PO, czy PiS? Jeśli zgodzimy się, że referendum, dodane do parlamentarnych wyborów na przyprzążkę, ma na celu jedynie zmącenie politycznej wody, na oko wszystko wygląda jak cztery lata temu. Protas – Cichoń, Krasulski – Cieszyński. Ten ostatni, specjalista od zakupu respiratorów, „spadochroniarz” z Wrocławia, Warszawy a nawet Chełma, gdzie był krótko wiceprezydentem miasta, to właściwie jedyna znacząca nowość na olsztyńskiej liście rządzącej partii.

Poza tym – przy drobnej zmianie szyldów i sojuszy – starzy znajomi z prawa i lewa. Nawet tyle razy sprowadzony do parteru, Jerzy Szmit, który honorowo wystartuje z 20 miejsca. Nawet Lidia Staroń, choć jej rola senackiego języczka u wagi nie przyniosła żadnych publicznych korzyści. Do obecności na listach wyborczych Michała Wypija będziemy musieli przywyknąć, od początku wyglądał na rozsmakowanego w polityce i mimo spalonego pierwszego podejścia, z gry się nie wycofa.  „Wszystkie ręce na pokład”. Jest obawa, że przez najbliższy miesiąc nie będzie miał kto pilnować codziennej roboty. Na ring weszli bowiem zarówno wojewoda, jak i marszałek. Na serio bić się oczywiście nie będą. Rozmawiają tylko grzecznościowo, podczas odpustu w Gietrzwałdzie, a najlepiej na imieninach u arcybiskupa.

Pożytek z dotychczasowej współpracy władzy rządowej i samorządowej na Warmii i Mazurach wygląda mniej więcej tak jak przekop Mierzei Wiślanej z jednej i lotnisko w Szymanach z drugiej. Mało co tamtędy pływa oraz mało co lata. A dopłacać trzeba. Generalnie, jak z olsztyńskimi „szubienicami”. Ani wte, ani wewte.

Podobnie w sądach, bliskich udławienia po trwających już osiem lat deformach. W efekcie Sądem Okręgowym w Olsztynie od roku kieruje niezawiśle (znaczy regularnie pobiera wynagrodzenie) Michał Lasota. Kiedy był jeszcze skromnym rzecznikiem dyscyplinarnym  z Nowego Miasta Lubawskiego i szukał haków na Pawła Juszczyszyna, jego dzisiejsi podwładni kategorycznie żądali jego odwołania. Ciekawe czy mówią teraz „dzień dobry” wpadając na prezesa w windzie i jak wygląda sprawiedliwość, kiedy zerkną w lustro.

Zniesmaczonym obrazem warmińsko-mazurskiej sceny politycznej warto wszakże uzmysłowić, że okoliczności przez minione cztery lata mocno się zmieniły. Pandemia i rosyjska napaść na Ukrainę zachwiały porządkiem całego świata. Dochodzą to tego fakty dokonane tu, w kraju. Nie milion elektrycznych samochodów i sto obiecanych obwodnic, są efektem rządów chronicznie dobrej zmiany, a zaostrzenie ustawy aborcyjnej, skutkująca zablokowaniem europejskich funduszy antyunijna polityka, pierwszy w tysiącletniej historii Polski mur na granicy, szczujnia w publicznych mediach.

Inflacyjnych złotówek na wyborczą kiełbasę władzy nigdy nie zbraknie. Pytanie, czy ludziom właśnie o to chodzi? Czy, żeby jeszcze raz ich kupić, wystarczy zmienić 500+ na 800+, a do trzynastki dodać emerytom czternastkę?

bs