Wśród pamiątek po moich rodzicach jest kilka starych zdjęć i harcerski proporczyk. Zdjęcia mają około 100 lat i są świadectwem czegoś bardzo szczególnego. To fotografie harcerzy, może jeszcze skautów, z lat 1918, 1919, 1921 wykonane w Romnach.

Dziś to miasto znajduje się we wschodniej części Ukrainy, wtedy w Rosji. Położone niedaleko Sum, nad rzeką Sułą – dopływem Dniepru, w latach 1915-21 było miejscem zesłania mojego dziadka, Antoniego Katkowskiego i całej jego rodziny.

Dziadek z zawodu kolejarz, w Romnach pracował zgodnie ze swoją profesją, a trójka jego najstarszych dzieci uczyła się w rosyjskiej szkole kolejowej. W Romnach przeżyli bolszewicką rewolucję. Jakimś cudem całej rodzinie udało się wrócić w 1921 roku do Polski, do rodzinnych Taboryszek położonych w pobliżu stacji kolejowej Gudogaje, powiat Oszmiana.  W Romnach,  moja mama, Maria Katkowska, ur.  w 1898 r. ,  ze swoim dwa lata młodszym bratem  Józefem, uczestniczyła w organizowaniu harcerstwa polskiego. To był rok 1917. Zachował się proporczyk Zastępu Dzięciołów IV RD (Romneńskiej Drużyny), który jak mi opowiadała, własnoręcznie uszyła i wyhaftowała. Była druhną zastępową tego zastępu.

Zachowało się też dziewięć zdjęć z tamtego okresu. Prawie wszystkie na odwrocie są podpisane, niektóre z dedykacjami. Z opowieści mamy  wynikało, że są to jedyne ocalałe pamiątki tamtego czasu. Inne dokumenty jej brat Józef przed wyjazdem z Romn w 1921 r. z obawy przed bolszewikami zakopał gdzieś pod drzewem. Bolszewików znał i wiedział czym groziło znalezienie dokumentów polskiego harcerstwa.

Te 100-letnie fotografie zachowały się w zadziwiająco dobrym stanie.

 

Ruch skautowski, na wzór którego powstało polskie harcerstwo zainicjował w 1907 r. gen. Robert Baden – Powell. Na ziemiach polskich, we Lwowie, pierwszy obóz, jeszcze skautowski w 1911 r. zorganizował młody, dwudziestodwuletni Andrzej Małkowski z Olgą Drahonowską.

Sześć lat później, w Romnach leżących w odległości 900 km na wschód od Warszawy i 700 km od Lwowa, powstają pierwsze polskie zastępy harcerskie.

Uczestniczyła w tym moja mama Maria Katkowska z bratem Józefem.

Pamiętajmy, że wtedy Polski nie było na mapie, przepływ informacji był ograniczony, a jednak w kieszeniach bluz były wpięte znaczki z godłem Polski – orłem w koronie, harcerskie lilijki, sznury. W tym czasie jeszcze żyli powstańcy styczniowi, a wraz z nimi legenda powstania. Mama wspominała, iż miała styczność z powstańcami.

Z innych relacji wiem, że to byli jej krewni, a udział w powstaniu ciężko odpokutowali. Przypuszczam, że mogło to mieć wpływ na kształtowanie patriotycznych postaw tamtejszej młodzieży, bo jak inaczej nazwać jej działalność harcerską?

Jestem przekonany, że harcerski rozdział w życiorysie mojej mamy i jej brata wart jest upamiętnienia. Przekonuje mnie o tym tych kilka zdjęć – dokumentów i proporczyk, widoczny dowód tamtych lat.

Andrzej Małyszko