-6.7 C
Olsztyn
21 Styczeń 2019
reklamaNewsBar

Gdy do sądu wchodzi polityka, wychodzi z niego sprawiedliwość

Rozmowa z prof. Ewą Łętowską, pierwszą w Polsce Rzecznik Praw Obywatelskich

-Powyborczy kurz osiadł, więc na spokojnie można komentować wydarzenia z kampanii. Jarosław Kaczyński odwiedzając Warmię i Mazury zarzucił sędziom orzekającym w sprawach o zwrot autochtonom dawnych gospodarstw w Polsce, ojkofobię czyli niechęć do Ojczyzny. Jego zdaniem to jedna z chorób, która dotknęła części sędziów i która prowadzi do nieszczęść. Jak pani profesor skomentuje tę wypowiedź?

Nie nawołuję do sądzenia się do upadłego, ze wszystkimi i o wszystko. Widzę jednak potrzebę jasnego uświadomienia sobie, że różnica między faktami i opiniami musi być jasno wytyczona – i to przez sądy

-To bardzo mocne stwierdzenia, ocierające się o sprzeniewierzenie przysiędze i kodeks karny. Tyle, że to nie oskarżenie, a – wobec braku jakichkolwiek faktów – po prostu obraźliwa insynuacja. Posługujący się nią polityk – jest dyfamatorem. Ale jest też  politykiem. Ich zaś jednak nie można brać na poważnie. Nie, to nie moje stwierdzenie. To  poseł,  T. Cymański powiedział niedawno w wywiadzie dla TVN: „Nigdy nie było i nie będzie tak na świecie, żeby w stu procentach, również w życiu prywatnym, wszystkie obietnice spełniać” . Wiemy także, że „chwyt wiecowy” w postaci nieprawdziwej wypowiedzi premiera – może być, również przez sąd, potraktowany jako okoliczność immunizująca od odpowiedzialności.  Nie nawołuję do sądzenia się do upadłego, ze wszystkimi i o wszystko. Widzę jednak potrzebę jasnego uświadomienia sobie, że różnica między faktami i opiniami musi być jasno wytyczona – i to przez sądy. Dlatego tak wielka odpowiedzialność spoczywa na testujących polskie prawo w tym zakresie. I to zarówno tych, którzy o to testowanie się zwracają, jak i tych – którzy je przeprowadzają. Chowanie głowy w piasek nie załatwia sprawy.

-O niemieckich roszczeniach pisaliśmy tutaj. Ta przedwyborcza wypowiedź może na sędziach, orzekających w przyszłości w podobnych sprawach, wywierać paraliżujące działanie.

-Na Warmii i Mazurach istotnym problemem była (jest) sprawa roszczeń autochtonów, którzy wyemigrowali w latach 70, w ramach fali tzw. późnych przesiedleń. Towarzyszyło temu bezprawie, polegające na nakłanianiu do zrzekania się nieruchomości, kwestionowania czynności prawnych, gdy takie nieruchomości darowywali bliskim lub sprzedawali. Stosowano np. coś w rodzaju szantażu:  zrzeknij się, bo nie dostaniesz dokumentu podróży. Ówczesne prawo niezbyt chętnie ich broniło. Sama mam w dorobku krytyczną  glosę z 1974 r. do legitymizującego wyroku SN , II CR 185/64. Po latach, już po zmianie ustrojowej, sądy orzekające o zwrotach nieruchomości, stały się tu bardziej uważające. W tej chwili spotyka je za to paskudna insynuacja ze strony osoby, która nigdy nie powinna była się tą metodą posłużyć. Oto cytat z orzeczenia Sądu Okręgowego w Olsztynie z  20.9.2007 r. , sygn. IC 17/07, które wydano w sprawie Agnes T., a które już kilka lat temu także komentował równie insynuacyjnie ten sam polityk:

Sąd rozstrzygający o żądaniu powoódki winien opierać się na prawie istniejącym, orzekając zgodnie ze swoją najlepszą wiedzą i doświadczeniem życiowym o zgłoszonym roszczeniu. Patriotyzm rozumiany jako ochrona interesów “swoich” przed “obcymi” nie jest jak dotąd samoistnym źródłem prawa czy ustawową dyrektywą interpretacyjną. W ocenie Sądu Okręgowego w Olsztynie patriotyzm działania sądu polega na wydawaniu wyroków, których po latach nie będzie musiała się wstydzić Rzeczpospolita Polska w imieniu której wyrok zapada, ani sędzia który ten wyrok sporządził i uzasadnił. Jak to ktoś kiedyś stwierdził, gdy do sądu wchodzi polityka, wychodzi z niego sprawiedliwość.

Sąd jest niezawisły w orzekaniu i nie należałoby o tym w ogóle wspominać. Nie orzeka jednak na pustyni. Zainteresowanie medialne tym procesem generowało mnogość apeli nie tylko ludzi mediów ale i polityków o “patriotyczność rozstrzygnięcia”, które za pośrednictwem mediów docierały pewnie i do powódki, rodząc jak najgorsze skojarzenia.”

-Czy polityk jest obowiązany mówić prawdę i tylko prawdę? Czy możemy mu przyzwolić na jakiś margines kłamstwa, a jeśli tak to kiedy? Czy także  wtedy, gdy kogoś pomawia albo obraża? Czy podczas kampanii wyborczej może sobie pozwolić na więcej?

