IMG 4132 1 1 Dzień bezmięsny
Obraz z kolekcji arcydzieł malarstwa z Galerii Narodowej w Berlinie. Kolekcja Joachima Heinricha Wilhelma Wagenera. Repr. Newsbar.pl

Gdy zobaczymy klucz żurawi nad głową, chcemy lecieć razem z nimi. Bociany traktujemy jak braci, sarny jak siostry. Są tacy, co lubią nawet wrony. Kiedy wszakże drogę przebiegnie nam dzik, rozsądnie nie być z nim na kolizyjnym kursie. Nasza humanitarna wyrozumiałość mogłaby nie wytrzymać zderzenia z instynktowną zwierzęcością kabana. Swoją drogą, jakich żołędzi szukają dziki na Rondzie Ofiar Katastrofy Smoleńskiej w Olsztynie?

Myśliwego chciałoby się widzieć najlepiej jako pana w kapeluszu z piórkiem, przechadzającego się z dwururką po lesie. Nawet jeśli byłby to „etyczny myśliwy”, dzików raczej taki nie oszczędzi. Myśliwy-selekcjoner utrzymuje, że strzelanie do osobników słabych i chorych jest jego misją i od razu repetuje broń. Dziki nie noszą przy sobie zaświadczeń czy są, czy nie są chore na afrykański pomór świń i zaraźliwe dla wielkiej białej świni polskiej, białej zwisłouchej oraz koleżanek. Selekcja, jaką gotuje dzikom ustawodawca, zakłada więc odpowiedzialność zbiorową, dziesiątkowanie. Horror i rzeźnia!

Niewiele w tej sytuacji można uczynić dla braci naszych mniejszych. Zwłaszcza, że obywatelskie protesty i przeszkadzanie w polowaniach mają być odtąd karane. Dla równowagi przypatrzmy się więc także tym obywatelom, którzy za zakupy w sklepie mięsnym płacą dwieście złotych i więcej. Nie za dobrze wygląda też ktoś, kto przy stoliku obok zamawia ociekającą tłuszczem golonkę. Czy „polską kiełbasą” jaką proponujemy Europie, musi być krwawa kaszanka?

Dzień bezmięsny za komuny wynikał z braków w zaopatrzeniu i ogólnego zniewolenia. Świńskie ryje i puste haki. Jeden z dobrej woli bezmięsny dzień w epoce wolności i nadmiaru, byłby tylko gestem, na pewno wyszedłby jednak wszystkim na zdrowie. Leonardo da Vinci mięsa nie jadł! bs