich drugi syn, Bohdan. Ale spadły wielkie śniegi, więc narodziny ojciec zgłosił kilka dni później. Żeby nie płacić kary Feliks Głuszczak, który pracował w tamtejszej fabryce suchej destylacji drewna (tzw. chemicznej) na wysokim stanowisku kierownika zmiany, podał, że syn urodził się 1 stycznia 1936 roku.

Matka Bohdana, Helena z Kalicińskich, skończyła szkołę pielęgniarek i położnych. Po ślubie zajęła się domem i dziećmi. Jednak wykorzystywała zawodowe kwalifikacje niemal codziennie, pomagając bezinteresownie głównie kobietom. W razie nieszczęścia wspomagała także materialnie, niejednokrotnie bez wiedzy męża. Bardzo często w domu Głuszczaków przebywała gromadka maluchów z fabrycznego osiedla. Wszystkie, jak zauroczone, słuchały opowieści pani Heleny. Wychowana w Duszanbe opowiadała im nie tylko improwizowane przez siebie baśnie rodem z tysiąca i jednej nocy. Dzieciaki dowiadywały się również, jak powinny postępować, zachowywać się i rozmawiać, by inni mówili o nich, że są grzeczne i kulturalne.

Zbigniew Głuszczak, starszy brat Bohdana, we wspomnieniach pisze[1], że oprócz pomocy przy połogach i nagłych wypadkach matka tłumaczyła miejscowym kobietom konieczność przestrzegania zasad osobistej i domowej higieny jako środka i warunku zapobiegania chorobom. Zapamiętał ją z przytulonym wiecznie do jej ramion i piersi Bohdanem – wydawało mu się, że mama całymi dniami nosi młodszego syna na rękach.

Naturę Helena Głuszczak miała marzycielską, a wyobraźnię twórczą i to synowie odziedziczyli po niej. Lubiła poezję, przede wszystkim rosyjską klasykę, którą znała najlepiej (uwielbiała Michała Lermontowa i może dlatego Zbigniew, ekonomista z zawodu, przetłumaczył jego wszystkie utwory). Odznaczała się także talentem plastycznym – była mistrzynią w sztuce haftowania oraz wymyślania i robienia przeróżnych ozdób choinkowych.

Na początku stycznia 1938 roku Helena pojechała do szpitala w Bielsku Podlaskim na operację i już nie wróciła żywa. Pięcioletni Zbyszek nie rozumiał jeszcze istoty tragedii, więc bardziej przeżywał rozpacz innych. Dwuletni Bohdan płakał całymi nocami, nie dawał się utulić i uspokoić w żaden sposób. Budził płaczem także brata, który nie raz słyszał, jak dorośli mówią o Bohdanie: „Jak on strasznie tęskni za matką”.

Helena umarła mając zaledwie trzydzieści dwa lata. Bardzo lubiła złote pełniki, nazywane w Hajnówce różyczkami leśnymi. Synkowie często więc składali bukiecik tych kwiatów na jej grobie.

Po śmierci matki malcami zajęła się babka Wiktoria. Bez przerwy czytała im książki. Gdy Zbyszek miał już pięć czy sześć lat, musiał uczyć się wierszy. Przy okazji i Feliks śpiewał synom wszystkie pieśni powstańcze („a były piękne”). Wychowany przez dziadka Władysława Krzemieniewskiego umiał ich wiele, a jeszcze więcej znał wierszy. Recytował synom Z dymem pożarów, z kurzem krwi bratniej Kornela Ujejskiego, utwory Władysława Syrokomli, Wincentego Pola i innych. Fragmentów Pana Tadeusza też się nauczyli… Bo oprócz tego, że w domu Głuszczaków śpiewano kolędy, to przy choince czy przy jakiejś innej okazji rodzinnej jeszcze recytowało się wiersze, a nawet fragmenty prozy. Babka tego bardzo pilnowała.

Żyjąc więc na obrzeżach Hajnówki i puszczy, wzrastali w atmosferze książek.

Wiktoria uczyła wnuków również historii Polski. Mówiła o powstaniu styczniowym, o ludziach z Ukrainy. Ojciec opowiadał o rewolucji na Ukrainie, o interwencjach państw zachodnich, o atamanie Semenie Petlurze[2].

To, czego chłopcy wtedy słuchali, to opowieści o losach pojedynczych osób. Małe zdarzenia, małe rewolucje, małe dramaty, małe zwycięstwa – żadnych uogólnień. Dla nich były to prawie bajki. Ale tego się słuchało! Ileż zdarzeń, ileż przykładów, które można było wykorzystać czy przekształcić na jakiś znak symboliczny i wprowadzić do spektaklu teatralnego. O tym Bohdan Głuszczak przekona się po latach.

Historię zresztą chłopcy widzieli przez płot, bo wielu sąsiadów służyło kiedyś pod Petlurą. Na Ukrainę powrotu nie mieli, a osiąść gdzieś musieli. Wybrali Hajnówkę.

Ojciec babki, czyli pradziad-zesłaniec Władysław Krzemieniewski, zawsze uważał, że Ukraina i Polska to jeden naród. Dlatego w domu Głuszczaków w ogóle nie można było powiedzieć złego słowa o Ukrainie. A że mieszkający w Hajnówce petlurowcy byli analfabetami (szkoły ukraińskiej nie było, tylko białoruska) – więc przychodzili do nich, siadali wkoło i Feliks uczył ich czytać i pisać po ukraińsku.


[1]              Maturzyści z Paczkowa, rocznik 1951 – opowieść o uczniach jednej klasy, red. Zbigniewa Głuszczaka, Paczków – Białystok 2001.

[2]              Semen Petlura (1879–1926) – ukraiński polityk, działacz niepodległościowy, ataman. Współzałożyciel Ukraińskiej Partii Pracujących (1905 r.). Podczas I wojny światowej oficer carski. Po rewolucji lutowej (1917 r.) członek autonomicznych władz Ukrainy (Ukraińskiej Rady Centralnej), nieco później minister spraw wojskowych, od lutego 1919 r. przewodniczący Dyrektoriatu. Prowadził walkę z wojskami bolszewickimi, oddziałami „białego” generała A.I. Denikina, Niemcami, ukraińskimi wojskami hetmana P. Skoropadskiego oraz armią polską. Pod koniec 1919 r. wycofał się pod naporem bolszewików na terytorium Polski. Doszedł do porozumienia z rządem polskim uznając prawa państwa polskiego do Lwowa i Małopolski Wschodniej (Zachodniej Ukrainy). Polska uznała jego rząd Ukraińskiej Republiki Ludowej. Podpisano również konwencję wojskową i wspólnie wyprawiono się na Kijów w 1920 r. Po wojnie polsko-bolszewickiej i podpisaniu traktatu ryskiego walczył przez krótki czas samotnie, następnie kierował emigracyjnym rządem ukraińskim z siedzibą w Tarnowie, później w Warszawie. W 1924 r. wyjechał do Paryża, gdzie dwa lata później zginął z rąk zamachowca.

Poprzedni
Następny

NAPISZ ODPOWIEDŹ - wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji.

Wprowadź swój komentarz
Proszę podać swoje imię