Na 5 lat i 3 miesiące więzienia skazał Sąd Okręgowy w Olsztynie profesora Jana G. Historyk z UWM, uznany specjalista od Krzyżaków, zwłaszcza finansów zakonnego państwa, próbował szczęścia z fakturami VAT. Interes kręcił się przez dwa lata. Będąc przy groszu profesor zyskał przede wszystkim nową, młodą żonę; wesele odbyło się na krzyżackim zamku w Rynie. Złotą passę, w grudniu 2021, przerwało aresztowanie.

Jan G. na imię i nazwisko swojej studentki, uczelnianej asystentki, potem żony, Joanny Ś. założył firmę o nazwie Centrum Biznesu i Operacji Gospodarczych. Kobieta stała się zwykłym „słupem”, Jan G. trzymał w garści wszelkie pełnomocnictwa, z dostępem do konta włącznie. Samo „centrum” nie miało zresztą ani siedziby, ani majątku, ani pracowników. Między marcem 2019 a majem 2021 roku „w z góry podjętym zamiarze, w krótkich odstępach czasu, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej”, fikcyjna firma obróciła lipnymi fakturami na łączną kwotę ponad 11 milionów złotych, VAT należny od tego wynosił ponad 2 miliony. Profesor znajdował klientów w takich czy owakich przedsiębiorstwach – w sumie 19 z całego kraju – pragnących obniżyć swoje powinności podatkowe. Centrum Biznesu i Operacji Gospodarczych w Olsztynie za pomocą poświadczających nieprawdę faktur załatwiało całą papierową robotę z urzędami skarbowymi doprowadzając do zwrotu VAT. Jan G. miał brać od tego jedynie 9 procent „prowizji”. Miał zarobić 191 tysięcy złotych. Oprócz kar więzienia i grzywny 20 tysięcy złotych, olsztyński sąd orzekł w wyroku przepadek tej sumy.

Igranie z VAT-em tylko początkowo toczyło się gładko. Joanna Ś. dość szybko zorientowała się, że coś jest nie tak. Sąd, uzasadniając wyrok, ujawnił pisane przez nią do partnera alarmujące wiadomości w rodzaju: „Nie jestem rzeczą do robienia twoich interesów”, „albo mnie pousuwasz (z dokumentacji biznesowej – bs),albo koniec tego związku”. W rezultacie czyn kobiety został uznany za „przypadek mniejszej wagi” i została ona skazana jedynie na karę 1 roku w zawieszeniu. Kobiety nie było w sądzie podczas ogłoszenia wyroku. Konsekwencje karne, w osobnych postępowaniach, ponoszą też sukcesywnie firmy, które korzystały z usług Jana G. To przedsiębiorstwa o bardzo szerokim spektrum działalności od budownictwa po hodowlę, z Olsztyna i Mrągowa skąd pochodzi Jan G. ale także z Warszawy. Bydgoszczy, Lublina, Gliwic, Krakowa itd.

Wyrok w sprawie Jana G. i Joanny Ś. jest nieprawomocny. Sąd Okręgowy w Olsztynie przedłużył do czerwca 2024 areszt profesora, chociaż ten prosił o jego uchylenie. 60-letni obecnie historyk sygnalizuje poważne kłopoty kardiologiczne, od niemal roku przebywa w ZK Barczewo na oddziale ambulatoryjnym. Generalnie skarżył się, że w czasie śledztwa zwłaszcza służby skarbowe „nie zauważały w nim człowieka i partnera”, ale kogoś w rodzaju Ala Capone.

bs