-Te i inne jeszcze pytania stają obecnie przed KRS, bo z mocy Konstytucji czuwa, aby niezależność sądów i niezawisłość sędziów nie doznawały uszczerbku, także poprzez naciski – pozytywne i zniechęcające; przed sądami orzekającymi: i w trybie wyborczym (kłamstwa kampanijne) i „normalnie”. W polskim, dość obrzydliwym co do formy dyskursie publicznym, mieliśmy już „Szlampę” (wobec Pierwszej Prezes SN) Tak miło,  a publicznie, bo w Internecie, potraktował ją polski dziennikarz na gościnnych występach w Berlinie. Prokuratura w Warszawie zastanawiała się, czy mamy tu do czynienia z publicznym znieważeniem albo poniżeniem konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej (art. 226 § 3 k.k.).

-Prokurator zajmujący się tą sprawą na długo ją zapamięta…

Wzywanie do wymaganej konstytucyjnej współpracy między władzami w tym wypadku to wyraz naiwności

-Zbyt ochoczego prokuratora, który otrzymawszy doniesienie, wszczął w tej sprawie działania – przeniesiono do innej, pilniejszej pracy, w odleglejszej placówce, gdzie występowały braki kadrowe. Mieliśmy prymitywną, kampanię billboardową, eksponującą różne prawdziwe – choć niekiedy dość odległe w czasie – delikty sędziowskie jako dowód zepsucia wysferzonej kasty – co również służyć miało legitymizacji (poprzez zyskanie dla niej społecznego poparcia) – zmian w sądownictwie. To, co się obecnie dzieje – styl, język,  atmosferę dyskursu publicznego – można uznać za nieuchronną konsekwencję  konstytucyjnego dowartościowania trzeciej władzy, w państwie o mizernej, płyciutko zakorzenionej, kulturze demokratycznej i prawnej. Wzywanie do wymaganej konstytucyjnej współpracy między władzami w tym wypadku to wyraz naiwności. Umocowanie sądów w Konstytucji jako trzeciej władzy – decydującej o znaczeniu prawa i poprzez to mogącej kontrolować i kontrować inne władze – dowartościowało sądy, ale i (mimowolnie) wyprowadziło na ring, gdzie od lat potykały się ze sobą inne władze. No i te ostatnie dostrzegając zagrożenie (władztwo nad znaczeniem prawa)  korzystają teraz z własnego doświadczenia i metod wobec nowicjusza, jakim na tym polu jest sądownictwo.

-Czy sądownictwo ma środki i narzędzia, aby walczyć z obrzydliwościami w dyskursie publicznym?

-Kłamstwo, insynuacja i grube albo jadowite słowo boli – nawet użyte jako niekaralny przejaw dyskursu politycznego czy „chwyt wiecowy”. I idzie nie o to, aby od razu za wszystko karać, ale aby dyskurs z użyciem tych środków – cywilizować. Zadaniem judykatywy jest, aby temu procesowi sprzyjać. Tylko judykatywa musi sobie do tego wypracować narzędzia, metody testowania przepisów i oceny sytuacji faktycznych oraz standardy orzekania. Bo na razie to wszystko się dzieje metodą „aby dalej ode mnie”.

-Pewne analogie można zauważyć śledząc zmiany w prawie dotyczącym reklamy.

-Reklama – jeszcze kilkadziesiąt lat temu uznawana za sytuację, gdzie można koloryzować i mówić nieprawdę, a także dziwne rzeczy o konkurencji – przeszła znamienną ewolucję. Obecnie zapewnienia reklamowe rodzą prawne konsekwencje: są uznawane za opis cech, jakie zgodnie z umową powinien spełniać produkt lub świadczenie. Poziom tego, co prawnie nierelewantne, został przesunięty bardzo nisko: „Redbull doda ci skrzyyyyydeł” – nie zrodzi roszczenia. Ale zapewnienie „kompatybilny ze wszystkimi ładowarkami” – już tak, nawet gdyby się okazało, że taka ładowarka jest jakimś antycznym, nieprodukowanym obecnie modelem. Nie sądzę, aby proces cywilizowania rynku powinien przebiegać w odwrotnym kierunku, niż cywilizowanie dyskursu publicznego. Judykatywa też ma w swym ręku środki i narzędzia do których zaczyna sięgać – trochę z ociąganiem, nie zawsze w czas i umiejętnie. Na naszych oczach karierę robi art. 755 k.p.c. i instytucja pytania   prejudycjalnego. Sama pamiętam niedowierzanie sprzed kilku lat, gdy  w czasie jakiegoś wykładu wobec sędziowskich gremiów  mówiłam o możliwościach stwarzanych przez bezpośrednie stosowanie konstytucji, multicentryczność prawa czy prawa człowieka. Oczywiście także bardziej niż dotychczas należałoby zadbać o przyzwoite orzekanie i rzetelne uzasadnianie wyroków.

Piotr Posada

 

Miejska spółka dojną krową

Jak podaje oko.press, lider ostródzkiego PiS - Jarosław Bogusz, który jednoosobowo zarządza Wojewódzkim Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Olsztynie, zaciągnął w 2017...

Gdańsk w żałobie

Zdjęcia z żałobnego Gdańska po śmierci prezydenta miasta Pawła Adamowicza. Zdjęcia od użytkownika Dorota, dziękujemy.

Idioci popierają idiotów?

Liderka antyszczepionkowców Justyna Socha została dzisiaj przez poznański sąd skazana za pomówienie znanego epidemiologa Pawła Grzesiowskiego, założyciela fundacji Instytut Profilaktyki Zakażeń. Przy tej okazji...

Hejterzy apelują o opamiętanie

Paweł Adamowicz padł ofiarą hejtu. „Pan Stefan” nie przypadkowo wybrał go sobie za cel. Jeśli kogoś tak często stawia się pod publicznym pręgierzem znaczy,...